Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
77
BLOG

Diariusz chocimski 7: JASYR I RADA

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

JEST: piątek 10 IX 2010

BYŁ: piątek 10 IX 1621

 

[diariusz ukazuje się macierzyście na kresy.pl, tam muzyka i obrazki: KLIK]

 

Boleść

„Tak kilka dni pokoju jakoby na zmowie

Obie strony siedziały, prócz że Tatarowie...

Wszystkie pasy i drogi, i zalegli scieżki,

Że nikt ani przejachać, ani nie mógł pieszki.

 

Czegoś tu jednak Potocki nie napisał – Tatarzy rozłożyli się na przeciwległym naszemu obozowi, polskim brzegu Dniestru nie sami, lecz z jasyrem i łupem, zagarniętym w Polsce. Bolesno było naszym patrzeć na mękę rodaków, którym nic pomóc nie mogli.

 

Rada i postanowienie

Wieczorem Chodkiewicz powołał radę wojenną:

 

„Wojennego do rady zaprasza senatu,

Juz chory, już na łóżku położony, a tu,

Skoro siedli, wszystko to, co mu spać nie dało,

Podaje do uwagi.”

 

Rzeczywiście, naczelny wódz był już stary, a nadto właśnie zaczynał śmiertelnie chorować. I tym bardziej niepokoić się stanem rzeczy. Było zaś nad czym obradować: odwlekanie głównego starcia zdawało się na razie bezpieczne, ale na dłuższą metę zabójcze. Zaczęły się już w wojsku choroby, nadto dezercje, a gorzej stać się mogło, jeśli by zbrakło najpierw prowiantów i prochów, a potem hetmana.

 

Potrzeba więc było jakiejś radykalnej decyzji. To co – bitwa generalna? Większość się jej obawia. Może pół-bitwa, taka próba sił, którą w razie powodzenia można przedłużyć i zamienić w bitwę?

 

Za sprawą Sahajdacznego („...i nam obóz smrodnie!...”) i innych uradzono zatem zrobić następnej nocy wycieczkę na Turka, bo to pośród pewnych siebie Turczynów nie ma „ni straży, ni posłuchu, ni płotu, ni rowu”. Można mieć nadzieję wielkiego popłochu... i kto wie co dalej!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura