Rozmowa z moim serdecznym, bardzo serdecznym znajomym, wyborcą PO, po lekturze wywiadu Torańskiej z Bahrem:
Ja: Bahr potwierdza. Konwój Jarosława był rzeczywiście spowalniany przez Rusków.
Znajomy: Ależ oczywiście, że był spowalniany, to jasne.
Ja: A więc Tusk kłamał jak bura suka, mówiąc że to bzdura.
Znajomy: Myślę, że Tusk pewnie o tym nie wiedział.
Ja: Myślę, że wiedział. A jeśli nawet wtedy nie wiedział, wiedzieli wszyscy inni dookoła. Bahr o tym mówi. I ci wszyscy kłamali przez te ostatnie miesiące, mówiąc, że to bzdura.
Znajomy: No to proszę, powiedz, czy twoim zdaniem nie kłamał urzędnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy mówił, że podczas lotu do Gruzji nie było nacisku na pilotów?
Ja: Ja nie o tym teraz, to zupełnie inna sprawa! Tu mamy do czynienia z akceptacją ingerencji rusków w rozgrywki wewnątrzpolskie!,..
Znajomy: Aha! Proszę! A co to za różnica?
Ja: Zasadnicza! Używanie do partyjnych celów obcej siły – to zdrada stanu!
Znajomy: Żadna zdrada stanu, tylko działanie w interesie Polski!
Ja: Co?! Taka akceptacja wykluczenia Polaka przy pomocy Rosjan?!!
Znajomy: Oczywiście!!
Ja: Ale niby dlaczego w interesie Polski?!!!
Znajomy: Bo debili należy eliminować!!!
Ja: Co, ruskimi rekami?!!!
Znajomy: A niby dlaczego nie?!!!!
Ja: Bo to Targowica!!!!
Podczas wypowiadania ostatnich słów obaj byliśmy już prawie maksymalnie wkurzeni. Dalszą rozmowę przerwały nam dzieci, prosząc, żebyśmy przestali – i za chwilę zaczęliśmy posłusznie gawędzić o innych sprawach.
Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. I przerażające, i porażające. Mój serdeczny znajomy mówił szczerze. Co gorsza, uważam go za, jak to się mówi, prawdziwego polskiego patriotę. A więc akceptacja wszelkich draństw w imię zwalczania PiSu zaszła tak daleko! Zgroza.
POST SCRIPTUM
Krzysztof Leski napisał dziś – nad ostrą dyskusją na swoim salonowym blogu, w której z jednej strony epitet „śmieć”, a z drugiej „buc” padają sobie jak deszczyk na polską glebę, że na Salonie -
Tak, może, zwłaszcza, gdy obelgi miotane są z ust anonimowych. Ale poza Salonem24 tania odwaga salonowa bywa jednak całkiem prawdziwą odwagą: tam, gdzie poglądy Krzysztofa Leskiego są po prostu normą. Tam właśnie, na innych „salonach” z kolei jego odwaga byłaby, (jak pisze, onże o„odwadze salonowej”) „poniżej ceny gnoju”. Bo tam bynajmniej nie za zdrajców, ale naprawdę za faszystów lub debili uważani są zwolennicy PiSu tudzież zwolennicy tezy o zamachu. Wiem coś o tym, aczkolwiek na szczęście nie z bezpośredniego doświadczenia, bo pracuję w kręgu ludzi normalnych. A obracam sie w kręgu serdecznych znajomych, którym wyraz „debile” wyrywa się – jak wyżej – tylko w stanie ostatecznego napięcia nerwowego. Ale tuż za miedzą – koszmar. Tam, kto lubi PiS – ten debil, ten oszołom. Te tezę przyjmuje się gdzieniegdzieza oczywistość, której nie wolno negować. A dyskutować oczywiście nie wolno...
Ot co jest. Prolegomena do dyktatury Tuskoidów.



Komentarze
Pokaż komentarze (68)