To pewne: Rosjanie od kwietnia Roku Pańskiego 2010 wiedzieli, że strona polska dysponuje TYMI nagraniami z wieży (zresztą, jak dla mnie, domniemanymi). I z premedytacją je w swoim raporcie pominęła, czekając, co będzie dalej. A Polacy je ogłosili (wybiórczo). I niczego innego ruska strona chyba się nie spodziewała.
Kolejna runda jest do przewidzenia – Oni mają jakiegoś gotowca, prawdziwego albo nie. Bo Rosja na pewno czasem popełnia błędy, ale przede wszystkim ma nas tak głęboko (-), że naprawdę nie musi się przejmować ukąszeniami polskiej muchy. Światowy PR i tak ma wygrany w przedbiegach.
A co oznaczają ujawnione nagrania?
Niczego do końca nie mówią. Ale pośrednio powoli składają się na obraz tego, o czym jestem od dawna przeświadczony. Że to był zamach. (-)
A pchanie się polskich pilotów do choćby zamarkowanego, próbnego podejścia we mgle, skoro można było uciec? A brak zapasowego lotniska? A wszyscy w jednym samolocie? A…
To wszystko prawda - i nasza wina (bezmyślna... lub ...). W każdym razie polski bajzel tak właśnie wygląda. I odpowiada zań aktualnie rządząca ekipa; a teraz ten bajzel posłuży za przykrycie tego, co tak naprawdę stało się w smoleńskim lesie.
Kto wie, może kiedyś dowiemy się całej prawdy. Przyczyna zdarzenia jest (-) głębsza i geopolityczna, natomiast impuls bezpośredni był zapewne taki sam, jak ów opisany przez Mistrza Henryka:
...Powoli... – rzekł książę [Janusz Radziwiłł] ... – Temu staremu szlachcicowi... temu ryczącemu diabłu [...] zapisałem śmierć w duszy. On to pierwszy nazwał mnie zdrajcą [...] Pierwej śmierci, pierwej końca świata bym się spodziewał, niż żeby kto mnie [...] śmiał do oczu zakrzyknąć: „Zdrajca!” Do oczu wobec ludzi! Nie ma takiej śmierci, nie ma takich mąk, których by dość było za taką zbrodnię...
[Henryk Sienkiewicz, Potop]



Komentarze
Pokaż komentarze (9)