POSPRZĄTAĆ DOM, DZIECI! (Kraków, wrzesień 2010, ul. Kanonicza, fot. JK)
POSPRZĄTAĆ DOM, DZIECI! (Kraków, wrzesień 2010, ul. Kanonicza, fot. JK)
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1042
BLOG

O POLSCE. POSPRZĄTAĆ DOM, DZIECI

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 7

 

MOTTO: Więc nie dość gościa czekać, nie dość i zaprosić, | Trzeba czeladkę zebrać i stoły pownosić, | A przed ucztą potrzeba dom oczyścić z śmieci; | Oczyścić dom, powtarzam, oczyścić dom, dzieci! [Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz]

[Czekamy na Gościa] 

Nie ma wątpliwości, że po klęsce PiSu, a triumfie PO i Palikota wszyscy mają wrażenie „zmiany warty”. Wprawdzie na pierwszy rzut oka zmieniło się niewiele. Tyle tylko, że PO i PiS zostało, gdzie było, a doszedł Palikot. To jednak, okazuje się, zmiana bardzo istotna. Dlatego, że dla wielu osób, ostatnio zazwyczaj głosujących na PiS, zmiana ta oznacza, iż najwięcej głosów dostali zdrajcy, złodzieje i zboczeńcy. To duże słowa, wiem. Ale amicus Plato… no, bo jakich innych słów użyć? Udawać, że nic się nie stało? Przeciwnie. Stało się. Może już dawno się stało, a teraz się objawiło, a teraz do oczu skacze. Co więcej i przede wszystkim: i ja, i inni oczekujemy dalszego ciągu. Z tym, co widzimy po wyborach, żyć sie nie da. A żyć trzeba. W oczekiwaniu, bo chrześcijanin zawsze
oczekuje Najważniejszego Gościa. Alenie dość gościa czekać...

Więc po kolei.

[…zdrajcy…]
Mówiąc krótko, dla NAS sprawa „katastrofy” smoleńskiej pokazała, iż legalnie wybrani przedstawiciele naszego narodu, tworzący rząd, współpracowali w sposób ohydny z ościennym mocarstwem ku szkodzie Rzeczypospolitej.  Część z tych ludzi, wedle wszelkich znaków na niebie i na ziemi popełniła zdradę. Inni w sposób ewidentny nie dopełnili swoich obowiązków. Wszyscy w sposób udowodniony wielokrotnie kłamali. I oto wszyscy oni zostali przez wyborców nagrodzeni, a teraz jeszcze otrzymują bonus w postaci funkcji w rządzie i parlamencie z ramienia swojej partii.

To musi przygnębiać. Trudno się z tym pogodzić. Człowiek chciałby zacisnąć pięści i krzyczeć, a musi zacisnąć zęby. Bo polityka idzie dalej, a słowo „zdrajca” stało się nieskuteczne, nastąpiła inflacja oskarżeń. Nie zmienia to faktu, że dla NAS zdrajcy to zdrajcy. Ale co więcej można w sprawie smoleńskiej zrobić? Na pewno – pamiętać i nie odpuszczać. Tylko że sprawa smoleńska zeszła (na chwilę? na długa chwilę?) z wokandy. Przewiduję, że powróci w niewiadomym momencie. Skoro nie wywróciła tego rządu, oznacza to, że zmowa kłamstwa wybranych i chęć niewiedzy u wybierających działać będzie jak beton niepamięci. Tak więc, nie zapominając, nie można się teraz na Smoleńsku skupiać wybitnie. 

[…złodzieje…]
Co ciekawe, afery gospodarcze i skaczące do oczu zapowiedzi kryzysu, nieudolności, „Polska w budowie” – nie zrobiły na zwolennikach PO większego wrażenia. Można się tylko domyślać, dlaczego. Dramatyczność sprawy smoleńskiej i oskarżenia z nią związane – przyćmiły inne sprawy, a jeśli ktoś nie wierzy w zdradę wielką i oczywistą, nie uwierzy i w pozostałe oczywistości. Programy ekonomiczne PiSu i konieczności ekonomicznych zmian ukryły się w smoleńskim cieniu. Nadto wykształciuchy boją się PiSu dla fasonu, a byli tajni współpracownicy boją się go organicznie. A ponieważ teraz przez chwilę jest ciepła woda w kaloryferach – „jest dobrze, a po nas choćby potop
”. No i złodzieje dostali absolutorium. Trudno. 

[…zboczeńcy…]

Tym brzydkim słówkiem obejmuję znacznie więcej, niż kolegium Palikota. Ale to wygrana Palikota pokazała, że, program oparty na zanegowaniu tradycji, moralności, przyzwoitości, wiary – może przynieść owoce, i że warto go eksploatować. Na to, że program ten jest chwytliwy, złożyły się lata pracy Trzeciej Rzeczypospolitej, w tym GazWyboru (wbrew pozorom - znacznie mniej pracy Urbana). Wykształciuchy nauczyły się czytać bezkrytycznie Wysokie Obcasy, a tak zwana poprawność polityczna razem ze zboczeniami i niemoralnością weszła szerokim strumieniem do pism popularnych. Utworzyły się wierzące tym kłamstwom elity, a młodzież zaczęła to wszystko wchłaniać jak gąbka. W związku z czym etyka chrześcijańska jest negowana coraz bardziej wprost. Nie dalej jak dziś opowiedzenie się za moralnością chrześcijańską GazWybor opisuje ustami jakiegoś „profesora etyki” jako
nihilizm, immoralizm, całkowity subiektywizm, wręcz solipsyzm moralny”, bo  etyczność polega między innymi na pokorze. Na podporządkowaniu się pewnym społecznym obowiązkom.  […] Nie podoba się, to proszę się zwolnić z pracy”.Jak widać, moralność chrześcijańska jest tu „subiektywna”. Aż dotąd wyglądało to w telewizji, radio, prasie jednak inaczej.

Tę masę nieprawości potocznej traktowało się jak margines, ale teraz ta masa łajna zaczyna zabiegać o miano poglądów właściwych inteligentowi, obywatelowi etc. A przede wszystkim dostała miejsce w parlamencie. To, powtarzam, wielka zmiana, która każe na serio przypatrzeć się mechanizmom demokracji, promującej jedne wartości przeciwko drugim („pluralizm” zawsze jest swego rodzaju fikcją). Dlatego niedługo może zostać przekroczona masa krytyczna szamba – do czego właśnie dąży środowisko Palikocko-GazWyborowe (mówiąc skrótami).

[remedia : chrześcijanie]
Wszystko to stawia nas na nowo przed wyzwaniem. Nie wystarczy teraz trwać. Wszystko będzie teraz nowe - jak zawsze na tym świecie. My, chrześcijanie, czekamy zawsze na Boga, nanowe Niebo i Ziemię nową”, w której On zakróluje. Wciąż zatem zapraszamy Go do siebie, alenie dość gościa czekać, nie dośc i zaprosićTrzeba wziąć udział w tym nowym, żeby On u nas zamieszkał. Kościół, naród, państwo – wymagają nowego, innego zaangażowania. Trzebaoczyścic dom”, zaczynając od siebie i własnej okolicy.

Bowiem mimo tego, że tak wiele stało się dobrego w polskim Kościele (myślę tu o całej wspólnocie Kościoła, a nie tylko... i nie do końca... o kościele hierarchicznym) – niedobory i niebezpieczeństwa skaczą do oczu. Zrobiliśmy za mało. To były lata zaniedbań chrześcijan i ludzi Tradycji. Lata skutecznego zaśmiecania.  Zaniedbań poczynionych nawet i przez Tych, którzy chcieli i chcą łączyć dawne i nowe, aby – używając wielkich, znanych słów – przenieść całe to dziedzictwo, któremu na imię Polska, w przyszłość.

Wciąż – słusznie poniekąd – ufamy naturalnym siłom drzemiącym w polskim chrześcijaństwie. Tymczasem jednak sytuacja wymaga potężnej reformy, takiej w duchu Soboru Trydenckiego, oczywiście. Ta reforma się dziać zaczyna, lecz na razie tylko oddolnie; jest więc zaledwie w zalążkach. To za mało. To nie przychodzi z góry, a potrzeba, by przyszło z góry. Potrzeba nam nowego Hozjusza i nowego Skargi. Potrzeba też, aby ta reforma zadziałała w szkołach, na ulicach, wręcz: w pubach i kawiarniach, a nie tylko w kruchtach. Potrzeba nowej obecności chrześcijaństwa. 

[remedia : polityka]

Wszystko to sprawia też, że inaczej zaczyna się myśleć o strategii największej partii opozycyjnej i w ogle - o strategii prawicy. Bez Jarosława Kaczyńskiego nie ma PiSu. A raczej nie było go do tej pory. On był jego twórcą i na niego głosowała większość głosujących na PiS. Ja też na niego głosowałem. Zapewne wcale nie dlatego, że większość uważała go czy uważa za „zbawcę”. Dlatego, że pokazał, iż potrafi być skuteczny. Dlatego, że wokół niego skupiały się głosy prawicy i dlatego, że nikt z tych, którzy czynili rozłam w PiSie, nie potrafił stworzyć żadnej sensownej alternatywy. Ale nie chodzi przecież o to, żeby PiS był zawsze jeden i niepodzielny, albo żeby się koniecznie podzielił. Chodzi o to, aby polska prawica
urosła. To jest sprawa ponadpartyjna.

Tak więc powtórzę truim powszechnie powtarzany w ciągu ostatnich dni: potrzeba przemiany po prawej stronie sceny politycznej jest widoczna. Tylko jak to zrobić, żeby nie zniszczyć tego, co jest, a zrobić coś lepszego? Oto pytanie. Na szczęście są cztery lata, podczas których nie trzeba bać się o wynik wyborów i – z całym szacunkiem i uznaniem dla Jarosława Kaczyńskiego – trzeba dać urosnąć nowym (także tym już sprawdzionym) ludziom i środowiskom. Oby także Jarosław Kaczyński uznał to za pryncypium swoich działań.

(Ach! przepraszam: nie ma czterech lat, bokryzys lada chwila może Tuska i jego partie zmieśc z powierzchni popoularności... i co wtedy?)

[banały nieoczywiste]
Czy to wszystko nie są przypadkiem oczywiste banały? Oczywiście. Tym niemniej coś mnie zmusiło, żeby je przelać na ekran i wypowiedzieć. Najoczywistsze oczywistości bywają nie dostrzegane przez nas, jeśli się ich nie wypowie, nie sformułuje. Żaden banał nie jest tak naprawdę oczywisty. Dlatego, mimo, że wielu już się wypowiedziało, wypowiadam się i sam, aby samemu sobie
te oczywistościuświadomić. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka