Korespondencja krakowskiego „Czasu” o wydarzeniach 3 i 4 lutego 1863:
Rawa
Dzisiaj w nocy [4 lutego 1863] przyszło w Rawie do utarczki. Oddział powstańców, który sformował się w Łowickiem, ruszył na Rawę. Żołnierze rosyjscy i miejscowa komenda weteranów w liczbie stukilkudziesięciu zamkneli się w koszarach i w gmachu bióra [sic] naczelnika powiatu, zatarasowali drzwi i okna, i jak z fortecy strzelali do powstańców liczbą przechodzących moskali a zostających pod wodzą energicznego dowódzcy. Dwóch naszych padło i trzech z przypatrujących się mieszcza, zapaliły się koszary przy strzelaniu, moskale zaczęli uciekać, wszczęła się walka, moskali legło kilkunastu, ranionych dwudziestu kilku, broni zabrano dosyć – moskali reszta w największym popłochu uciekła. Domu biura powiatowego powstańcy nie atakowali, i zabawiwszy kilka godzin w mieście wymaszerowali.
Węgrów
Pod Węgrowem na Podlasiu przyszło między powstańcami a moskalami do zaciętej i bardzo krwawej walki [w dniu 3 lutego]. Nasi bili się 4 godziny. Wojsko rosyjskie ogniem karabinowym i kartaczami z 6 dział sypało na naszych. Powstańcy widząc miasto zagrożone pożarem, przerzynają się przez szeregi moskiewskie i zostawiwszy około stu poległych i zadawszy znaczne straty nieprzyjacielowi, w porządku, rozdzieliwszy się na dwa oddziały, pomaszerowali w stronę Podlasia. Strata Moskwy niewiadoma, ale znaczna. Entuzyazm i duch naszych młodych i głównie w kosy i broń myśliwską uzbrojonych szeregów jest najlepszy. Straty nie zrażają, trupy i ofiary nie zniechęcają, i nie straszą – idą do boju jak do tańca, na śmierć jak na wesele. O! wielka to zaprawdę chwila i przykład wojny, jakiej dotąd niewidzieliśmy w historyi – wojny bezbronnych, bo rolniczemi narzędziami uzbrojonych, z największym potentatem świata […]
komentarz
Jeden z kartonów Artura Grottgera z cyklu Polonia zatytułowany jest „Żałobne wieści”. Widnieje na nim wnętrze salonu; kilka kobiet zgromadzonych wokół stołu – płaczą. Tytułowe żałobne wieści przyniósł powstaniec (zawierają się one w czytanym przez jedną z kobiet liście), ale nie tylko. Na stole leży codzienna gazeta – sławny krakowski „Czas”. Medium publikujące korespondencje z pól bitewnych jak i listy poległych, powieszonych, uwięzionych i zesłanych. Medium – znak nowoczesności. Takim samym medium był i „Dziennik Poznański” w zaborze pruskim. Ach! prasa pod zaborem pruskim i austriackim cieszyła się wolnością, jakiej w PRLu nie miała.
Oba opisy oczywiście nie są ścisłe. Zresztą, to zaledwie fragmenty obszerniejszych doniesień o różnych starciach – zamieszczone na pierwszej stronie „Czasu” z 10 lutego 1863. W ramach dodatków dodajmy, że kosynierami dowodził w Rawie Śmiechowski, a w bitwie pod Węgrowem dowódcą był Józef Matliński, zwany Sokołem. Przy czym to w Rawie to potyczka, a to w Węgrowie to już bitwa. Kosynierzy polscy trzykrotnie atakowali armaty. Oba starcia zyskały wkrótce swoje wizerunki prasowe w gazetach zagranicznych, zaraz potem przerobione na patriotyczne, fotograficzne pocztówki (patrz wyżej). O bitwie pod Węgrowem pewien poeta francuski napisał wiersz, nazywając ją „polskimi Termopilami”. Sama możliwość przeprowadzenia (niemal) skutecznego ataku kosynierów na armaty – wzbudziła ponoć zainteresowanie wojskowych teoretyków w Europie.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
NADTO ZAPRASZAM DO WPISÓW NA www.okruchy1863.pl
i do własnej płyty Idźmy! śpiewy powstańcze 1863:
TU SKLEPIK
A TU KLIP
z ukłonami, jk





Komentarze
Pokaż komentarze