Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
547
BLOG

Powstanie 1863: POWRÓT DO HOMERA czyli Trzemeszno 3 III cd.

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

 

 

| polegli, abyśmy żyli |

Mijał 2 lutego. Bitwa pod Dobrosołowem była już przegrana. Mielęcki cofał się ku pruskiej granicy. Oddział szedł w rozsypkę. Trzeba było osłonić bezładny odwrót.  

…część naszej kompanii mogilnickiej została przy moście i zerwała go, przepuściwszy swoich. Mie­liśmy prawie wszyscy małe toporki, bo taki był rozkaz wydany od rządu narodowego. Przydały się teraz, bo chłopcy zerwawszy most, po­wstrzymali pościg nieprzyjaciela. Część ich zo­stawił Mi[e]lęcki w lasku sąsiedniej wsi, żeby od­wrót zasłaniali. — Chłopcy spełnili ten rozkaz i celnemi strzałami powstrzymywali kozaków, którzy wysłani byli przodem. Lecz podobno na­padli ich z tyłu koloniści niemieccy i wymordowali.

Napisano potem, że ów oddział powstańców wymordowany został na cmentarzu, na którym pochowano poległych. To raczej niemożliwe. Trzeba raczej przyjąć wersję księdza Chotkowskiego: że mowa tu o tylnej straży, która po zerwaniu mostu pozostała w lesie, zapewne na południe od drogi biegnącej ku zachodowi, tej drogi, którą wycofywali się powstańcy. 

| wybuch | 

Tymczasem po nieudanym ataku na dwór w Dobrosołowie przyszły ksiądz Chotkowski znalazł się sam na pustym polu pomiędzy lasem, drogą i dworem. Zamierzał dołączyć do reszty oddziału, ale nie dane mu było: 

…nagle spostrzegłem ogromny dym i skręciłem na prawo. Ten dym powstał stąd, że któremuś z kolegów na furgonie puściła strzelba i nie tylko drugiego zranił, ale i proch nasz podpalił. Biegłem dalej resztkami sił przez pole, koło jakiejś kolonii. — Przy płocie stała wiejska kobieta i patrząc na mnie, załamywała ręce i wołała z płaczem: — o biedne wy sieroty nieszczęśliwe!

| herbata |

Tamta ósemka, z którą wyruszyłem na za­jęcie dworu, doszła do zabudowań i spostrzegł­szy całe podwórze pełne kozaków, zawrócili i obszedłszy owo jeziorko, szli już prosto przed siebie. Połączyłem się więc z nimi. Doszliśmy tak do pewnego dworu, gdzie w tej chwili po­stawiono na stole dziewięć szklanek herbaty. Byłbym się chętnie napił, bom był na czczo, a kąpiel w rowie nie bardzo mnie rozgrzała. Lecz nasz porucznik Śniegocki naglił do pospiechu i ruszyliśmy dalej.

Czy był to dwór w Kąpieli? Może. 

| koloniści niemieccy |

Idąc brzegiem jeziora powidzkiego przeszliśmy pruską granicę i skręciliśmy do lasu. W tem rozległy się za nami krzyki. Byli to koloniści niemieccy, którzy wypadli z drągami, widłami itp. i poczęli nas gonić, wrzeszcząc przeraźliwie, a ponieważ żołnierz po przegranej bitwie zawsze jest zdemoralizowany, więc też popłoch ogarnął nas wielki, bo byliśmy przekonani, że nas gonią Moskale. — Uratował sytuacyę nasz porucznik Śniegocki, bo spostrzegłszy, kto nas goni, zaczął wołać na nas. Stanąwszy, zło­żyliśmy się do strzału, a na ten widok poszedł ich animusz w pięty. Mogliśmy więc spokojnie iść w dalszą drogę, tylkośmy trzech stracili to­warzyszów, którzy w popłochu rozbiegani, ucie­kli w prostym kierunku do Powidza. 

| broń i jezioro |

Tymczasem noc zapadła. Zakopawszy broń, w znanem Śniegockiemu miejscu, bezbronni już zdążaliśmy do Orchowa. […]

Reszta oddziału podzieliła się. Jedni z Garczyńskim, jak już wspomniałem, doszli szczęśli­wie do Mielżyna i stąd biegli tak szybko do do­mu, że. jeszcze tego wieczora byli w Trzemesz­nie. Jeden z nich zdążył nawet wysłać list do rodziców, jeszcze przed odejściem poczty i ten list. ze stemplem pocztowym 2 marca, służył mu następnie za dowód, że tego dnia był w Trze­mesznie […] Gorzej powiodło się tym, którzy wrócili do Ruchocina, bo tam już czekało na nich pruskie wojsko i połapało kilkunastu. Wzięto ich do Gniezna, gdzie przesiedzieli parę tygodni w kozie. […]

| dwór w Orchowie |

Szliśmy oranem polem i już były zabudo­wania dworu w Orchowie blisko, kiedy naraz zawołał na mnie Szałek, który szedł przedosta­tni przedemną: — połóż się! — Padłem […] To patrol pruskich ułanów wracał drogą, właśnie z Orchowa, gdzie dwór rewidowali. […] W Orchowie przyjęła nas p. Moraczewska herbatą. Było to nasze pierwsze śnia­danie. Zmęczony byłem jednak do tego stopnia, że nic jeść nie mogłem. Za chwilę byliśmy w pokoju, gdzie były przygotowane łóżka, a ledwom głowę przyłożył do poduszki, już o świe­cie nic nie wiedziałem. 

| pruscy ułani i cygara |

Nazajutrz rano dowiedzieliśmy się, że pru­scy ułani przyjechali w nocy, żeby dwór zrewi­dować. Pani Moraczewska była w rozpaczy, lecz nie straciła głowy. — Wysłała służącego z butelką araku i pudełkiem cygar, z tern pole­ceniem, żeby podoficerowi przedstawił, że w dornu są chore dzieci, a powstańców nie masz, bo przecie dwór był już dwa razy z wieczora rewidowany. — Tymczasem pospieszyła do na­szego pokoju, żeby nas pobudzić, w nadziei, że może zdążymy jeszcze oknem uciec. Zaczęła budzić pierwszego przy drzwiach, wołając, że są Prusacy, ale odebrała odpowiedź: — dobrze, dobrze! — Przekonała się więc, że go się nie dobudzi. Drugich już wcale budzić nie próbowa­ła, bo tymczasem przyniósł służący dobrą wia­domość, że ułani, wypiwszy arak i zabrawszy po garści cygar, szczęśliwie zawrócili. — Pier­wszym, który spał tak twardo najbliżej drzwi, był piszący we własnej osobie. Tegoż dnia byłem jeszcze przed południem w Trzemesznie, krótko po mnie zjawił się mój przyjaciel Bolech Jastrzębski.

| i znów lekcja Homera |

W środę (4 marca) przypadała znowu, od godziny dziesiątej do jedenastej, lekcya Home­ra i powtarzaliśmy ten sam piękny ustęp z V księgi Iliady, który czytaliśmy w przeszłą so­botę. — Jakże teraz odmienne robił na mnie wra­żenie! Czasy się zmieniły, kochany Homerze, pomyślałem sobie. — […] Zaraz następnego dnia, we czwartek, wszedł do klasy dyrektor i oznajmił, że gimnazyum zo­stało zamknięte.[…] 

| nabożeństwo |

W środę rano byliśmy w kościele — jak zwykle — na mszy Św., a kiedyśmy wracali z kościoła rzędami, stało kilku ojców i krewnych, przypatrując się, czy nie zobaczą swoich synów. Był między nimi także p. Nawrocki z Nieczajny, który pragnął zobaczyć swojego syna Józefa. Śliczny chłopiec, był we wyższej sekundzie i ro­kował wielkie nadzieje. Ten nie wrócił. Nieste­ty, takich było wielu, bo poszło nas 60, a wróci­ło 48, czyli 12 poległo, t. j. 20 procent. […] 

| mogiła |

W nieszczęśliwej bitwie pomiędzy Dobrosołowem a Szyszłowem poległo w ogóle naszych trzydziestu i trzech. […] Na mogile ich stoi krzyż drewniany, średniej wielkości. […] 

| zdanie godne pamięci |

…nie chciałbym we wspomnieniu tem, poświęconem moim towarzyszom, co za ojczyznę tak młodo polegli, po­minąć milczeniem tego; że oficerowie rosyjscy powróciwszy z pod Dobrosołowa do Kalisza, nie mogli się nadziwić tej odwadze, z jaką chłopcy szkolne szły w ogień [...]

[…] Od młodzieży można tylko żądać zapału, albowiem na starość każdy człowiek stygnie, więc coby z niego było, gdyby za młodu był zimny? — Lecz od starszych trzeba żądać ro­zumu, nabytego doświadczeniem, ale niestety, tego właśnie nie mieli ci, którzy powstanie sty­czniowe wywołali. To powstanie było jednak tylko domiarem nieszczęść poprzednich, bo w nieszczęściach samych pomnażała się nasza nie­szczęsna sława.

Lecz wówczas byłem jeszcze za młody na takie refleksye, a musiałem wierzyć w to, że w rządzie narodowym są ludzie ze sercem i głową. Nie moja wina, że było inaczej.

Dodajmy, że ani ksiądz Chotkowski, ani jego przyjaciele nie zrezygnowali z dalszej walki. Wkrótce znów wyruszyli w pole. „Szałek” – Alojzy Szałkowski – zapłacił za to najwyższą cenę. Chotkowski za to żył długo. Został profesorem i rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

- - - - - - - - -

CYTOWAŁEM za: ks. Władysław Chotkowski, „Wyprawa trzemeszeńska roku 1863”, Poznań 1913 [odbitka z „Dziennika Poznańskiego”; reprint z lat ’90 XX wieku, Trzemeszno, b.d.]

| TU JUŻ KONIEC
RELACJI
O WYPRAWIE
TRZEMESZEŃSKIEJ |



A JA ZAPRASZAM

DO WPISÓW
NA  www.okruchy1863.pl


i do własnej płyty:

Idźmy!
śpiewy powstańcze 1863:


TU SKLEPIK

A TU KLIP


a TU sejmowe nagranie piosenki

Wyprawa trzemeszeńska

z ukłonami, jk

Zobacz galerię zdjęć:

powrót gimnazyastów do Trzemszna | rekonstrukcja na podstawie map sztabowych z XIX w. - Piotr Kamiński
powrót gimnazyastów do Trzemszna | rekonstrukcja na podstawie map sztabowych z XIX w. - Piotr Kamiński trzemeszeńscy weterani po latach | fot. z archiwum Zespołu Szkół im. Kosmowskiego w Trzemesznie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura