Pluszaczek na końcu swojej ostatniej notki podsumowującej prasowe awantury wokół wrzutki "kłótniowej" (tu dorzucam jeden ważny głos - na końcu mej notki) zapytał - retorycznie oczywiście - dlaczego i po co tyle się mówi o tym nagraniu z kamery, co to nie ma go jak zinterpretować.
Odpowiedź bezpośrednia jest chyba jasna - publikacja tego niusa nastąpiła dzień po zaistnieniu innego niusa, po to, żeby tamten pierwszy został porzucony - a ten, iżby mielony był jak najdłużej. Konkretnie: żeby nie trzeba było dywagować na temat wypowiedzi Sławomira Wiśniewskiego o tym, jak to drugi sekretarz ambasady polskiej w Moskwie "kazał" (polecił? przyzwolił?) go aresztować, zabrać sprzęt i zniszczyć, albo żeby w ogóle za dużo o Wiśniewskim nie gadać i nie pisać.
Nie wiem, czy Sławomir Wiśniewski mówi prawde czy nie, ale zeznał to, co zeznał - opisujac między innymi absolutny skandal z udziałem polskiego dyplomaty. Jego wypowiedź to KONKRET. I - o ile mi wiadomo - reakcją na jego wypowiedź w mejnstrimie jest cisza! Cisza tylko na ten temat, bo natychmiast wypełniła ją sprawa "kłótni" Błasika z Protasiukiem.
Niezależnie od tego, czy "kłótnia" była, czy nie - rzecz pozostaje do wyjaśnienia, jeśli ktoś chce to wyjaśniać. Ale zachowanie polskiego dyplomaty po katastrofie nie musi byc odczytywane z ruchu warg, wypowiedź Wiśniewskiego na ten temat jest nagrana, a została nawet kilkaktornie opublikowana.
No i - cisza. Koledzy dziennikarze nie ujeli sie za dziennikarzem przesladowanym. Nawet Rzepa milczała i milczy. Rzepa jest nadostrożna chyba. Bardzo mnie to dziwi - lub już nie dziwi.
To ostrożne milczenie jest milczeniem przerywanym wprawdzie. Ale przerywanym na krótkie momenty. Jak w innych przypadkach. Przykład nastepny: wczoraj pojawił się w Rzepie artykulik Święchowicza o smoleńskiej mgle. Dowodzący jasno, że zmiany pogody w Smoleńsku następowały tak szybko, iż żadne prognozy nie mogły załogi ostrzec oprzed mgłą, a podczas rzekomej czy prawdziwej "kłótni" informacja o mgle do polskich pilotów jeszcze nie dotarła:
Na mój gust - artykulik świetny, a nie dotyczy tylko samej kłótni - otóż - niebezpiecznie mu blisko do oficjalnego postawienia tezy o pojawieniu się, po prostu, sztucznej mgly.
Pisząc rano tę notkę, nie wiedziałem, czy artykuł pojawił się w drukowanej Rzepie - teraz wiem z komentarza Brunga, zamieszczonego poniżej, że tak. Cięszę się bardzo. Ale niestety, artykulik już wczoraj po południu zniknął z głównej strony internetowej Rzepy, został ukryty w głębiach archiwum - i odtąd jest dostępny tylko dla wtajemniczonych... Dlaczego?



Komentarze
Pokaż komentarze (12)