Było na głównej stronie GazWyboru i znikło przed chwilą. I potem znów sie pojawiło. I chyba jest w tej chwili.
Nius zatytułowany na zewnątrz w ten deseń, że Rosjanie nie oddadzą na razie wraku TU154M, bo... chcą go raz jeszcze przebadać (!!!).
A ja już myślałem (żartuję oczywiście), że jest tak, jak E. Klich mówił - iż wrak nie jest żadnym wielce ważnym dowodem, skoro zachowały sie rejestratory (tak E.Klich tłumaczył pośrednio niszczenie szczątków Tupolewa przez Rosjan). A tu zaskoczenie. Będa go badać. PO niemal roku, ale jednak.
No, tymczasem po kliknięciu na nius - okazuje się, ze jest niby troszkę na odwrót: Rosjanie chcą badać Tupolewa, ale mimo to przed 10 IV chcą nam go oddać.
I dalej arcycytat z polskiego prokuratora, pana Andrzeja Seremeta.
Czytając ten cytat wziął mnie taki pusty śmiech. Co prawda zdaję sobie sprawę z komfortowej mojej sytuacji - bom nie jest polskim prokuratorem, Andrzejem Seremetem. Siedzę w domu przed komputerem, popijam kawę, wypacam grypę otulony w kołderkę i piszę sobie na salonie24, a on tam naprawdę ma wielkie zmartwienie i stres, i musi mówić, i musi działać. Pod presją. Pod reflektorem. Nie ma wyjścia. Nie ma litosci. (tu bez żartów - odczuwam własny komfort).
A jednak dziwie się, że powiedział, iż:
Wobec tego, co Rosjanie robili z wrakiem, owa "ostatnia śrubka" wydaje sie co najmniej wątpliwa. Ba! mocno śmieszna. No ale daj Boże. Tylko po co taka retoryka? Teraz?
Wszakże wypowiedź Prokuratora kojarzy mi się nieodparcie z dwiema sąsiednimi sytuacyjnie - ministra Becka o tym, że nie oddamy nawet guzika i minister Kopacz o tym, że ziemię na miejscu katastrofy / zamachu przekopano na metr głębokości, zbierając najmniejsze szczątki ludzkiej tkanki.
Można by jednak na takie sąsiedztwo tekstowe uważać, wypowiadając sie publicznie. Wartość oświadczeń wtedy wzrasta.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)