Pytanie klasyczne, pytanie – pułapka. Kto je zadaje, stawia się automatycznie w roli Piłata, który takie właśnie zapytanie skierował do Chrystusa, zanim skazał Go na śmierć.
Otóż Prawda jest – jak wierzymy – jedna. Jak wierzymy My, chrześcijanie. Nie ma dwu prawd, albo dziesięciu – prawdy muzułmanów, prawdy buddystów, prawdy PISowskiej, PeOwskiej, smoleńskiej, moskiewskiej, belwederskiej i tak dalej. Prawda musi być, to znaczy JEST jedna, mimo różnych Jej wersji (nie będących Nią) w ustach świadków. I to mimo tego, że wielu z tych świadków jest wewnętrznie przekonanych o prawdzie tej „prawdy”, którą za Prawdę uważają, mówiąc o szczegółach i szczególikach, i różniąc się w zeznaniach z innymi świadkami.
Skoro jednak nie znamy Prawdy o katastrofie smoleńskiej, skoro zasłania ją mgła, opierać się musimy na tym, co skapnie nam z zeznań świadków. Na faktach, które mogą wskazywać na Prawdę. A ponieważ możemy mieć słuszną wątpliwość co do szczerości publicznych oświadczeń oficjeli wszelakiej maści – staramy się patrzeć, na ile można, niezależnie od nich.
Ostatnio jednak podczas dyskusji na blogu zostałem pouczony, że istnieją fakty i „fakty”. Te „fakty” – o ile dobrze zrozumiałem intencje dyskutanta – są wprawdzie faktami (bądź przynajmniej zdaje się wszystkim i jest ogólna zgoda co do tego, że są to fakty), ale ponieważ nie służą „prawdzie” (w cudzysłowie – czyli nie służą jednej z wersji wydarzeń, tej wyznawanej przez dyskutanta), należy je wziąć w cudzysłów. I dlatego są to zaledwie „fakty”. Dlatego, że – jak mi wyjaśniono – „żaden z tych ‘faktów’ nie ma wpływu na ustalenie przyczyn oraz winnych katastrofy. A tym bardziej, żaden z nich nie daje podstaw do twierdzeń o zamachu”.
Niestety, zauważam, nie ja pierwszy (w ogóle to flaki z olejem, ale trudno, dla niektórych będą to, jak widać, jednak świeże bułeczki, mimo wszystko) że w mejnstrimie i w ogóle w ustach części dyskutantów, to, co potwierdza winę pilotów staje się faktem. Choć jest insynuacją, czyli „faktem” (istnieje też piękny termin „fakt prasowy” czyli, rzekłbym, „niefakt spopularyzowany wśród ludu jako aksjomat”). A wszystko to, co budzi niepokój i podważa oficjalną wersję smoleńskich wydarzeń (bo taka oficjalna wersja, wbrew opinii niektórych, istnieje – to teza o winie pilotów i naciskach, obecna w części mediów niemalże od chwili katastrofy) – są to „fakty”. Czyli domena oszołomów.
Jasna sprawa, że zwolennicy tezy o zamachu mnożą hipotezy niekiedy absurdalne (albo tylko: wydające się osobom postronnym – absurdalnymi). Ale istnieje szereg faktów, które niepokoją. Nadto, dzięki absurdalnym tezom zwracamy nieraz uwagę na rzeczy naprawdę ważne. Niepokojące w najwyższym stopniu. Od samego początku. Tudzież od samego początku (zastanawiajace!) bagatelizowane i zbywane przez zwolenników wersji „katastrofa, błąd pilotów, naciski”...



Komentarze
Pokaż komentarze (8)