Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
75
BLOG

Diariusz chocimski 2: HAŃBA - nius dla GazWyboru anno 1621.

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

JEST: niedziela 5 IX 2010

BYŁA: niedziela 5 IX 1621

 

[Diariusz ukazuje sie macierzyście na kresy.pl: tam obrazki i muzyka - klik]

 

Nie,

Nie, jeszcze nie. Dopiero jak będzie okrągła rocznica, wtedy się pewno „GazWybor” rozpisze o „zbrodni wojennej na rumuńskich cywilach”, czyli na ówczesnych Wołoszynach. Proszę: Polacy niby to bohaterowie, a ledwie po czterech dniach bohaterki – plama i blamaż ludobójstwa! Na dodatek w samą niedzielę, pewno ze mszy świętej od razu poszli rżnąć. Znalazłoby się też pewno jakichś mieszkańców dawnej Wołoszczyzny, którzy się pod protestem i donosem historycznym podpiszą.

 

Jak każda hańba, tak i ta jednak jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Nastawiona zawczasu, spełnia swoje zadanie, jeśli pozostanie niezauważona i wybuchnie nagle a niespodziewanie. Jak się ją w odpowiednim czasie zauważy, to albo się ją zdąży rozbroić, albo przynajmniej stojący naokoło zdążą uciec.

 

Podobnie dzieje się z aferami natury historyczno-patriotyczno-antypatriotycznej. Gdyby odpowiednio wcześnie zauważyć, że pomysł wystawienia pomnika Kazimierzowi Pułaskiemu zostanie oprotestowany przez Łemków, może dałoby się coś jeszcze zrobić i te protesty (bezsensowne) zawczasu utrącić. Gdyby bowiem iść takim torem, jak Łemkowie, to ani Kazimierz Wielki, ani Jagiełło, ani Kościuszko, ani Czarniecki nie mogliby mieć pomników. Bowiem skazywali, ścinali i wieszali zdrajców oraz kolaborantów... a ich wojska złupiły Kraków i Poznań...

 

Wracam jednak do hańby chocimskiej. Sarmaci niekiedy o niej zamilczeć woleli. Hańba stała się właśnie w niedzielę piątego września, po pierwszych ważkich zwycięstwach w pierwszych starciach. Hańba stoi obok zwycięstwa, nic jego chwale nie ubliża. Ale jest hańbą. Czy warto o niej pisać? Piszę wedle woli Wacława Potockiego:

 

Żałosną nader sprawę, rzecz sromoty pełną

Wspomni Muza; trudno słów uwijać bawełną,

Trudno milczeć, kiedy się prawdę pisać rzekło,

Co na naszych brzydki grzech i hańbę wywlekło.

 

 

Rzecz sromoty pełna

Od strony Dniestru przytuliła się do polskiego wojska, koło mostu, jakaś setka przekupniów obojga płci a wołoskiej nacji, z młodzieżą i dziećmi. Ci, rzecze Potocki (którego w tym punkcie cytuję dalej już wyłącznie), „Wolą się pod fortuny naszej cieniem tulić, | Niźli szable z pogany na chrześcijan spólić”. Obozowa hołota zachłannie patrzała na ich dobytek. I oto

 

...Ktoś, ale nie możno dopytać sie, ktoby

Był tym ktosiem, chociaż go wszelkiemi sposoby

Szukano, człek bezbożny i zdrajca wierutny,

Głos po naszym, obozie rozsiał tak okrutny,

Że hetman z komisarzmi w skrytej zawarł radzie

Wyciąć Wołoszą, co nam tu siedzi na zdradzie...

 

Prawdą było, że pośród Wołochów mogli być i zdrajcy, i szpiedzy – ale pojedynczy Judasze byli także pośród Lisowczyków, a zbiedzy (których w sumie po bitwie naliczono i urzędowo napiętnowano pół tysiąca) zdarzali się także pośród towarzystwa. Nikt jednak towarzystwa w pień nie wycinał, i nie stosował nikt zbiorowej odpowiedzialności... Tymczasem hultajstwo należące do wojska polskiego raz wraz zebrało się i niby to z rozkazu hetmańskiego zaczęło bezlitośnie wycinać biednych Wołoszynów, a mienie ich zagarniać –

 

Nie dba na płacz, na modły, owszem, gorzej sroże.

Skoro wytnie meżczyzny i położy śniatem,

Na białą płeć i starców obciążonych latem

Wywrze ślepą wścieklinę; jakby nieme głąbie

Równo dziady z babami w krzywe karki rąbie.

Na łeb drugich zrucano z chocimskiego mostu...

 

Jednocześnie dziewki wołoskie „postradały czystości i z garłem”.

 

Jak zakończono taka hańbę? Mozna rzec, że zarówno srogo, jak zbyt błaho – bo zamieciono ją pod dywan:

 

Rzecz tak haniebną skoro Lubomirski słyszy,

Wszystkim milczeć rozkaże i chce to mieć w ciszy;

Niechaj Chodkiewicz sprawy tak szkaradnej nie wie,

Gdyżby na miejscu umarł bez wątpienia w gniewie

(Kolerze był podległy ten starzec z natury);

Pewnieby do jednego kazał wiesić ciury.

Tak mówił Lubomirski i sam nie bez gniewu

Każe z nich kilkunastu wnet przysądzić drzewu.

 

Tylko kilkunastu, pisze Potocki. Cóż. Bardziej jeszcze srożyć się nad hultajstwem należało, ale w tej podbramkowej sytuacji – sroższa kara mogła oznaczać w konsekwencji bunt i dezercje. Wbrew relacji poety rzecz doszła jednak do uszu hetmana, a ponadto – stracono mniej winnych, niźli czytaliśmy wyżej: źródła mówią o kilku, dwu lub nawet tylko jednym hajduku ukaranym śmiercią.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura