Rozmowa telefoniczna Byłego Pełniącego Obowiązki Prezydenta RP z Miedwiediewem zażenowała mnie (delitatnie mówiąc) - jak wielu tu na tym Salonie i poza Salonem. Tak samo przyjazd i odjazd premiera z urlopu & abarotno. Pomyślałem: tonący brzytwy się chwyta. Czyli robi cokolwiek bez sensu i zastanowienia. Mówiąc o tonięciu - miałem na myśli utratę honoru i zdrowego rozsądku & instynktu politycznego. Ta jednak utrata nastąpiła już dawno, więc o czym tu mówić? No, ale są tacy liczni którzy tego nie widzą, to nawet podobno większość Polaków - więc z perspektywy Dzwoniącego byłoby jeszcze co ratować. Nawet chwytając się brzytwy. Nie mówiąc już o tym, że chodzi przecie też o reputację Państwa i jego Obywateli, a nie tylko o same Osoby Sprawujące Władzę
Dlatego właśnie czułem się bardzo zażenowany nadal, bo przecież Ten, Którego Nie Lubię, oficjalnie mnie reprezentuje na świecie. A wyobrażam sobie, co mógł powiedzieć Miedwiediew po odłożeniu słuchawki i jakie czynił gesta. Nie zwerbalizuję tego mego wyobrażenia. Bo nie chcę siebie żenować a przydeptywać godność własną. Zacytuję tylko jednozdankowo dzisiejszy felieton Ziemkiewiczowy, z którym wypada się zgodzić in extenso: <<Kreml, taka już niezgłębiona rosyjska dusza, takich, którzy mu są ulegli, uważa za tchórzy, a tchórzami się tam gardzi.>>. Ta pogarda wyziera z raportu MAK, jak i ze wszystkich pozostałych ruskich wypowiedzi - całego Naczalstwa. Śmiejąc się w kułak, powiadają, że przecież MAK jest niezależny i obiektywny, więc co oni mogą. (i żeby było jasne: nie chodzi o to, że my mamy Rosjanom wojnę wypowiadać, nie, nie - choć wielu tak właśnie tłumaczy czynności & reakcje premiera i byłego PO prezydenta, niestety: "że co niby mieli robić? wojne wypowiadać?").
Wczoraj mój serdeczny przyjaciel pocieszał się & mię mówiąc, że wprawdzie miałem rację (w ramach wcześniejszych kanaporozmów naszych) co do tego, iż sprawa katastrofy wybuchnie w najbliższym czasie dużym skandalem, lecz przynajmniej wiemy teraz (jak sądzi on), że Tusek i Rusek nie układali się vel spiskowali (czy jak to nazwać) razem, bo przecie tak by się teraz Rusek wobec Tuska i Bronka nie zachował i mostów nie zrywał, gdyby byli ze soba namówieni. Więc że Ruskie chcą głównie coraz bardziej mącić w garnku polskim, tym razem brużdżąc obecnym władzom RP.
To też prawda, ale jedno drugiego, niestety, nie wyklucza. Tak więc - zapewne że ta prawdziwa prawda jest akurat taka, jak ją widzi Ziemkiewicz i wielu z nas, i ja. Że - Ktoś - myślał [...] że jak okaże Kremlowi spolegliwość, to Kreml się odwdzięczy, [...] i tym sposobem pozwoli mu jakoś ocalić twarz. A Kreml się nigdy nie odwdzięcza. [...] Świat dostał jasny sygnał: z Polakami można zrobić wszystko, idąc zupełnie na chama, na bezczelnego, bez liczenia się z pozorami − a Polacy nie odważą się nawet miauknąć w obronie swego.
Przekładając na przysłowie niepoprawne polityczne: Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Ale na razie, kto wie, zapewne tylko do przedpokoju?
I tylko do pewnego stopnia ciekawe, czy Ruskie mają w zanadrzu jakiegoś innego reprezentanta swoich interesów w Polsce, którego poprą, czy też poprzestaną na sprzyjaniu ekipie, która już im się podłożyła, tylko najpierw chcą ją trochę jeszcze w posłuszeństwie poćwiczyć?
Przykre.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)