ksiądz Stanisław Małkowski ogłasza krucjatę różańcową
ksiądz Stanisław Małkowski ogłasza krucjatę różańcową
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1015
BLOG

KRZYŻ POD PAŁACEM. ZNÓW W CENTRUM OJCZYZNY

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 19

Crux stat
Dzięki mendiom miało się przez jakiś czas wrażenie, że pod Krzyżem przed pałacem na Krakowskim Przedmieściu dzieje sie coś najważniejszego na świecie. Ale tylko dopóty, dopóki mendiom udawało się wygrywać to, co się tam działo, przeciwko Wierze i Ojczyźnie, przeciwko Prawdzie – tej Prawdzie z dużej litery i tej prawdzie z małej litery, czyli prawdzie doraźnej, smoleńskiej. Tak, dopóki tak można było wygrywać, dopóty było o Obrońcach Krzyża głośno.

Potem z triumfem przyjęto za pewnik, że po przeniesieniu Krzyża rzecz ucichła – i to, że nikt się już nie modli pod Krzyżem, co uznano za mendialny dowód nicości tej całej sprawy.

Tymczasem pod Krzyżem ludzie modlą się wciąż, co najmniej kilkadziesiąt osób codziennie. Ta modlitwa nie jest już przez mendia dostrzegana; nie, jest już prawie niedostrzegana. Czyli, że ważna. Bo pod Krzyżem tymczasem zaczynają się dziać rzeczy coraz ważniejsze: mają korzenie w sprawie smoleńskiej, ale skutki znacznie dalej wykraczające poza doraźne dociekania smoleńskie. To coś, jak sądzę, znacznie ważniejszego. Zrozumienie powszechne tegoz faktu przyjdzie, mam nadzieję,  z czasem.

A teraz (zanim do sedna) najpierw – codzienne trwanie. Codziennie można przeczytać relacje o kolejnych wieczornych modlitwach. Jak tę z wczoraj (3 lipca) – taką właśnie codzienną, bez rewelacji, dlatego też krzepiącą i podziw budzącą:

[GODZ. 21.20] Modli się około 60 osób. Jest duży Krzyż drewniany z flagą narodową. Do niego doczepiona jest tabliczka z napisem „Brońcie Krzyża od Bałtyku aż do Tatr”. Jest Krzyż ze zniczy, obraz bł. Jana Pawła II, obraz Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Jest dużo świeżych kwiatów. Jest też duża biało- czerwona flaga z kirem. W tej chwili wszyscy podnieśli Krzyże do góry i śpiewają „Maryjo Królowo Polski”. [GODZ. 22.30] Było 6 stałych przeciwników. Jedna z przeciwniczek weszła pomiędzy modlących i odmawiała głośno modlitwę wraz z innymi. Pojawiały się też różne wrogo nastawione osoby. Przyszła np. jakaś kobieta z dzieckiem, która zaczęła krzyczeć: „Po co wy to robicie. Przecież to jest barbarzyństwo”. Były też grupki młodzieży, które zakłócały modlitwę okrzykami takimi np. jak: „A ja modlę się w kościele”, „gdzie jest krzyż”.

Co nowego pod Krzyżem
A teraz - dziś - przychodzi to coś nowego. Rozpoczęła się Krucjata Różańcowa w intencji Ojczyzny. Ksiądz Małkowski ogłosił ją na Krakowskim Przedmieściu. Nie jest to inicjatywa pozbawiona wsparcia Episkopatu. Przeciwnie. Jest w Episkopacie wsparcie, które oby się rozszerzało.

Wiele już było takich inicjatyw, powiecie, na co to. Ależ takie właśnie inicjatywy okazywały się często, co przyznawano po czasie, zwycięskie. Vide inicjatywy Prymasa Tysiąclecia i Jana Pawła II.

Co mi tam
I co mi tam prezydencja. Mało było ostatnio rzeczy, które mniej by mnie poruszyły. Może nie mam racji, bo nigdy nie wiadomo, co się z takiego pryszcza wykluje. Ale takie moje odczucia.

