1. Naiwność nieuzasadniona
Naiwnością nieuzasadnioną było sądzić, iż ruski raport MAKu będzie uczciwy.
2. Naiwność uzasadniona
Można było jednak – jak wielu przewidywało, niesłusznie, lecz z uzasadnioną jakoś nadzieją – przypuszczać, iż autorzy raportu zechcą nam grzecznościowo mydlić oczy. To jest: że w imię dobrych stosunków z Polską (czytaj: obecnym polskim rządem) będą udawali obiektywność. I że w rezultacie oba rządy – ruski i polski – będą mogły solidarnie udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku.
3. Efekt naiwności: drzwiami w pysk
Tymczasem stało się dokładnie na odwrót. Raport jest JAWNIE stronniczy. Do bólu. Co, jak się zdaje, najbardziej zaskoczyło polski rząd.
4. Przyczyny: dlaczego nastąpiło trzaśnięcie drzwiami w pysk?
4 a) po to, by bozprowadzić po świecie polaczkofobiczną wersję katastrofy.
Bo raport nie został sporządzony dla Polaków. Nie miał mydlić oczu nam, tylko przede wszystkim Europie oraz światu. Był więc obliczony na mocny, medialny przekaz pierwszego impulsu, który z potężną siłą rozsieje właściwą (z Putinowskiego punktu widzenia) tezę, podczas gdy polskie reakcje, pozostając w tyle, będą dla Europy i świata blade, słabo czytelne ergo nieprzekonujące.
Czy ten chwyt zadziałał? Z jednej strony tak, bo informacja o pijanym generalne i zastraszonych pilotach przecisnęła się bodaj do najdalszych zakątków świata. Światowy system medialny łyknął tego smacznego niusa, który potwierdza stereotyp Polaczka nieporządnego i zapijaczonego. Udało się to i najprościej – poprzez efekt bezrefleksyjnego powtarzania podstawowych tez MAK-u, bez wersji polskiej. Jest to możliwe pośrednio dzięki działalności pożytecznych idiotów w mediach na Zachodzie i w Polsce, ale i przez uaktywnionych agentów wpływu… no i generalnie dzięki zbiorowej głupocie. Ale z drugiej strony, nie był to jedyny pożądany efekt konferencji MAK. Bo po wtóre ogłoszono raport takim, jakim go ogłoszono…
4 b) Po to, żeby pokazać, kto tu rządzi.
Bo wszak w Europie pojawiają się opinie wobec raportu MAK zdystansowane. I to było do przewidzenia. Dystans widoczny jest zwłaszcza w krajach, które rękę kacapów poznały z własnego doświadczenia. Na przykład w Czechach. Ale też o opinie tych krajów ruskie dbają najmniej (pytanie też, jak wygląda proporcjonalne rozłożenie prasowych opinii w poszczególnych krajach).
Bo jednak, po wtóre, chodziło też o pokazanie Europie i światu, kto w tym zakątku świata rządzi i kto może dyktować swoją wersję tak zwanej prawdy. Czyli: że tu rządzi Rosja, która może nas bić po twarzy jak chce i ile chce, reszcie świata nic do tego.
4 c) Po to, żeby kto ma czuć smycz, czuł ja dotkliwie…
I po trzecie dlatego, że jawnie stronniczy raport MAK-u postawił rząd polski w sytuacji trudnej wobec własnego społeczeństwa. Jak na razie widać, że tak ugodowo ustawieni ministrowie Tuska nagle postanowili się MAK-owi przeciwstawić. Teraz dopiero? Po co?
Czy zatem na serio czy na niby? Tego się w najbliższym czasie dowiemy. Dowiemy się też zapewne, jaki efekt strona rosyjska chciała osiągnąć wobec polskiego rządu?
Bo z jednej strony konflikt polskiego rządu z MAK-iem mógłby być lekko podinscenizowany. Tak, iżby dzięki temuż konfliktowi Tusek miał szansę na pokazanie swojej niezależności wobec Moskwy i zdobycie większego zaufania polskiej społeczności.
To możliwe, ale nie wydaje mi się bardzo prawdopodobne.
Raczej jest tak, iż Putin pokazuje polskiemu rządowi, że w razie czego strona rosyjska chętnie ten rząd poświęci – i że, na przykład, zaserwuje opinii publicznej kolejne, dowolne tezy kolejnych doniesień MAK-u i medialnych odsłonięć (pomijam kwestię ich prawdziwości), które mogą polski rząd albo jeszcze bardziej pogrążyć, albo tylko pogrążyć nieco mniej. Tertium non datur – zabawa się skończyła – a wybór należy do rządu.
Czy jest tak właśnie, czy owak – okaże się pewno już niedługo.
5. Radość nieuzasadniona a zdrada stanu
Nadto zadziwia uciecha, jaką liczne osoby zrażone (no, delikatnie mówiąc) do braci Kaczyńskich i PiSu okazują na wieść o raporcie MAK-u.
Zaznaczam: jeżeli ktoś uważa tezę o zamachu za teorię spiskową, to… no, jego święte prawo.
Natomiast człowiek inteligentny nie może nie dostrzegać ruskiej gry. Tego, że raport rosyjski jest jawnie stronniczy. Niezależnie od tego, jakie były przyczyny katastrofy/zamachu. Dlatego mnie to naprawdę zadziwia.
Niedostrzeganie tego FAKTU spowodowane jest ewidentnie złą wolą niedostrzegającego (zaślepionego? chcącego być zaślepionym?), a źródła tejże złej woli tkwią w niesnaskach wewnętrznych Rzeczypospolitej.
Otóż – w sytuacji, gdy sympatie partyjne stają się przyczyną bezwarunkowego akceptowania ruskiej manipulacji – oznacza to, niestety, popieranie działań godzących w niezawisłość & prestiż Państwa Polskiego. Dobrze to sobie uświadomić.
To już gorzej niż naiwność i gorzej niż chamstwo (bo w przypadkach uciesznej, triumfalnej radości okazywanej po ogłoszeniu treści raportu jest to jednak, mym zdaniem, oznaka chamstwa). Tu ocieramy się o zdradę stanu (zaznaczam: ocieramy się, żeby ktoś nie przeinaczył; precyzować ocierania się nie będę).
Równie mocno dziwi mnie spokojne i publiczne zakładanie faktu, że Rosjanie i tak się do niczego nie przyznają, i że w związku z tym w imię dobrych stosunków polsko-rosyjskich należy to zaakceptować. Choć sądząc po osobie, która wypowiada takie rzeczy, dawno powinienem przestać się dziwić - wypowiadała juz tyle innych...
POST SCRIPTUM
Przypominam fragment dywagacji napisanych czas jakiś temu jako KANAPOPRZEPOWIEDNIA, w których sugerowałem – na podstawie rozważań i dyskusji z przyjaciółmi & obserwacji ogólnej – iż w Polsce czasów najbliższych rządzący nami łaskawie ludzie…
- - - - - - - - - - -



Komentarze
Pokaż komentarze (4)