Dwu złodziejów okrada kościół. Stary włazi ubłoconymi buciorami na ołtarz i zrywa srebrne blachy z cudownego obrazu. Młody asystuje z poziomu posadzki.
Młody do starego:
- Mistrzu, buty było zezuć, a to bieluchny obrus błotem upluskałeś!
Stary do młodego:
- Młodyś a głupiś! Pan Bóg nie na buty, tylko w serce patrzy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
To przypomina mi się często, gdy wysłuchuję różnych katolików postępowych, w tym łaskawie nam obecnie panujących; także przy wysłuchiwaniu oficjalnych spiczy tyczących śledztwa wiadomego.
A tak w ogóle dowcip oczywiście i niewątpliwie odwieczny; tylko w XVIII wieku zapisał go w zbiorze Vorago rerum franciszkanin rubacha, Karol Żera. Tu własnymi słowy przytoczyłem z pamięci .



Komentarze
Pokaż komentarze (5)