Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl
48
BLOG

Artur Górski: Jaka jest przyszłość Senatu RP?

Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl Polityka Obserwuj notkę 10
Ostatnio znów coraz częściej słychać głosy o potrzebie zmiany konstytucji. To premier Donald Tusk, odczuwając psychiczny dyskomfort w relacjach z Prezydentem RP, chce na nowo ustalać kompetencje głowy państwa, to z kolei samorządowcy żądają wprowadzenia zapisów umożliwiających łączenie mandatu senatora z funkcją samorządową, co pozwoli prezydentom i burmistrzom miast na równoczesne zasiadanie w Senacie.

Nie można zmieniać konstytucji tylko dlatego, że szef rządu nie potrafi korzystać z posiadanych prerogatyw, a uprawnienia prezydenta są dla premiera niewygodne. Ale jeśli faktycznie będzie wola większości na generalną zmianę ustawy zasadniczej, to niewątpliwie otworzy się możliwość reformy Senatu, co wydaje się niezbędne dla uzdrowienia systemu parlamentarnego w Polsce.

Pojawiają się różne pomysły i projekty. Mamy w tej mierze bogate doświadczenia polskie, ale też ciekawe rozwiązania funkcjonujące w różnych krajach Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że w tym względzie co kraj, to inny model.

Niemal wszyscy są zgodni, że mamy zbyt wielu senatorów. W Irlandii w skład Senatu wchodzi 60 członków, w Belgii – 71, Holandii – 75, w Republice Czeskiej – 81, ale już we Włoszech jest 315 senatorów, a we Francji – 322. Jedynie w Rumunii nie ma stałej liczby senatorów. Konstytucja tego kraju odsyła do ordynacji wyborczej, która ustala „normę przedstawicielstwa”. Norma reprezentacji przy wyborach do Senatu w Rumunii wynosi: jeden senator na 160 tys. mieszkańców, co daje ok. 140 senatorów. Wydaje się zatem, że propozycja Prawa i Sprawiedliwości, aby liczbę senatorów zmniejszyć do 30 jest zbyt daleko idąca.

Według Konstytucji Włoch i Republiki Czeskiej bierne prawo wyborcze do Senatu służy wyborcom, którzy ukończyli 40 lat. Natomiast we Włoszech czynne prawo wyborcze do Senatu mają wyborcy, którzy ukończyli 25 lat. Zatem granice wieku wyższe są niż w Polsce. Przy czym w Czechach senatorów wybiera się według systemu większościowego, czyli w jednomandatowych okręgach wyborczych, co jest zbieżne z propozycją PiS.

W wielu państwach sposób wyłaniania członków izby wyższej w znacznej mierze odbiega od kanonów demokratycznych. Włoska konstytucja rozstrzyga, co jest podobnym rozwiązaniem do tego, które proponuje PiS, że dożywotnim senatorem z mocy prawa, chyba że z tego zrezygnuje, staje się każdy były Prezydent Republiki. Ponadto Prezydent może mianować dożywotnimi senatorami pięciu obywateli, którzy przynieśli chwałę ojczyźnie wybitnymi zasługami na polu społecznym, naukowym, artystycznym i literackim. W Irlandii natomiast 17 senatorów nie podlega wyborowi powszechnemu. 11 mianuje bezpośrednio premier, a 6 obierają dwa uniwersytety – po trzech Narodowy Uniwersytet Irlandii i Uniwersytet Dubliński. Może rektorzy Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego także powinni zasiąść w Senacie RP?

We Francji kadencja Senatu trwa 9 lat i co 3 lata odnawiana jest 1/3 składu izby. Przy czym senatorów wybiera się w wyborach pośrednich przez tzw. wielkich elektorów, czyli deputowanych, a także członków rad generalnych i municypalnych. Należy zauważyć, że Przewodniczący Senatu jest wybierany po każdorazowym częściowym odnowieniu składu izby. W Holandii także senatorów nie wybiera się w wyborach powszechnych, lecz wyłaniani są przez deputowanych stanów prowincjonalnych.

Jeśli rzeczywiście chcemy odpartyjnić Senat, to popatrzmy, jak o to zadbali Irlandczycy. Wybierają oni 43 senatorów spośród kandydatów umieszczonych na pięciu kurialnych listach, reprezentujących różne grupy zawodowe, w tym sztukę i edukację, rolnictwo i rybołówstwo, przemysł i handel, czy administrację publiczną. Przypomnę, że PiS proponuje, aby kandydat na senatora „pełnił przez co najmniej 5 lat funkcję publiczną z wyboru lub kierownicze stanowisko w państwie”.

We Francji nie można łączyć mandatu deputowanego i senatora z członkostwem w rządzie. Podobnie w Holandii, gdzie senator nie może być równocześnie ministrem lub sekretarzem stanu. W konstytucji Belgii zapisano wręcz, że: „Członek każdej izby, który został mianowany przez Króla na stanowisko ministra i który przyjął tę nominację, zawiesza swój mandat i może go podjąć ponownie, gdy Król położy kres wykonywaniu przez niego funkcji ministra.”

Zgodnie z francuską konstytucją, parlament zbiera się z mocy prawa na jedną sesję zwyczajną w roku. Rozpoczyna się ona w pierwszy dzień roboczy października i kończy w ostatni roboczy dzień czerwca. Przy czym liczba dni posiedzeń, które każda z izb może odbyć w okresie sesji zwyczajnej nie może przekroczyć stu dwudziestu. W Rumunii Senat zbiera się co roku na dwie sesje zwyczajne. Pierwsza sesja zwyczajna rozpoczyna się w lutym i nie może trwać dłużej niż do końca czerwca, zaś druga rozpoczyna się we wrześniu i musi zakończyć się wraz z końcem roku. W obu przypadkach Senat, podobnie jak izba poselska, może zebrać się na sesję nadzwyczajną. W przypadku Francji na wniosek premiera, w Rumunii zaś na wniosek prezydenta.

W Belgii – to taki dziwny kraj – senatorowie nie otrzymują wynagrodzenia. Przysługuje im jednak prawo zwrotu poniesionych wydatków, a także mogą bezpłatnie korzystać ze wszystkich środków komunikacji prowadzonych lub koncesjonowanych przez państwo.

We Francji jest jeszcze jedno unikatowe rozwiązanie, które w Polsce wyda się niezwykle kontrowersyjne. Otóż parlamentarzyści, w tym senatorowie, jeśli wiedzą, że nie będą mogli uczestniczyć w posiedzeniu izby lub komisji, mają prawo delegowania swojego głosu na rzecz kolegi. Przy czym żaden deputowany nie może otrzymać więcej niż jednego upoważnienia do głosowania w zastępstwie.

W Czechach rozwiązanie Izby Poselskiej nie skutkuje równoczesnym rozwiązaniem Senatu. Wręcz przeciwnie, gdy posłowie wracają do domów, senatorowie wchodzą w ich rolę. Bowiem w przypadku rozwiązania Izby Poselskiej Senatowi przysługuje prawo uchwalania dekretów z mocą ustawy w sprawach, które nie mogą być odłożone, a wymagają unormowania przez ustawę. Prawo wnoszenia do Senatu projektu dekretu przysługuje jedynie rządowi. Taki dekret, aby zachował swoją obowiązywalność, musi zostać przyjęty przez Izbę Poselską na jej pierwszym posiedzeniu. Co prawda projekt Konstytucji PiS nie przewiduje dla Senatu prawa wydawania dekretów z mocą ustawy, ale przekazuje mu uprawnienia do uczestnictwa w wyborze członków Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu, a także nadaje kompetencję wyboru Prezesa NIK.

Od początku tego roku polski Senat zebrał się tylko dwa razy. Trzecie posiedzenie odwołano. Senatorzy nie mieli nad czym pracować, gdyż nie wpłynęły ustawy z Sejmu, który faktycznie zwolnił tempo prac legislacyjnych. Może to być pretekst do kolejnych głosów o potrzebie likwidacji Senatu, co swego czasu zapowiadali solidarnie politycy Lewicy i Demokratów oraz Platformy Obywatelskiej, ale my – posłowie Prawa i Sprawiedliwości – oczekujemy raczej gruntownej reformy Senatu, by przestał być politycznym powieleniem Sejmu i narzędziem w rękach sejmowych polityków. Chcemy, by Senat znów stał się faktyczną izbą wyższą polskiego parlamentu.

Artur Górski

www.konserwatyzm.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka