Wczoraj, czyli w poniedziałek 9 marca 1863 roku, obozujący w Goszczy Langiewicz przyjął dyktaturę. Na razie faktu tego jeszcze nie rozgłaszano, ale wiadomość zaczęła się już rozchodzić wśród wtajemniczonych. Jutro, czyli we środę 11 marca żołnierze Langiewicza usłyszą pokątnie, że „za chwilę ogłoszone zostanie pewne głupstwo i zaraz wymarsz dalej”. Tak się stało. Goszcza jest tak blisko Krakowa, że dzień później „Czas” napisze, i to na pierwszej stronie:
| korespondencya Czasu |
Goszcza 11 marca
Dzień dzisiejszy był świetnym w obozie naszym. Wojsko stanęło pod bronią, a o god. 10ej z rana jenerał Langiewicz z całym orszakiem udał sie z kwatery swej do obozu i wśród okrzyków radosnych żołnierzy, objechał pojedyncze oddziały, poczem zwołano oficerów do koła. Jenerał Jeziorański ogłosił im, że dyktaturę objął jenerał Langiewicz za porozumieniem się z Narodowym Rządem tymczasowym. Następnie odczytał jenerał Jeziorański manifest Dyktatora do Narodu. Okrzyk: „Niech żyje dyktator!” rozległ się po całym obozie kilkakrotnie; na co Dyktator zawołał: „Niech żyje Polska!” Zapał i otucha wzmogła sie w żołnierzu, który wielbi swego jenerała, pod dowództwem którego tyle razy świetnie potykał się z nieprzyjacielem. Nowy Dyktator dziękował serdecznie za oznaki przywiązania. [...] Aby uczcić ten świetny dzień, [...] uwolnił [...] ośm osób skazanych na śmierć za przestępstwa polityczne [...]
Już za chwilę wystawy polskich sklepów zapełnią się fotografiami dyktatora– nadzieją powstania.
|grób pod Rawiczem|
A jak to było? Biali mieli właśnie oficjalnie przystąpić do powstania– z szablą i portfelem. Ale chcieli mieć wpływ na Rząd Narodowy. Skądinąd, trudno się dziwić. Nie chcieli szaleńca Mierosławskiego (będącego żywym dowodem szaleństwa „czerwonych”), a skoro ten uciekł sromotnie, postanowili zrobić tak, iżby mianować kogoś swojego na to miejsce, zanim Mierosławski zdąży pojawić się znowu. A już zmierzał do Krakowa, chcąc ponownie ująć ster dyktatorskich rządów... ale spóźnił sie o chwilkę małą. Nie czas tu na streszczanie intrygi. Tak czy siak, Rząd Narodowy został zaskoczony, a z tegoż Rządu Stefan Bobrowski wkurzył sie najbardziej. Winny zamieszaniu stał się niejaki hrabia Adam Grabowski, nieuprawniony do występowania w imieniu Rządu, który jednak w imieniu Rządu wystąpił... Ale, ale... czy na pewno był nieuprawniony? Nim sprawa się wyjaśniła – już Langiewicz musiał uchodzić do Galicji, został internowany i jego dyktatura siłą faktu upadła.
Problem„dlaczego on”– niby upadł. Pozostał jednak problem polityczny i towarzyski. Nie czas na szczegóły. W końcu– zorganizowano sąd honorowy; Grabowski i Bobrowski mieli sobie podać ręce. Podali, ale potem postanowili pójść na pistolety. Bobrowski był krótkowidzem, Grabowski świetnym strzelcem. Spotkali sie w Wielkopolsce pod Rawiczem i Bobrowski dostał kulę w serce. Dziś na cmentarzu w podrawickim Łaszczynie jest grób, na którym leży piaskowcowa płyta; na płycie czytamy
TU SPOCZYWA STEFAN BOBROWSKI
CZŁONEK RZĄDUNARODOWEGO
NACZELNIK MIASTA WARSZAWY
*1838 R. + 1863 R.
RODZINA I KOLEDZY UNIWERSYTETU KIJOWSKIEGO
WIELKIEMU PATRIOCIE
I NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI
KAMIEŃ TEN POŁOŻYLI w 1894 R.
- - - - - - - - -
A JA ZAPRASZAM
DO WPISÓW
NA
www.okruchy1863.pl
i do własnej płyty:
Idźmy!
śpiewy powstańcze 1863:
TU SKLEPIK
A TU KLIP
a TU sejmowe nagranie
piosenki
Wyprawa trzemeszeńska
z ukłonami, jk





Komentarze
Pokaż komentarze