Ważnym problemem (związanym również z polityczna poprawnością), z jakim musi sobie radzić współczesna prawica jest wzrost aktywności ruchów homoseksualnych oraz coraz większa promocja tego typu zachowań w Europie i Stanach Zjednoczonych. Przed zaprezentowaniem argumentów niektórych ugrupowań prawicowych przeciwko homoseksualizmowi należy pokrótce opisać sam ruch gejowski a zwłaszcza obraną przez niego taktykę wywierania wpływu i zyskiwania zwolenników.
Jednym z prekursorów współczesnego (powojennego) ruchu homoseksualnego był amerykański marksista Harry Hay (Hay grywał także na organach podczas okultystycznych obrzędów odprawianych w masońskiej Loży Świątyni Wschodu w Los Angeles. Głównym mentorem tego stowarzyszenia był zaś Alister Crowley, najsłynniejszy satanista XX wieku), który założył stowarzyszenie Mattachine. Hay wymyślił (jakże popularną dzisiaj) teorię, zgodnie, z którą homoseksualiści stanowią kulturową mniejszość uciskaną przez dominującą większość heteroseksualną. Teza Haya stanowiła podłoże dla strategii wszystkich późniejszych organizacji homoseksualnych, których liczebność dr Charles Socarides szacuje na około 15.000 (W książce „Homosexuality – A Freedom Too Far” Socarides podaje także, iż liczba homoseksualistów na świecie wynosi około 3 % populacji ludzkiej). Teorię Haya rozbudowali i wzbogacili o elementy strategiczne Marshall Kirk i Erastes Pill. Zgodnie z twierdzeniem, iż należy doprowadzić do stanu, w którym homoseksualizm będzie traktowany obojętnie i nie będzie wzbudzał żadnych emocji, autorzy opracowali następującą strategię:
1. Należy mówić o gejach i lesbijkach na tyle głośno i często, na ile to możliwe, ponieważ wtedy zachowania homoseksualne nabiorą pozorów normalności. Według Kirka i Pilla istnieją dwa sposoby, aby przezwyciężyć niechęć osób wierzących do homoseksualizmu. Po pierwsze z Kościołami mniej konserwatywnymi należy prowadzić dialog, żeby zamącić obraz tego, co normalne a także podważać biblijną interpretacje homoseksualizmu jako grzechu. Po drugie należy podważyć autorytet kościołów bardziej konserwatywnych i przedstawiać je jako zacofany ciemnogród.
2. Należy przedstawiać gejów zawsze jako ofiary, nigdy jako agresorów. Geje muszą być pokazywani jako potrzebujący ochrony przed fanatyczną, homofoniczną większością. Wydaje się, iż taka taktyka ma wywołać u heteroseksualistów odruch współczucia.
3. Należy się skoncentrować na motywie walki z dyskryminacją a nie na osiągnięciu bezpośredniego poparcia dla sprawy gejowskiej. Ma to wywołać efekt odwrócenia i pokazania heteroseksualistów jako zatwardziałych zwolenników dyskryminowania wszelkich mniejszości.
4. Bardzo ważny z punktu widzenia skuteczności, punkt mówi, iż należy zadbać o dobry wizerunek gejów, aby zrównoważyć liczne negatywne publikacje na temat homoseksualizmu. Należy pokazywać gejów jako filary społeczeństwa, poprzez pochlebne informacje na temat sławnych ludzi, którzy byli gejami. Chodzi tu min. o Sokratesa, spartan, Szekspira, Aleksandra Wielkiego (jest to pewne nadużycie ponieważ postacie te nigdy nie robiły ze swojej orientacji seksualnej problemu politycznego ani też nie ubiegały się o jakieś szczególne prawa i przywileje itp.)
5. Najważniejszy punkt mówi o tym, by zadbać o „negatywny wizerunek prześladowców. Na późniejszym etapie kampanii, długo po tym jak reklamy gejowskie staną się rzeczą normalna, przyjdzie czas na ostateczną rozprawę z tymi przeciwnikami, którzy nam jeszcze pozostaną. (…) Mówiąc otwarcie należy ich oszkalować. (…) Doprowadzić do sytuacji, że ich duma z homofonii zostanie zastąpiona poczuciem wstydu. A wizerunek przeciwników homoseksualizmu stanie się na tyle wstrętny, że każdy przeciętny Amerykanin będzie się chciał zdystansować i odciąć od tak szkaradnych typów. Uwagę opinii publicznej należy zwrócić na szczególnie krzykliwych homofonów np. członków Ku Klux Klanu czy bigotów z Południa” (Marshall Kirk, Hunter Madsen, After the ball:How America Will Concuer its Fear & Hatred for Gays)
Kirk razem ze specjalistą od marketingu Hunterem Madsenem, zwrócili też uwagę na to, że należy pozbyć się wizerunku sado-masochistycznego, związanego z AIDS i innymi radykalnymi patologiami, po to, by ludzie postrzegali gejów jako normalnych i grzecznych. Ci dwaj autorzy dzielą też społeczeństwo na 3 grupy i do każdej przypisują odpowiednią taktykę: grupa pierwsza to nieprzejednani przeciwnicy homoseksualizmu, których należy izolować i uciszyć. Grupa druga to niezdecydowani, których należy znieczulic, zagłuszyć i zjednać. Grupa trzecia to sympatycy, których trzeba zmobilizować.
Przyglądając się tym strategiom łatwo można wywnioskować, iż ruch homoseksualny stara się za wszelką cenę uniknąć konfrontacji na argumenty. Próbuje stosować chwyty propagandowe (profesjonalnie opracowane) czego skutkiem jest używanie przeciwko oponentom takich określeń jak: bigoteriia, ciemnogród, wstecznictwo, konserwa a także faszyści czy naziści. Określanie przeciwników homoseksualizmu jako nazistów wydaje się szczególnie nietrafne ponieważ bardzo wiele ruchów neonazistowskich jest także ruchami gejowskimi. W Niemczech lider grupy neonazistów Aktions front der Nationalsozialisten, Michael Kuhnem twierdził, że nazizm opiera się na miłości towarzyszy, których stosunki seksualne wzmacniają jedność grupy (Tomasz Jaworowski, Brunatno-rózowi, Fronda nr. 25/26, Fronda). Także przywódca brytyjskiego Nacional Front, Martin Webster był homoseksualistą. Najbardziej jaskrawy przypadek neonazistowskiego homoseksualisty stanowi jednak Yukio Mishima, wybitny pisarz japoński, który założył neonazistowskie stowarzyszenie Shields Society. Uważał, że tylko męskie stowarzyszenia i kultura, objawiające się w nazizmie i homoseksualizmie są w stanie zapobiec zniewieścieniu Japończyków. Kult męskości był niegdyś bardzo charakterystyczny dla środowisk gejowskich i zarazem faszyzujących, a homoseksualiści, starający się zachowywać jak kobiety byli w tychże środowiskach niemile widziani. W antyfaszystowskim, lewicowym piśmie „Nigdy więcej” napisano, iż „faszyzm, z jego kultem męskości, z nieustająca agresja, jest w gruncie rzeczy stłumionym homoseksualizmem” na potwierdzenie tej tezy autorzy podali sporo przykładów opisujących ludzi o homoseksualnych skłonnościach, którzy lgną do grup młodych, krzepkich, spoufalonych ze sobą mężczyzn. Homoseksualny podtekst miały także ataki nazistów na żydów i chrześcijan, ponieważ uważani byli oni za ludzi reprezentujących cechy raczej kobiece, pokojowe. Ich kultury nacechowane były nauczaniem o życiu rodzinnym oraz wyraźnie podkreślały dychotomie panująca między kobietą i mężczyzną i niezbędność obupłciowych relacji dla przetrwania cywilizacji. Zresztą sam przywódca SA, nazistowskich bojówek, Ernst Roehm był homoseksualistą podobnie jak niektórzy jego współpracownicy. Marksistowski naukowiec Wilhelm Reich napisał o nich: „Rozpatrują państwo wyłącznie jako państwo męskie, zorganizowane na bazie homoseksualizmu”. Dopiero potrzeba politycznego wyeliminowania wpływów SA sprowokowała Hitlera do wprowadzenia ustawodawstwa antyhomoseksualnego, jednak jak twierdzą żydowscy uczeni Scott Lively i Kelvin Adams, było ono skierowane (oprócz SA) przeciwko klerowi katolickiemu i gminom żydowskich ortodoksów, uważanym przez Himmlera za męskie stowarzyszenia erotyczne. Homoseksualizm, teoretycznie zakazany prawem III Rzeszy, miał się wśród nazistów całkiem dobrze, o czym świadczy obecność we władzach Rzeszy licznych homoseksualistów. Lively i Adams piszą, że homoseksualistami byli: wódz Hitlerjugend Baldur von Schirach, generalny gubernator Hans Frank, Walther Funk, Juliusz Estreicher oraz Herman Goering. W Rzeszy, oraz w powojennych Niemczech ukazywały się także pisma o wymownych tytułach: Der Pederasst (gdzie dwa ss były pisane w formie symbolu SS), Lieben Andres (kochani inni), Mannerbund (Związek mężczyzn) oraz Nazi-Schwulen (nazi-geje).
Zatem określanie się gejów jako antyfaszystów i nazywanie swoich przeciwników faszystami jest pewną nadinterpretacja, mającą zniechęcić ludzi neutralnych do homofonii poprzez przyrównanie jej z negatywnie kojarzącym się faszyzmem i nazizmem. Dzisiejsza prawica różnej maści próbuje obnażać tę taktykę, podnosząc argument o homoseksualnym zabarwieniu wielu grup neonazistowskich. Lecz nie czyni tego nazbyt skutecznie i za pomocą efektywnych środków.
Podstawowe argumenty prawicy neotradycjonalistycznej przeciwko homoseksualizmowi zostały opracowane przez stowarzyszenie TFP (Tradycja Rodzina Własność), w książce pt. „W obronie wyższych praw. Dlaczego musimy przeciwstawić się legalizacji związków homoseksualnych”. W swojej argumentacji posługuje się etyką chrześcijańską, nauczaniem Kościoła i akcentuje role dwupłciowego małżeństwa w rozwoju demograficznym. Właściwym byłoby w tym miejscu przeanalizowanie najważniejszych argumentów, jakie daje TFP czy inne ugrupowania krytykujące ruch gejowski:
1. Wg. doktryny chrześcijańskiej małżeństwo jest uświęconym związkiem kobiety i mężczyzny i każde odejście od tego prawa, zawartego w Biblii jest grzechem. Dotyczy to również cudzołóstwa jak i ogólnie rozwiązłości seksualnej. Według tego nauczania moralność nie jest kwestią demokratycznego konsensusu tylko podlega prawom Boskim. Św. Augustyn pisze: „Grzechy, jakie popełniali Sodomici, wszędzie i zawsze zasługują na potępienie. Choćby je popełniały wszystkie ludy, wszędzie byłyby na mocy prawa Bożego uznane za tak samo zbrodnicze. Bóg bowiem nie stworzył ludzi do tego żeby się sobą w taki sposób posługiwali”.
2. „Czyny homoseksualne wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej (polegającej na różnicach między kobietą i mężczyzną) komplementarności uczuciowej i płciowej”.
3. Związki homoseksualne nie posiadają atrybutów małżeństwa heteroseksualnego, czyli przede wszystkim prokreacji a także wychowania w rodzinie. Bez elementu prokreacji nie możliwe jest trwanie i rozwój społeczeństwa a zatem związki homoseksualne nie są tożsame z dobrem wspólnym społeczeństw.
4. Legalizacja związków homoseksualnych zrównuje je z małżeństwami heteroseksualnymi, tym samym ograniczając ich rolę społeczną i dezawuując je w oczach opinii publicznej.
5. Sprzeciw wobec związków homoseksualnych nie jest brakiem tolerancji: tolerowanie zła jest czymś zupełnie odmiennym od aprobowania i legalizowania zła.
6. Krytycy homoseksualizmu nie pragną mieszać się do sfery prywatnej homoseksualistów (czyli w domowym zaciszu ,,róbcie sobie co chcecie”) a jedynie nie chcą, by agresywna mniejszość, stanowiąca mniej niż 3 % populacji ludzkiej, wymuszała na większości zmianę obyczajów, pojęć i podejścia do moralności.
7. Wg. TFP homoseksualiści próbują wmówić społeczeństwu, że ich skłonność nie jest chorobą. Ten argument ruchu gejowskiego jest nie prawdziwy, ponieważ istnieje wiele klinik i wielu lekarzy, którzy leczą, z sukcesami, homoseksualistów. Dr Lawrence Hatterer mówi: „Wyleczyłem wielu homoseksualistów. Moje sukcesy na tym polu można łatwo zweryfikować, bo od ponad 10 lat nagrywam wszystko na taśmach. (…) Wielu pacjentów zawarło związki małżeńskie, założyło rodziny i wiedzie szczęśliwe życie”. Także w raporcie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy można przeczytać, że u 30% leczonych nastąpiła zmiana orientacji seksualnej a u kolejnych 30% poprawa.
8. Wśród homoseksualistów występuje bardzo wysoki wskaźnik zachorowań na AIDS. Według CDC całkowita liczba chorych na AIDS w grudniu 2002 wynosiła 877 275 tys. 48 % tej liczby stanowili homoseksualni mężczyźni, co przy ich ogólnej liczbie 3 % w społeczeństwie jest wynikiem bardzo wysokim.
Tak prezentują się główne argumenty prawicy przeciwko homoseksualizmowi. Wydaje się dość dziwnym, iż taka kwestia jak homoseksualizm, zajmuje tak poważne miejsce w dzisiejszej debacie politycznej. W normalnych warunkach problem ten nie powinien być w ogóle traktowany przez pryzmat polityczny, jednakże dzisiaj, przy bardzo rozbudowanym lobby homoseksualnym, kwestia legalizacji związków homoseksualnych często wysuwa się na jedno z głównych miejsc w debacie publicznej i budzi zawsze skrajne emocje.
Kamil Eckardt
408
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)