|MOTTO|
Można się śmiać, ale Kalendarz Duńczewskiego na rok 1759 podaje wiadomości aktualne w tej chwili (proszę wybaczyć, że to motto takie długie – trudno, kto nie chce, niech nie czyta):
W żadnej nacji tak wiele czartów, czarowników i czarownic nie masz, jak u nas w Polszcze. […] Przy tak wielkiej świątobliwości staropolskiej i rozmnożeniu chwały Bożej czart przeklęty rozrzucił tę zarazę duszom, jako pomiędzy rozsianą pszenicę Gospodarza Ewangelicznego zły człowiek kąkol nocny. Stąd polskie przysłowie: Gdzie Pan Bóg kościół buduje, tam diabeł kaplicę stawia. […]
Czarownicy i czarownice […] nasmarowawszy się tłustością z dzieci przed chrztem poduszonych […] podczas ich sejmu kładą się na lewy bok […] Miewają […] szatanów sobie poufałych […] którzy z nimi przestawają, konwersują, pieszczą się, sekreta i wiadomości dalekie im donoszą, uczą ich czarować. […]
[Czarownicy i czarownice] usiłują zmazać chrzest […] proszą szatana, aby ich wymazał z księgi żywota […] zabijają co sobie najukochańszego […] Imię Najświętszej Panny na swych bankietach sromotliwie hańbią […] obligują się Sakrament Najświętszy nie adorować […] obrazy […] profanować.
Koniec motta.
- - - - - - - - - - - - - - - - -
|TEKST WŁAŚCIWY POWYBORCZY|
Źle się dzieje w państwie duńskim.
Oczywiście, można mówić, że część społeczności w ogóle nie zagłosowała. Że głosowała mniejszość. Ale tym się pocieszać nie można: głosowali ci, którzy chcieli wziąć udział w życiu politycznym. Ci właśnie obywatele są ważni. Tych bierzemy pod uwagę, bo to Oni uważają, że wiedzą, co czynią i Oni rzeczywiście chcą coś znaczyć na publicznej niwie.
Krótkie wnioski.
|1. „Zabijają co sobie najukochańszego”|
Polacy zachowali się w znacznej części tak, jak uwiedzeni przez czarta, którzy zabijają co sobie najukochańszego. Bo zabili w sobie skutecznie poczucie prawa i sprawiedliwości (to niepartyjne).
Nieudolność, niewątpliwe afery, bijące w oczy powiązania świata rządzących ze światem biznesu i światem przestępczym – zostały przez niemal połowę wyborców biorących udział w wyborach zaakceptowane i nagrodzone.
Wołające o pomstę do nieba działania wobec młodzieży szkolnej i kadry uniwersyteckiej – w postaci haniebnych (w całości lub w części) ustaw zostały przez niemal połowę wyborców biorących udział w wyborach zaakceptowane i nagrodzone.
Czyny ocierające się o zdradę lub będące wprost zdradą stanu, które nastąpiły przed i w konsekwencji zamachu z dnia 10 kwietnia 2010 roku oraz w ciągu dni następnych – zostały przez niemal połowę wyborców biorących udział w wyborach zaakceptowane i nagrodzone.
Spot PO, obrażający część społeczeństwa – został przez niemal połowę wyborców biorących udział w wyborach zaakceptowany i nagrodzony.
Ktoś powie: nie, raczej po prostu Jarosław i jego zwolennicy ponieśli klęskę, bo w zestawieniu z Tuskiem wydawali się gorsi albo niebezpieczniejsi.
Ale to jednak znaczy – że wyborcy nie uświadomili sobie powagi sytuacji, że nie dostrzegają, czym są rządy Tuska i jego zgrai. Pewno, że w PO jest dużo tak zwanych porządnych ludzi. Pewno. I moich znajomych nawet. Ba. Ale jest zasada: amicus Plato… Więc powtórzę za Panem Zagłobą:być zdrajcą to gorzej niż rakarzem, ale być pomocnikiem kogoś gorszego od rakarza to ostatnia rzecz!
|2. „…przy tak wielkiej świątobliwości staropolskiej”|
Jednocześnie jednak widać, że bardzo wielu dość ma Tuska i jego Platformy. Ani nie akceptuje Palikota. Ani ni zamierza tolerować bluźnierstw. Ta społeczność ludzi nie akceptujących obecnej władzy to wielki kapitał dla Rzeczypospolitej. I tak czy inaczej, stety czy niestety, Jarosław Kaczyński jest w tej chwili jedyną alternatywą dla rządów zdrajców i malwersantów. Czekamy, owszem i koniecznie! na inne, komplementarne alternatywy odrodzone – oby z Prawicą Rzeczypospolitej na czele.
|3. „Czart przeklęty rozrzucił tę zarazę duszom”|
Sprawa osobna – to wypączkowany przez Platformę ruch Palikota. „Puszka z Pandorą została otwarta”, że tak za Wałęsą powiem. Nie musiało tak się stać, ale tak się stało. Teraz antyklerykałowie i zboczeńcy, całe to szambo - będą się mieli z kim identyfikować. Oni to właśnie nasmarowawszy się tłustością z dzieci przed chrztem poduszonych – podnieśli głowę i chcą jawnie głosić bluźnierstwa et caetera. I będą jako lew ryczący porywali młode owieczki do siebie. Bo Palikot to człowiek groźny, jako że zeń zręczny manipulator. Na dodatek możny biznesmen. Kto za nim stoi – czy tylko on sam z obecnymi pomysłami, czy jeszcze inne, nowe pomysły z innej beczki, a może jeszcze cos więcej – okaże się niedługo.
Sukces Palikota ma tylko jedną stronę pozytywną. Tak jak wystąpienie Lutra wywołało rozłam, ale też przyczyniło się do oczyszczenia Kościoła i pośrednio przygotowało Sobór Trydencki – podobnie wystąpienie Palikota zmusza wszystkich świadomie wierzących do rachunku sumienia.
Nie tyle albo nie tylko do policzenia grzechów swoich popełnionych. Głównie chyba do policzenia grzechów zaniechania i zaniedbania. Tych świeckich i hierarchicznych. Kościół w Polsce to wciąż potęga. Zarówno ten liczony w całości, jak i ten elitarny, ze święceniami. Ale wiadomo, że Gdzie Pan Bóg kościół buduje, tam diabeł kaplicę stawia.
A Kościół jakoś to ignorował. Zbywał tradycyjnie rzucanymi uwagami, protestami. Teraz cały ten Kościół otrzymuje wezwanie. Trzeba działać. Inaczej i skuteczniej. Koniec zabawy. Działać - zaczynając od siebie, i to ostro. Bo – najpierwsze są przeciw czarom i przeciwko szatanom […] remedia święte [...] egzorcyzmy od Kościoła Bożego postanowione. Ale egzorcysta ma być bez grzechu, świętego albo przynajmniej świątobliwego życia […] czystego sumienia. Bo dziwnie się czart przeklęty […] boi […] pobożnych ludzi, modlitw, […] pokuty, postów surowych, posłuszeństwa, częstej spowiedzi i komunii, sprawiedliwego życia […]. Nadto ten demon nie może wyjść inaczej, jak tylko przez modlitwę i post. Do dzieła.
Podejrzewam, że czeka nas teraz szereg prowokacji. Palikot chciałby pewno, żeby mu się przeciwstawiać – rewolucja potrzebuje wrogów, żeby z nimi walczyć, bo inaczej okazałaby się „niepotrzebna”. Palikot zgiełk lubi, bez zgiełku usycha. Z drugiej jednak strony nie wolno siedzieć cicho, nie można się opcji Palikota nie przeciwstawić. Nadto owo częściowe zmaterializowanie się zła – pozwala też je dostrzec. Ci, którzy zaprzeczali jego istnieniu (zła w pstaci zmaterializowanej) mogą się teraz otrząsnąć.
- - - - - - - - -
(nota bene, bardzom ciekaw, co teraz myśli mój bliski a serdeczny choć bardzo rzadko ostatnio widywany znajomy, duchowny, który mienił się jakiś czas temu przyjacielem Palikota i, kiedyś, zawsze bronił jegoż przed rzekomymi pomówieniami... ale dawno to było... no, ciekawe, co teraz myśli i mówi? czas się chyba jakoś zdeklarować...)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)