...chyba wie, co robi?
Czy więc te kolejne wrzutki smoleńskie to jakieś odkrywanie prawdy (a tego, niestety, nie za bardzo się spodziewam - co użyte słowo „wrzutka” juz samo sugeruje)?
Ale piszę i pytam sam siebie, dziś i od razu, sobie ku pamięci, na wszelki wypadek, żeby zarejestrować wątpliwości i sprawdzić, co człowiekowi sie wydaje dziś, a co sie okaże za chwilę.
Bo choć z niektórych sygnałów płynie jakby informacja, sugestia, że za chwilę iluś ludzi (z PO na ten przykład, do tego jeszcze!) zacznie mówić w mejnstrimie o smoleńskim zamachu - albo o, na przykład, decydujących (vel celowych) ruskich zaniedbaniach - to w takie rzeczy aż wierzyć sie nie chce. I pewnie nie nastąpią.
Otóż, pomijając PO, nie chce się wierzyć, że Rosjanie udostępnili stronie polskiej kompromitujące ich samych nagrania z wieży i to udostępnili po uprzednim wstrzymywaniu się i niechęci... ale udostępnili stosunkowo wcześnie...
A potem dziwi, że tych udostępnionych nagrań zupełnie nie było w żadnych„przeciekach” aż do teraz (ani po stronie polskiej, ani ruskiej) - a Ruskie sami puszczali przecie najróżniejsze przecieki, sprzeczne jedne z drugimi.
A potem te same nagrania, udostępnione przez siebie - pominęli w swoim raporcie, tak jakby wystawiając się do strzału ze strony polskiej.
Przecież wiedzieli, co Polacy mają w ręku.
A przecież to, co jest tzw. raportem MAK - a pomija owe nagrania - miało na celu skompromitować RP.
Więc kompromitując Polaków – jakiej reakcji strony polskiej mogli sie ruskie spodziewać? Jakiej?
Czy właśnie chcieli wypróbować tę reakcję, dając nam do ręki ten niesamowity materiał - do wykorzystania?
Po co? Żeby uwagę odwrócić?
Zatem, czy może to być jakaś celowa „ustawka”? I na przykład Ruskie mają w rękawie jakiegoś „asa” (jak ten pomysł z alkoholem we krwi naszego generała), którym mogą w każdej chwili nakryć„sensacyjne” nagrania z wieży?
Inna rzecz, że te nagrania i tak są i pozostaną mało na świecie znane: pierwszy sygnał z konferencji był, zdaje się, decydujący.
?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)