Abstrahując od tego, że całe to towarzystwo, które właśnie złożyło wniosek o rejestrację nowego klubu poselskiego, ma w związku z tym zerową wiarygodność i tylko naiwniak wchodziłby z nim w jakiekolwiek układy, pozostaje pytanie - dlaczego odeszli? Moim (nie)skromnym zdaniem przyczyny mogły być dwie:
1. Pięciokrotna z rzędu (i widmo nieuchronnej obecnej - szóstej) porażka w wyborach uświadomiła im, że PiS zabrnął w ślepą uliczkę i dalsze inwestowanie w ugrupowanie, które nieodwracalnie traci jakiekolwiek szanse na powrót do władzy (i to na dowolnym szczeblu) jest po prostu stratą czasu. I nie chodzi tu jedynie o brak możliwości samodzielnego rządzenia, ale również o zerową zdolność koalicyjną. Teza ta wygląda wprawdzie na dość prawdopodobną i atrakcyjną, ale ma jedną wadę - zakłada mianowicie, że dla jakichś idei posłowie (a zwłaszcza ci euro) gotowi są zaryzykować wygodne, dostatnie życie osiągane za cenę przytakiwania jedynie słusznej linii politycznej wymyślonej przez Kaczyńskiego. Przecież taki wygodny byt nie zależy od tego, czy PiS jest u władzy, czy też w opozycji.
A może wiedzą już, że to ich ostatnia kadencja bez względu na poziom lojalności wobec szefa partii? A wtedy najwyższy czas ewakuować się, aby przez najbliższy rok "ciemny lud" (Kurski) zapomniał, jakimi to byli wiernymi pretorianami prezesa, jak to każdy, kto myślał inaczej, nazywany był przez nich nie-Polakiem, zdrajcą, nie-patriotą? Jeśli tak, to prawdopodobna jest teza druga.
2. Prezes Kaczyński jaki był, taki był, ale był i jest przewidywalny. Nie trzeba było wielkiego wysiłku ni sprytu, by wkupić się w łaski pana prezesa, czasami (jak w przypadku M. Migalskiego) wystarczało trywialne "łubu-dubu", aby zapewnić sobie wygodną i spokojną egzystencję. Wystarczało realizować tę "jedynie słuszną" linię, odpowiednio zeznawać będąc przyłapanym przez dziennikarzy i pilnować, aby nie pomylić guzików w trakcie głosowania. Co zatem się zmieniło? Ano to, że prezes namaścił na swego następcę Zbyszka Ziobro. A ten przewidywalny już nie jest, to znaczy nie da się przewidzieć, do czego jest zdolny, aby wykończyć ew. konkurentów do schedy po Kaczyńskim. Być może próbkę jego zdolności i możliwości, a zwłaszcza metod, przed jakimi się nie cofnie, mieli okazję zauważyć, gdy był ministrem w rządzie PiS, a to, co dotarło do szerokiej opinii publicznej, to tylko mały pikuś. Podejrzewam, że będąc w opozycji do frakcji Ziobry, oni się go po prostu boją. I na dodatek doskonale wiedzą, że nie mają żadnych szans na znalezienie się na eksponowanych miejscach na przyszłych listach wyborczych, bo o kolejności będzie decydował właśnie Z.Z. A w takim przypadku - rzeczywiście decyzja o jak najszybszej ewakuacji jest mądrą decyzją, jedyną dającą jakiekolwiek szanse na dalszy polityczny byt zgodnie z głoszonym hasłem: "Kasa (sorry - Polska) jest najważniejsza".
Mnie osobiście bardziej prawdopodobna wydaje się teza druga.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)