...pościele, tak się wyśpi – Komorowski, Jarosław, Arcybiskup, Harcerze. I żeby było jasne. Dopuszczam nawet możliwość, że cała ta afera z obroną Krzyża pod pałacem prezydenckim była, dajmy na to, moskiewską prowokacją. I cóż z tego? To, generalnie, zupełnie nieistotne. Jeśli nastąpiła prowokacja – zaledwie spełniła funkcję katalizatora, nie zaś właściwego zapalnika. Wszakże Tak Zwany Prezydent samorzutnie i bez przymuszania zapalnik odpalił, świadomie zajmując miejsce ZOMO i Zapatero – wyznaczone mu świadomie przez Jarosława. Następnie dał się w tę sytuację wmanewrować arcybiskup; diecezjanie, stojący pod krzyżem, jawnie Go zlekceważyli (to delikatne słowo).
Jarosław zaś z wielką ochotą podjął rękawicę, której podnosić nie należało, ale zrobił tak bez wahania – bo została rzucona. Tak, tak, to zrobić było najłatwiej. Ale najłatwiej też było ją wcześniej rzucić. I zasłonić tym gestem rzeczy najistotniejsze w skali państwa. A teraz w sprawach publicznych najistotniejsza jest już tylko ta Rękawica... o ile można tę sprawę nazywać przy pomocy rekwizytu tak wzniosłego, a zarazem tak mało wzniosłego w porównaniu z samym Krzyżem.
Ogrywanie
„GazWybor” to wszystko z lubością ogrywa, przygotowując Polakom szczepionkę antykościelno-antykatolicko-antyreligijną. Nie przypadkiem przecie w artykule Mirosława Czecha słyszymy zapowiedź upadku Kościoła w Polsce, Kościoła, który podobno otwarcie poparł Kaczyńskiego w ostatnich wyborach. Obok liżący rewersy Moskali wywiad z pewnym Moskalem, wywiad mówiący w gruncie rzeczy o tym, że teorie spiskowe to zajęcie dla polityków trzeciorzędnych, więc Moskwa świetnie się teraz z PO dogada... Na wszelki wypadek nazajutrz „GazWybor” dostrzegła to, co wszyscy dostrzegali od dawna – że Moskale kręcą w śledztwie. Na mój gust, to nagłe odzyskanie wzroku przez „GazWybor” jest prostym efektem działania zespołu Macierewicza. Trudno zostać z tyłu, kiedy fakty skaczą do oczu. Ale obok zaraz mamy w „GazWyborze” materiał o księdzu pedofilu, kontynuowany z dnia na dzień. W tle – bitwa o Krzyż, w której to sprawie „GazWybor” w ornat się ubrał i ogonem na Mszę dzwoni.
Okrutne.
Usta dzieci i niemowląt...
Jednak jest jakaś inna jeszcze rzeczywistość (?). Wieczorem wczorajszym (3 sierpnia), kiedy wróciłem do domu późną nocą, dzieci moje, które odbierały tylko jakieś ogólne sygnały (tv nie oglądamy), zasypały mnie pytaniami o to, co się tam właściwie pod Pałacem Prezydenckim dzieje. Objaśniłem, po czym, iżby pokazać naocznie otworzyłem z laptopa stronę www „GazWyboru”, a z niej – wideorelacje z „obrony Krzyża”. Zwłaszcza – wywiady z „obrońcami”. Ku mojemu zdziwieniu dzieci moje (kilkunastoletnie i kilkuletnie) słuchały tych ludzi z otwartymi buziami i oczami oraz z wypiekami na twarzy. I, Szanowni Państwo, podziwiały ich!
Cokolwiek by powiedzieć, jakkolwiek by komentować, dało mi to jednak do myślenia.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)