...powoli... I tylko nieco. Myślałem, że nastąpi próba przerzucania sie MAKU i polskich ekip rządowych „nowościami śledczymi”, przy czym stronę polską widziałem jako z góry przegraną & naiwną. Czego nie odrzucam, tylko szczegóły rozwiązań sie zmieniają, a dochodzą okoliczności.
Otóż po dzisiejszym dniu... i po wczorajszym... okazuje się, że porozumienie tusko-ruskie może być silniejsze, niż mogło to się wydawać na pierwszy rzut oka. Przynajmniej na tym etapie, bo TAM, u Putina, uległymi sie oczywiście – jak słusznie pisał Ziemkiewicz – ostatecznie pogardza. Ale na razie współpraca chyba kwitnie. Nie wchodząc w szczegóły, Aleksander Ścios ma rację. A dalej: mamy tu pozorowaną wojnę polsko-ruską, która służy głównie legitymizacji tuskoidów. I publicznemu niszczeniu opozycji. Teza o zamachu jest w ten sposób „odgramiana”, odsuwana – dyskusja zaś sprowadzana na inne, bezpieczniejsze dla MAK-u tory.
Choć to wszystko i tak obciąża rząd. Obciąża potężnie. Ale okazuje się, że zaślepienie zwolenników PO i Tuska jest tak niezwykłe (to jest: tak wielka nienawiśc do PiSu), że i tak do nich nic z rzeczy oczywistych nie dociera.
Ruchy w tle potwierdzają. Wszak mym zdaniem raczej (raczej) nie ma możliwości, aby pracownik smoleńskiego lotniska wypowiedział sie wobec dziennikarzy krytykując MAK – bez jakiejś inspiracji, sam z siebie. To musi być inspirowane. A skoro tak sie dzieje... Skoro mówi „jest mi wstyd za braki w raporcie” MAK-U… i skoro daje to „GazWyborowi” do publikacji...
Reszta – na razie – jest milczeniem.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)