Z „Dużego Formatu” – wywiad Teresy Torańskiej z Jerzym Bahrem.Wjakimś sensie porażający, w jakimś innym sensie – bardzo POwski i GWorczy. Zastanawiam się, ile w wywiadzie z dyplomatą (no właśnie: już ex-dyplomatą, bo już byłym ambasadorem) może & musi być dyplomacji, ile polityki, ile prawdy, ile nieprawdy, ile szczerości, ile emocji. Skoro mogą paść takie zdania o prezydencie, śp. Lechu Kaczyńskim, który, wedle Jerzego Bahra, niesamodzielnie „wykonywał zadanie”:
Bahr:Był bardzo miłym człowiekiem. I na pewno żarliwym patriotą. Ale kochać własny naród to za mało. Trzeba jeszcze chcieć zobaczyć, jaki jest, jak się zmienia, jakie ma oczekiwania. I... podejmować decyzje. A z tym był problem. To - moim zdaniem - wynikało z zależności.
Torańska: Od brata?
Bahr:Wykonał zadanie, mówiąc ich językiem. Ale został wybrany. Historia, niestety, taką rolę mu powierzyła.
Idę do dalszych cytatów. Teraz dla mnie rewelacja. O opóźnianiu konwoju Kaczyńskiego Jerzy Bahr mówi, że to opóźnianie było dla niego oczywiste:
Bahr:Teraz powiem pani jak człowiek, który zna Rosję. Jeżeli strona rosyjska zaplanowała, że na miejsce katastrofy najpierw ma przyjechać Tusk, to tak musiało być. Rosjanie, kiedy jest przewidziane wydarzenie z udziałem ich najwyższych przedstawicieli, wszystkich, którzy by w realizacji tych planów im przeszkadzali, usuwają lub zwyczajnie wyrzucają. Błyskawicznie i często brutalnie. Natychmiast odjeżdżać! Wam tu nie wolno! Bez oglądania się na kraj, jaki dany gość reprezentuje, i powody, z jakimi występuje.
Torańska:Interwencja premiera Tuska by nie pomogła?
Bahr:Nie. Odpowiadam jednoznacznie. W układance czasowej, którą zaplanowali gospodarze, prezes Kaczyński miał dojechać później, a premier Tusk wcześniej. Dla mnie to było oczywiste.
Tak… a zatem Tusk jest czysty jak łza. Tylko – rozumując jak Bahr – jakoś nie potrafił sobie z tym drobnym faktem spowalniania Jarosława poradzić. Bo o ile pamietam, wszyscy dotąd czytani/słuchani przeze mnie przedstawiciele rządu i PO mówili o spowalnianiu konwoju Jarosława – „bzdura”. Czyli że kłamali, chcąc wmówić wszystkim, że kłamią Jarosław i jego otoczenie. A następnie Bahr dziwi się (dziwi się!!!), że Jarosław i jego otoczenie zdecydowanie odmówili spotkania z Putinem:
Bahr:Jeszcze raz poszedłem do Kaczyńskiego. Tuskowi bardzo zależało, by wśród Rosjan nie powstało wrażenie istnienia dwóch Polsk. Mnie także na tym zależało.
Zastanawiam się, czy Tusk mógł sie po prostu nie spotkać z Putinem dopóty, dopóki by nie dojechał Jarosław.
I jednocześnie o momencie przekazywania i pożegnania trumny z ciałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:
Bahr: Miałem świadomość, że uczestniczę w historycznym wydarzeniu, absolutnie unikalnym, naładowanym symboliką. Normalnie na uroczystościach oficjalnych w Rosji ma się odczucie, że są one tak skonstruowane, by każdy czuł się mniejszy od Rosji. A to był moment, w którym nie tylko nie miałem tego odczucia, ale wydawało mi się, że jesteśmy jako państwo ważniejsi.
Torańska:To moment jedyny?
Bahr:Jedyny, bo jestem realistą i - choć zupełnie mi się to nie podoba - wiem, kto jest mniejszy, a kto większy.
(- - - )



Komentarze
Pokaż komentarze (10)