Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
630
BLOG

PROWADZĄCY ŚLEDZTWO OSKARŻONY O PROWADZENIE ŚLEDZTWA

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 4

Jak wiemy już nieomal wszyscy, o „przecieki” tudzież o kontakty z agentami obcego (sojuszniczego jednak) wywiadu oskarżony został sam prokurator Pasionek, nadzorujący śledztwo, który nazbyt się tym śledztwem przejął. „Rzepa” napisała ostatnio sporo na ten temat; dziś atak na Pasionka (tak traktuję tekst Martcina Kątskiego) przypuszcza „GazWybor”. 

Czy jest o czym mówić i o czym myśleć? Niestety tak. 

1.Tekst Kątskiego w „GazWyborze” jest tak napisany, jakby samo zapytanie prokuratora o możliwość zakłócenia działania przyrządów pokładowych rządowego tupolewa tudzież zapytanie o możliwość rozpylenia sztucznej mgły – zadane Amerykanom – były przestępstwem; a jeśli nie przestępstwem, to skandalem. To już taka „gazwyborowa” technika: takie pytania wedle „GazWyboru” mają kompromitować, i koniec, i kropka. 

2.Prokurator Pasionek wielu rzeczy, które czynił, nie powinien był w świetle obowiązującego prawa czynić. Tyle, że:

a)nie sądzę, aby czynił je z chęci zysku (co go w świetle prawa nie usprawiedliwia, a w moich oczach owszem); 

b)szczegóły podane przez „GazWybor” świadczą o tym, że pragnął wyjaśnić tajemnicę „katastrofy”, docierając do tego, do czego inni – to znaczy te osoby spośród czynników oficjalnych, które mogłyby – najwidoczniej docierać ni mieli zamiaru (co dobrze o nim świadczy jako o prokuratorze); 

c)Pasionek jako autor przecieków jest jednym tylko z elementów przeciekowego systemu. Nie zaatakowano jednak systemu – tylko Pasionka. A to jest groźne. Wzięto się bowiem tylko i jedynie za przecieki pewnego rodzaju. Tylko te – jak nazwałaby to „GazWybor” – „propisowskie”. Inne pozostają bezpieczne. Czyż bowiem nie owe „inne” przecieki są – przynajmniej w części, jak sądzę – źródłem informacji, jakie podaje w dzisiejszym gazwyborowym tekście Marcin Kątski? A przypomnijmy sobie, ile elementów smoleńskiego śledztwa przez ten ostatni rok „przeciekało” sobie swobodnie do „GazWyboru” i innych gazet. Nadto: ile rzekomych przecieków było tak przedstawianych, jakby były prawdziwymi przeciekami, podczas gdy zostały wyssane z brudnego palca – trudno powiedzieć, czy wyssane przez autorów owych domniemanych „przecieków”, czy też przez samych dziennikarzy, którzy je jako przecieki przedstawiali. Dodajmy, że mowa tu o multum przecieków szkalujących Lecha Kaczyńskiego, fałszywych właśnie i wyssanych – ale też najczęściej oficjalnie nie dementowanych. A można było dementować. 

Tak więc atak na Pasionka nie jest atakiem na przecieki same w sobie, lecz atakiem na tych, którzy dociekają prawdy nie ufając pewnym konkretnym osobom, bo podejrzewają, że właśnie te osoby – może nawet współprowadzące śledztwo – manipulują, ukrywając tych, którzy za rzekomą „katastrofę” są odpowiedzialni. 

3.Dlaczego atak na Pasionka nastąpił teraz?

Mam wrażenie – ale może jest to wrażenie prostaka i niedomyśliciela – że mamy do czynienia z efektem ponownego zacieśnienia współpracy przez obecny rząd USA z obecnie zarządzającymi RP. Agenci USA, którzy dają się przesłuchiwać i obciążają w swoich zeznaniach tego, który szukał dowodów przeciw obecnej ekipie zarządzającej RP… 

Generalnie, samo zacieśnienie współpracy może cieszyć. Odrywamy się od ruskich. 

Stany nie mają jednak sentymentów – mają interesy. Jeśli nagle (pod wpływem nowych informacji o gazie łupkowym? Czy pod wpływem czego innego?) zechciały wyprzeć wpływy ruskie z przywiślańskiego terytorium – robią to nie przejmując się specjalnie tymi proamerykańskimi „weteranami”, którzy, licząc na pomoc USA, usiłowali dezawuować ruskie wpływy i intrygi dochodzące do głosu pośród ludzi zarządzających RP. Podejrzewam, że USA po prostu postanowiły kupić & uzależnić obecną ekipę zarządzających RP. To jest prostsze niż wywoływanie politycznej rewolucji. Zwłaszcza, że tę ekipę i tak łatwo skompromitować, kupić zapewne jeszcze łatwiej, a zatem bardzo łatwo nią również manipulować.

Nowe mini-mocarstwo w tej części Europy jest dla USA niepotrzebne. Wystarczą bazy i ci, którzy trzymają miejscowych murzynów w ryzach. 

To nie jest zarzut. Bo cieszę się ze zbliżenia polsko-amerykańskiego. To jest jednak przypuszczenie co do smutnych faktów. 

Podejrzewam, że w tej sytuacji prawdy o „katastrofie”, tej prawdy udokumentowanej – udokumentowanej dokumentami, które pozostają w gestii służb USA – nie poznamy.

4. Ale może się mylę. Może "GazWybor" łże (celowo lub niecelowo), bo może ci agenci, z którymi spotykał się Pasionek, to wcale nie byli prawdziwi "agenci" CIA (intelligence officer), tylko zwykli pracownicy ambasady (information officer). I wtedy balans prawdy wychyla sie w druga stronę. I to, co napisałem - okaże się widzeniem niemal zupełnie fałszywym.A żem prostak, to wiem i bez dowodzenia. Może gra jest bardziej skomplikowana, my błądzimy we mgle już zupełnie, no przecie wszystko to marność nad marnościami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka