"GazWybor" pisze, że Adam Słomka "malował na pomniku swastykę". I że został za to zatrzymany.
To jest prawda - i zarazem kliniczny przypadek prasowej manipulacji. Wiadomo bowiem, na jakich pomnikach pojawiały się ostatnio swastyki. Skojarzenie rodzi się samo. Zarazem rodzi sie dystans i oburzenie wobec Adama Słomki i jego czynu. W domyśle: czynu quasi-nazistowskiego. Wiadomo: KPN.
One, ów dystans i oburzenie, rodzą się, jak zwykle, na podstawie tytułu.
A tymczasem Adam Słomka malował wprawdzie swastykę, ale razem z sierpem i młotem, a pomiędzy nimi jeszcze dodał znak równości. Całośc kompozycji umieścił zaś na pomniku żołnierzy Armii Czerwonej. Wszystko to można przeczytać w "GazWyborze", ale poniżej. Bo sam tytuł sugeruje coś zupełnie innego.
Z całej informacji wynika zatem, że Adam Słomka nie jest jednak nazistą. Przeciwnie. Chciał swoim czynem podkreślić - w rocznicę napaści ZSRS na RP - że zbrodnie sowieckie są tyleż straszne, co zbrodnie nazistów. I że w związku z tym istnienie pomników Armii Czerwonej w Polsce go oburza. Tak odczytuję jego intencję.
Można się i od tej intencji dystansować, generalnie jednak trudno odmówić jej słuszności. Zwłaszcza, że nie chodzi tu o pomnik na cmentarzu (o ile dobrze kojarzę) - lecz w centrum miasta.
Ciekawe, czy Adam Słomka mógłby pociągnąć za to "GazWybor" do sądu. To znaczy, czy udałoby mu się wygrać ten proces. Pewno nie. Zresztą byłbym przeciwny karaniu tego wybryku "GazWyboru" - wolnośc słowa i tak dalej by ucierpiała. Ale niesmak pozostaje. Zwłaszcza, że gdyby to "GazWybor" pozwała Adama Słomkę, maiłaby pewno szanse wygrać.
(-)


Komentarze
Pokaż komentarze (15)