Ważniejsza Reszta Świata
Bo świat tymczasem idzie swoim krzywym torem. Reforma szkolnictwa niższego – która najwyraźniej jest swego rodzaju zbrodnią na młodym pokoleniu; i reforma szkolnictwa wyższego, która jest swego rodzaju zbrodnią na nieco starszym pokoleniu. Nikt nie wie, dlaczego na razie nie możemy obronić się przed tym debilizmem. Dlaczego brak solidarności i woli oporu wobec oczywistego bezsensu, gnojarstwu... etc. Juz nie mówię, że zamach na prezydenta został już dość skutecznie zatuszowany. I tak świat powolutku idzie swoją krzywą drogą.

Na dodatek jeden nasz dawny duszpasterski przyjaciel odszedł od małżonki i dzieci, bo zakochał się w naszej dawnej koleżance z duszpasterstwa. Inny dawny duszpasterski kolega, jak się okazało, prócz dzieci i żony od dawna miał kochankę.

Zdarza się w najlepszej rodzinie, taki świat jest. Ale ostatnio rzeczy dają mi jakoś do myślenia. Inaczej.


Bo wbrew ogólnej wymowie listu biskupów, czytanego w tę niedzielę, choć katecheza w szkole spełnia swoje zadanie i ważna jest, tak, tak uważam, zgadzam się – ale jednak warunki jej prowadzenia, no i co za tym idzie sposób jej prowadzenia (oraz na odwrót) drastycznie się pogarszają. Na wieść o tym, co zrobili ludzie postępujący podobnie do naszych przyjaciół (patrz wyżej), dzieci szkolne gadają na lekcji religii, że „zakochał się”, znaczy się miał prawo, bo miłość usprawiedliwia – i to wystarczy, niech się cudzołóżca ma za usprawiedliwionego. Że zresztą po co małżeństwo, to przeżytek, bez małżeństwa wygodniej. I zdarza się, iż pani katechetka nie potrafi ripostować na to z sensem. Miłość? To przeca coś takiego z filmu. Sakrament? "Ha, ha, ha."

Część dziatwy przystępującej w tym roku to Pierwszej Komunii Świętej i chadzającej    j e d n a k   na religię, jak się okazało – z okazji owej Pierwszej Komunii weszła    p o    r a z    p i e r w s z y     do kościoła na Mszę Świętą. Jak widać, ich rodzice wykonują wciąż gesty katolickie, ale coraz bardziej ubocznie i nawszelkowypadkowo, a sami mają sprawy najważniejsze gdzieś. Idealny podkład dla szerokiej akceptacji nie tyle prawnie zalegalizowanego cudzołóstwa (bo nielegalnym nie było), ale wprost cudzołóstwaprawnie wspieranego  w postaci związków partnerskich.

Z drugiej strony nie jest jednak tak, żeby ta nasza oglądana przeze mnie spod oka i w nikłym jednak procencie społeczność stała się – wedle tej mej ułomnej obserwacji - zupełnie religijnie oziębła. Nie. Przeciwnie. Wrażenie jest ZUPEŁNIE inne. Część wyraźnie i ostentacyjnie ziębnie, ale za to druga i to bardzo spora część wyraźnie ducha nie gasi. Rozpala się. Radykalizuje. Ta część chce działać. A musi działać, jeśli się za chrześcijańską i katolicką ma.

I biada, aby przyzwoliła na to, że się ją spycha do kąta gadaniem, że i tak jest w narożniku. Bo nie jest. A sprawy Boże zawsze będą w centrum, bo są najważniejszymi ludzkimi sprawami. Co poświadcza Historia.

Ale działanie bez modlitwy pustką przewieje.


Więc, zatem, otóż, skoro – pojawia się Krucjata różańcowa za Ojczyznę – to wchodzimy w to. Na Węgrzech udało się coś zrobić, także i rzeczywiście z pomocą Krucjaty Różańcowej. Czyli Maryi. Mam na to samo nadzieję. Włączam się do Krucjaty wespół z rodziną. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka