Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
96
BLOG

PIŁAT CZY ZOMO? sens sporu o Krzyż przed pałacem

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 10

 

Głos bez sensu (?)

Gdyby Komorowski nie zabrał głosu, głosząc, aby Krzyż sprzed pałacu przenieść gdzieś – sprawy by nie było. Nikt by się nad Tym Krzyżem nie zastanawiał, nie wywnętrzał; nikomu by Krzyż ten nie wadził. By sobie stał. Zastanawiano by się tylko i co najwyżej nad tym, jakiego rodzaju pomnik ma Go zastąpić.

Ale stało się. Komorowski rzekł: „Krzyż przed Pałacem Prezydenckim to symbol religijny, więc zostanie we współdziałaniu z władzami kościelnymi przeniesiony w inne, bardziej odpowiednie miejsce”.

Paralele niecelowe (?)

Po wybrzmieniu oburzeń licznych wypowiedzią elekta, „jego” strona wytoczyła wielkie armaty. Zapytano: czy znak Wiary może widnieć w miejscu publicznym?

Czcze pytanie. Dokoła prezydenckiego pałacu, czyli w publicznych miejscach, pełno jest innych Krzyży i jakoś nikogo nie drażnią. Na dobitkę poprzednie sławne Krzyże, które chciano w Warszawie „usunąć”, to owe z obecnego Placu Piłsudskiego, te kwietne, które stały się znakiem „Solidarności”, a pilnowano ich, bo ZOMO próbowało je usuwać na rozkaz Jaruzela.

Trudno o gorszą analogię (chcę mimo wszystko wierzyć, że to niecelowa niezręczność zdeklarowanego katolika „soborowego”), trudno o lepsze (gorsze, znaczy się) skojarzenie z porównaniem, które już raz niefortunnie (?) sformułował Jarosław K.

Te niezręczność zwolennicy prezydenta musieli czymś zdyskontować. Skoro prezydent-elekt zajął nieopatrznie miejsce po stronie ZOMO, trzeba kogoś ustawić w miejscu gorszym. Najlepiej – w miejscu Piłata.

Ale po kolei. Bo...

Pojawianie się sensu (?)

...bo w ten sposób nie mająca większego sensu dyskusja, zaczęła tego sensu nabierać.

Jaki to sens?

Po pierwsze, sens partyjny. Rozmówcy wyraźnie dzielą się na zwolenników PIS i PO. Jedni są za Krzyżem, drudzy przeciw. Z metra.

Po drugie – i to „równorzędne drugie” – dyskusja nabrała sensu religijnego. Czy raczej: antyreligijnego, jaki to sens koniecznie pragną jej nadać niektórzy przynajmniej przeciwnicy Krzyża. Tak ,jakby ta dysputa miała być przygrywką do szerszej rozprawy o miejsce Wiary i Kościoła w życiu publicznym. Nie, inaczej: przygrywką do rozprawy o wyrugowanie Kościoła z obecnego miejsca w życiu publicznym. I o wieczne zalanie tego miejsca – wybaczcie, Państwo – g[...]m.

 Wymiar sensu: Kościół w roli Piłata

Otóż przeciwnicy Krzyża chcą zmusić katolicką hierarchię do jednoznacznego opowiedzenia się przeciwko Krzyżowi w miejscu publicznym. I sądzą zapewne, że wskutek takiego ustawienia sprawy, jakkolwiek się stanie, będzie świetnie. Bo jak się hierarchia nie wypowie, to będzie się wskazywało Kościół (hierarchiczny) jako głównego winnego zaistniałej sytuacji. Bo już słyszymy, że to Kościół (hierarchiczny) jest rzekomo winny temu, że Krzyż stoi jeszcze przed pałacem, bo to przecież hierarchia nie chce zabrać głosu w dyskusji i przedłuża całą sytuację. Dziś w „GazWyborze” ów brak wypowiedzi Kościoła hierarchicznego porównano do gestu Piłata: „Kościół umywa ręce w sprawie krzyża” i jeszcze mroczniej dalej: „Bo kuria nie jest stroną w dyskusji” [ZOBACZ: ale UWAGA - "lid" o umywaniu rąk przez Kościół i słowa przedstawicieli Kurii był y tam, ale już znikły!]. To drugie zdanie ma oczywiście brzmieć kpiąco, jak obnażenie głupiego wykrętu. Dla czytelników „GazWyboru” ma być oczywistym, że kuria JEST stroną w dyskusji i że POWINNA się wypowiedzieć, no i wiadomo z góry, JAK.

Tym samym mamy niejako publiczne wezwanie do opowiedzenia się Kościoła po stronie Platformy Obywatelskiej. Czyli wezwanie do publicznego poczynienia wyboru politycznego. Ale dyskusję podgrzewa się tak, żeby promieniowała na wiele innych pól dyskusyjnych, związanych już tylko ze światopoglądem i miejscem Kościoła w życiu publicznym. NIe widzę innego powodu jej przeciagania, ponieważ sam problem - niech mi czytelnicy wybaczą - uważam za trzeciorzędny. On został stworzony. Nie jest merytoryczny. Merytoryczne będą tylko jego konsekwencje.

Superokazja: ustawić hierachię do bicia i dobicia

A konsekwencje tak czy siak będą chyba mocno antykościelne. Bo tym razem przeciwnicy Krzyża mogą teoretycznie liczyć na oczywiste wsparcie elektoratu PO, który to elektorat jest w większości katolicki. I przecież nie jest przeciwny Krzyżowi w ogóle, ale na elekta głosował. Teraz więc, jeśli zechce być solidarny z decyzją elekta, którego wybrał, musi opowiedzieć się przeciwko Krzyżowi, po stronie pana Pacewicza. Bardziej jednoznacznie, niż dotąd. To niezwykła okazja dla antyklerykałów z "GazWyboru", w dość niespodziewany  ?) sposób znajdujących podnietę w słowach "soborowego katolika" z Pałacu.

W ten sposób wierni katoliccy głosujący na PO będą otwarcie skonfliktowani ze swoją Hierarchią, nawet tą głosującą na PO (bo to przecie arcybiskup Nycz jest wywoływany do tablicy, to jego kuria „umywa ręce”, czyli – to on jest tym Piłatem, mimo że, jak się wie, sympatyzuje z Platformą).

 Wypowiedzi kleru i katolów świeckich

W tym dzisiejszym doniesieniu „GazWyboru” znajdujemy też dwa głosy: duchownego i katolickiego publicysty. Cytuję:

 „Od hierarchów kościoła wraz z kompetentną władzą państwową oczekuję szybkiego rozwiązania konfliktu o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Konsekwencje zwlekania będą miały fatalne skutki nie tylko w wymiarze politycznym, lecz także religijnym – mówił Gazecie dominikanin o. Tomasz Dostatni. A Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny katolickiej Więzi, stwierdził, że ponieważ w grę wchodzi podstawowy symbol chrześcijański, przydałby się oficjalny głos Kościoła. Podobny do tego, który w 1998 roku pomógł rozwiązać spór o krzyż na oświęcimskim żwirowisku.”

 „Gazwybor” sprawia wrażenie, jakby dominikanin i katolicki redaktor też mieli żal do Koscioła hierarchicznego o „umywanie rąk”. Wydaje mi się jednak, że to lekka manipulacja – mimo znanych mi politycznych poglądów obu cytowanych osób.

 Apel

No to teraz ja – prywatny człowiek – apeluję, pisząc:

 „Od hierarchów mojego Kościoła oczekuję publicznego ODCIĘCIA SIĘ od prowokacyjnych żądań polityków wszystkich partii czy opcji, domagających się publicznego zabrania głosu przez Kościół w sprawie Krzyża stojącego przed pałacem prezydenckim. Znak Krzyża jest znakiem Wiary, który może stać w miejscu publicznym i nie musi to nikomu przeszkadzać. Jeśli jednak jego zaistnienie w jakimś miejscu wzbudza z jakichś przyczyn wątpliwości, a zwłaszcza – jak jest w tym przypadku – z przyczyn politycznych, Kościół nie musi mieszać się do kłótni tego rodzaju. Tu kompetentne są władze, które mogą podejmować decyzje odnośnie danego miejsca. Oczywiście w razie konieczności można zaoferować temuż Krzyżowi godne miejsce w wybranej świątyni, ale nie ma potrzeby angażowania autorytetu Kościoła w sprawach, które nie są czym innym, jak świecką kłótnią.”

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka