Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1527
BLOG

stenogram smoleński: „BYĆ MOŻE KTOŚ PRZEŻYŁ”? czyli sk. w t.

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 5

                              SKUMBRIE 1

Tak, Panie Ministrze i tak, Panie Rzeczniku.
Skumbrie w tomacie -

- i przestańmy grać tragedią smoleńską.

Bo stenogram rozmowy może mieć równie dobrze taki właśnie
sens: "być może jednak ktoś przeżył". Dlatego, że szklanka
do połowy pełna jest i do połowy pusta.

Bo przecież słowa "Nie widać śladów życia" [tu] oznaczają tyle,
co: "nie wiem, czy ktoś przeżył",  a z kolei sformułowanie
"nie wiem, czy ktoś przeżył", dopuszcza, żeby powiedzieć
na jego podstawie: "być może jednak ktoś przeżył".

Tymczasem, jak rozumiem (może jednak źle rozumiem?), 
według Pana Ministra słowa "nie widać śladów życia"
- dodajmy: słowa wypowiedziane AŻ w odległości 150 metrów 
od miejsca w którym tego życia miałoby nie być
- otóż wedle Pana Ministra słowa te miałyby oznaczać
(a przynajmniej upoważniać do przekazania informacji),
że: "wszyscy zginęli".

Bo, jak rozumiem, o takie sformułowanie miał żal Prezes.
O takie pytał. 

Tymczasem to nie jest prawda. Określenie "nie widać śladów
życia" nie upoważnia do stwierdzenia, że wszyscy zginęli. Skoro,
JAK WIEMY, nawet wśród urzędników przebywających wówczas
w Smoleńsku pojawiły się (niesprawdzone? mylne? owszem! ale
w każdym razie w tamtym momencie na pewno nijak jeszcze
nie zdementowane) informacje, że ktoś jednak przeżył!

W takiej sytuacji nie można mówić nikomu, że wszyscy zginęli.
Można tylko przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa,
że wszyscy zginęli.

I zresztą ambasador niczego innego nie czyni. To właśnie wynika
z rozmowy podanej nam do wiadomości. Ambasador Bahr ogłasza ministrowi, że sytuacja jest poważna i że chyba wszyscy zginęli,
ale nie stawia kropki nad i. 

Nie ma w tej rozmowie żadnej informacji o wynikach akcji ratunkowej,
o oględzinach pola rzekomej katastrofy.
A przede wszystkim... nic tutaj nie czytamy o błędzie pilota.

                  SKUMBRIE 2

Co można zrobić, kiedy nic już nie można zrobić?

Sprawdzona metoda: zrobić cokolwiek i krzyczeć,
że się zrobiło wszystko, no i że "oto macie".

Niniejszym robi się coś takiego - MSZ publikuje cokolwiek,
a raczej mnister wskazuje na publikację, krzycząc "dość grania
tragedią smoleńską".

Mistrzostwo świata.

Teraz wszyscy wyznawcy sekty smoleńskiej, czyli ludzie
twierdzący, że to nie był zamach, ludzie twierdzący, że wszystko
odbyło się lege artis i że minister wiedział, bo wiedział
i że powiedział prawdę bo powiedział cokolwiek - powiedzą,
że MSZ opublikował "twarde dowody" na niewinność dowolnego pracownika MSZ. Mimo tego, że niewiele z tego,
cośmy przeczytali, wynika.

Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka