Smutne czasy nadeszły. Niestety.
Od dziś chcąc być wobec siebie uczciwym, trzeba będzie głośno– w razie potrzeby na placach i ulicach, ale zaczynając od swoich dzieci w domach własnych (co czynię) – spokojnie, głośno i jasno dawać świadectwo prawdzie.
Tej mianowicie, że HOMOSEKSUALIZM JEST DEWIACJĄ, jakkolwiek go nazwać i jakkolwiek patrzeć z podziwem na różnych wspaniałych ludzi dotkniętych tą przypadłością, którzy żyli i żyć będą.
Trzeba też będzie przypominać, że w świetle nauki chrześcijańskiej akt homoseksualny jest grzechem i że nic tego zmienić nie jest w stanie: ani żaden ksiądz, ani żaden biskup, ani żaden papież. I tak w ogóle, że głosi to przecie Katechizm Kościoła Katolickiego. A prawo do przestrzegania tudzież głoszenia tegoż Katechizmu gwarantuje u nas (ludziom wierzącym i nie tylko) konstytucja RP, stojąca na straży wolności sumienia i wyznania.
Nie chciałoby sie tego wszystkiego przypominać – pisać – a potem robić – są bowiem rzeczy przyjemniejsze, są życiowe pasje i sprawy piękniejsze, które wzywają do ich czynienia i dają satysfakcję. Zatem nie byłoby po co babrać sie w tych nieczystościach, gdyby nie fakt, że trzeba.
Trzeba, jako że grupa ludzi hałaśliwych została opętana ideą uczynienia z dewiacji swojego sztandaru. I z dnia na dzień nasila działania zmierzające do swego rodzaju rewolucji kulturalnej: a w jej ramach– do zdeptania Prawa Bożego, do zgwałcenia sumień ludzkich, do stłumienia prawdy.
Wobec tego – trzeba będzie głosićPrawdęgłośno. Głośniej, niż do tej pory. Także wówczas, gdy powstanie jakieś prawo (zapewne uchwalone wbrew konstytucji, co, jak widać, jest u nas możliwe), które zakaże głoszenia Prawdy.
Trudno. Jeśli będzie trzeba – będzie trzeba...



Komentarze
Pokaż komentarze (23)