Wybór "ryżego pachołka Berlina i Moskwy" na stanowisko przewodniczącego RE tak wstrząsnął "Prawdziwymi patriotami" w S24, że odebrało im całkowicie rozum i ujawniają takie oto próbki swego intelektu i umiejętności logicznego myślenia (litościwie nie podam nicku autora): "Merkel z Putinem planują rozbiór Polski, więc wstawili oboje na to stanowisko Tuska, aby przyklepał ten fakt w imieniu Unii".
Ale dość znęcania się nad ułomnościami bliźnich, bo temat jest inny.
Przez 7 lat Tusk miał w zasadzie niezagrożoną pozycję w rankingu na wroga publicznego nr 1 dla Prawych i Sprawiedliwych, z małymi przerwami na wybory prezydenckie, kiedy to dał się wyprzedzić "Komoruskiemu", ale na szczęście prędko wrócił na czoło listy.
Niestety dał się obecnie wmanewrować w funkcję "dozorcy unijnego żyrandola", co grozi mu po kilku miesiącach jeśli nie popadnięciem w całkowite zapomnienie, to co najmniej utratą pierwszego miejsca. Nie mam bowiem najmniejszej wątpliwości, że szybko ktoś awansuje na to zaszczytne miejsce, bo przecież nie da się żyć, aby kogoś ze swego podwórka nie nienawidzić, nie mieć na kogo wylewać pomyj, lecząc w ten sposób własne kompleksy i porażki. Osobiście stawiam na triumfalny powrót "prezydenta z przypadku", ale nie wykluczam, że niebawem pojawi się jakiś nowy idol. Może jakieś propozycje?
Ps. To, co ujęte w cudzysłów, to naturalnie cytaty.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)