Kontestator Kontestator
444
BLOG

Wybory 2011 czyli ... Czy jest na sali lekarz ?

Kontestator Kontestator Polityka Obserwuj notkę 5

 

Powszechnie wiadomo, że wybory w Polsce są od pewnego czasu fałszowane. Skąd wiadomo? Przecież to oczywista oczywistość. Wystarczy przyjrzeć się wynikom, a gdy to nie przekonuje - poczytać najbardziej płodnych blogerów Salonu24 (nazwisk z zazdrości nie przytoczę), aby dowiedzieć się, że jest na to „mnóstwo przykładów i dowodów”. Nie ma jedynie jednomyślności co do tego, od kiedy mamy do czynienia z tym skandalicznym zjawiskiem - pewne jest jedynie, że dotyczy to wszystkich wyborów od 2007 roku. Pozwolę sobie zaryzykować twierdzenie, że 2005 rok również budzi moje uzasadnione podejrzenia. Wprawdzie nie było jeszcze wtedy reżimu Tuska i wybory (zarówno parlamentarne jak i prezydenckie) wygrało Prawo i Sprawiedliwość, ale z pewnością, gdyby nie matactwa ludzi związanych i inspirowanych z Czerskiej, przewaga PiS w wyborach do sejmu byłaby tak znaczna, że nie byłyby konieczne wstydliwe układy z Lepperem i Giertychem. PiS rządziłoby samodzielnie, a może nawet miało większość konstytucyjną.

Po tych wszystkich doświadczeniach nie zdziwił mnie fakt powstania ruchu na rzecz uczciwych wyborów z inspiracji patriotycznego ugrupowania Solidarni 2010 i nie mniej patriotycznego PiS. Aby mężowie (żony) zaufania wiedzieli (wiedziały), jakimi perfidnymi metodami potrafią posługiwać się wrogowie, opracowano dla nich specjalną instrukcję pod nazwą „Praktyczny poradnik mężów zaufania”. Wiedziony ciekawością postanowiłem zapoznać się z jego treścią, lecz wybrałem do tego moment niestosowny, gdyż zacząłem czytać w trakcie spożywania kolacji, co mogło skutkować śmiertelnym zejściem na skutek udławienia się wędliną zakupioną w reżimowej sieci Biedronka. O ile udało mi się jeszcze opanować przy fragmencie mówiącym, iż „Mąż zaufania jest po to, aby jak najmniej ufał...” (rozdz. 2 – „Postawa mężów zaufania”), to rozdz. 9 – „Otwarcie urny i liczenie głosów”, a zwłaszcza zalecenie: „W miarę możliwości sprawdź, czy ktoś nie ma np. na palcach „krzyżyków” namalowanych tuszem” było już ponad moje siły. Całe szczęście, że twórcy nie wpadli na najprostszy z pomysłów uniemożliwiających wszelakie matactwa – mianowicie wymuszenie na członkach komisji, aby liczyli głosy w samych gaciach, co wykluczyłoby (a co najmniej utrudniło) ewentualność podłożenia lewych kart.

Nie mam kwalifikacji, aby zdiagnozować dolegliwość, na którą zapadli autorzy poradnika. Pozostaje mi więc jedynie pytanie: Czy jest na sali lekarz?

 

Kontestator
O mnie Kontestator

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka