Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1451
BLOG

pani minister Kudrycka... jak za czasów stalinowskich...

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 28

 

 

Pani Kudrycka, minister - pisze na swej ministerialnej stronie tekst „sumienność i sumienie naukowca”. Ukazaniu sie tego tekstu towarzyszą projekty poprawek w sposobie dyrygowania uczelniami - Prezydent będze mógł cofać nominacje profesorskie, a minister usuwać z pracy tych, których chce. Bez zgody jednostki, w której pracują (tylko "po zasięgnięciu opnii" - prawnicy wiedzą, o jaki wytrych tu chodzi; treść opinii nie jest istotna, ważne jest jedynie zapytanie o opinię - ono pozwala decydentowi podjąć decyzję dowolną). A za co będą mogli karać etc. pani minister i pan prezydent? Ano, zacytujmy  tekst i domyslajmy się. Mym skromnym zdaniem mógłby się tenże tekst śmiało znaleźć w podręczniku etyki pracownika nauki doby stalinowskiej. Oczywiście, gdyby zamach smoleński miał miejsce wtedy, a nie teraz. I gdyby wówczas też zaistniało już na uniwersytetach to coś, co zwie się gender, a jest po prostu i wprost światopoglądem. Nasuwa sie porównanie z obowiązującym niegdyś "światopoglądem naukowym".

A teraz pozostawiam Państwa sam  na sam z tym tekstem. Smaczny. Nie do uwierzenia, że spłodził go (podpisał tylko?) minister i naukowiec. Ale tak jest.... A oto i on:

 

Pierwsze skojarzenia z naruszeniem etyki w nauce to plagiat, sfabrykowane badania albo nepotyzm.

Ale nie mniej ciężkim przewinieniem jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem – zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka się regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii. A nieraz nawet przeczy regułom zdrowego rozsądku.

Przeważająca większość odpowiedzialnych wykładowców akademickich nie eksponuje swego światopoglądu i politycznych sympatii, przedstawiając na wykładach różne teorie naukowe i skłaniając studentów czy doktorantów do samodzielnego i krytycznego myślenia oraz wyciągania wniosków, opartych na rzetelnych studiach i badaniach.

 

Od czasu do czasu w salach wykładowych zjawiają się jednak apostołowie rozmaitych prawd objawionych... Zdarzają się więc fizycy, gotowi przysiąc, że Tupolew został zestrzelony rosyjską rakietą w sztucznej mgle albo medioznawcy twierdzący, że ojciec Rydzyk jest fundamentem demokracji w Polsce.

 

Powołana reformą nauki z 2010 r. Komisja do spraw etyki w nauce, działająca przy Polskiej Akademii Nauk pod kierunkiem prof. Andrzeja Zolla, zakończyła właśnie prace nad Kodeksem Etyki Pracownika Naukowego.

Kodeks przypomina, że w nauce ważna jest sumienność i bezstronność. Niezależność – także od ideologicznych i biznesowych wpływów. Odwaga sprzeciwiania się stwierdzeniom sprzecznym z wiedzą naukową. I troska o przyszłe naukowe pokolenia. Kodeks to napomnienie, by w nauce pierwszeństwo oddać naukowej dyspucie opartej na argumentach merytorycznych i naukowemu poznaniu.

 

Fabrykowanie wyników badań, fałszowanie danych i plagiatowanie to najbardziej rażące naruszenia. Ale naganne jest też wykorzystywanie naukowego autorytetu w publicznych wypowiedziach – zwłaszcza spoza obszaru swoich kompetencji. Naganne jest prześladowanie i dyskryminowanie studentów i współpracowników. Kodeks przypomina, że ubiegając się o fundusze na badania naukowe powinno się składać realne obietnice, a badacze muszą odpowiedzialnie gospodarować pieniędzmi, nie ulegając presji przełożonych czy sponsorów. Każdy wreszcie, kto zatrudnia naukowców jest odpowiedzialny za ujawnianie etycznych naruszeń. I każde takie przewinienie musi zostać wyjaśnione.

 

Kodeks Etyki Pracownika Naukowego nie powstał po to, by zalegał w szufladach i na półkach z książkami. Mam nadzieję, że coraz powszechniej wypełniać będzie uczelnianą codzienność, wzmacniając jej historycznie ukształtowaną godność i etos.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka