Klub PiS zgłosił własny projekt ustawy ratyfikującej Traktat Reformujący UE. W rozbudowanej preambule podkreśla suwerenność naszego państwa i przypomina chrześcijańskie korzenie naszej kultury.
Zaznacza nadrzędność polskiej konstytucji nad prawem europejskim. Mówi o tym, iż Traktat Konstytucyjny UE został odrzucony i wraz z nim zawarta tam wizja jedności europejskiej. Z tego wywodzi motywy odrzucenia Karty Praw Podstawowych i przystąpienie Polski do tzw. protokołu brytyjskiego. Dodał też specjalny artykuł, który zgodę na przyjęcie Karty w przyszłości uzależnia od jednomyślnej zgody prezydenta, Sejmu i Senatu (podejmowanej większością kwalifikowaną 2/3 głosów).
Czy ta propozycja zmienia coś w ocenie Traktatu Reformującego UE i daje jakieś dodatkowe argumenty za jego przyjęciem? Niestety, nie!
Ustawa ratyfikacyjna jest wewnętrznym, polskim dokumentem. Nie ingeruje, bo nie może, w zapisy samego Traktatu. Przede wszystkim nie ma żadnego wpływu na najgorszą zmianę, czyli nowy, większościowy system podejmowania decyzji przez UE. W tym systemie Polska może być przegłosowywana i mogą zapadać decyzje sprzeczne z naszymi interesami, a my będziemy musieli je akceptować i realizować.
Projekt PiS-u wyjaśnia intencje prezydenta i poprzedniego rządu, którzy negocjowali zapisy Traktatu. Dobrze, że się o tym mówi, ale poza polityczno-propagandowymi aspekatami, nie mają one żadnego znaczenia. Nawet odrzucenie Karty Praw Podstawowych nie musi być trwałym osiągnięciem. Wprowadzenie zasady, że musi się na nią zgodzić prezydent razem z obiema izbami parlamentu, jedynie utrudnia jej przyjęcie w przyszłości, ale nie uniemożliwia. Pamiętajmy, że za trzy lata możemy mieć już zupełnie innego prezydenta.
Jedyna istotna wartość tej inicjatywy to, w wypadku jej odrzucenia przez PO i PSL, dostarczenie argumentu PiS-owi, aby wycofać się z wcześniejszych deklaracji i w całości głosować za odrzuceniem ratyfikacji. Można bowiem zarzucić Platformie, że nieuczciwie podchodzi do zawartego z prezydentem kompromisu i odrzucenie Karty traktuje jako zachowanie doraźne. A to z kolei może nie dać większości 2/3 potrzebnej do akceptacji. Czy jednak Jarosław Kaczyński zdecyduje się na taki ruch?
Tak czy inaczej, ponieważ projekt PiS-u niczego nie zmienia w ocenie Traktatu Reformującego UE, nasza trójka posłów z RLN-u zagłosuje przeciw nawet, gdyby ten projekt został przez większość sejmową przyjęty.
Bogusław Kowalski
12 marca 2008 r., Warszawa-Sejm RP
http://www.blog.boguslawkowalski.pl
132
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (26)