Tak, takie słowa możemy dziś przeczytać w„GazWyborze”, choć nie jest to tekst odredakcyjny „GazWyboru”. Ale jednak tekst przez dziennikarza „GazWyboru” zredagowany. I mimo, że wyjęty z ust mecenasa Marcina Dubienieckiego, zięcia Lecha Kaczyńskiego, to jednak (JEDNAK!) włożony w tytuł („Dubieniecki: Mogło dojść do zamachu na Lecha Kaczyńskiego”).
To już jest, wedle mnie, mała zagadeczka, bo tak dotąd w "GazWyborze"nie bywało.
No, oczywiście, „GazWybor” dał ten tekst niby po to, żeby się po Dubienieckim przejechać. Zastanawia jednak – że informacja o zamachu weszła do prasowego tytułu i to trochę tak, jakby zapowiadała stwierdzenie obiektywne; na pierwszy rzut okatakie właśniewrażenierobi. Zastanawia też, że „GazWybor” nazywa dalej Dubienieckiego elegancko „mecenasem”, używa jego imienia, wreszcie zaś okazuje się, że tekst pochodzi z wywiadu, którego tenże Marcin Dubieniecki udziełił „GazWyborowi”. A to oznacza, że „GazWybor” go o wywiad poprosił. I w tym właśnie wywiadzie zaraz w pierwszym akapicie czytamy:
Uważam, że mogło dojść do zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego - mówi zapytany przez "Gazetę Wyborczą" o to, jaka była przyczyna katastrofy pod Smoleńskiem Marcin Dubieniecki, adwokat, zięć Lecha Kaczyńskiego. Przyznaje, że czyjkolwiek błąd podczas lądowania to ostatnia rzecz, jaką zakłada w tej sprawie.
Swoją tezę argumentuje tym, że wg niego Lech Kaczyński jako jedyny w Unii Europejskiej miał potrafić przeciwstawić się Rosjanom. - Wyeliminowanie go dawałoby Rosji swobodę w załatwianiu interesów w Europie, prowadzeniu różnych uzgodnień ze stroną niemiecka i innymi liczącymi się krajami UE ponad naszymi głowami - dodał.
Niżej oczywiście lemingowe komentarze internautów typu:



Komentarze
Pokaż komentarze (15)