Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1416
BLOG

CZY KTOŚ WIDZIAŁ REAKCJĘ PANI MINISTER KUDRYCKIEJ?

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 15

 

 

Jakiś czas temu powstał list otwarty, podpisany przez ponad pół tysiąca ludzi nauki – do pani minister Kudryckiej.

List powstał w związku z opublikowanym przez panią minister tekstem. Jak na osobę odpowiedzialną „za naukę” pani minister wypowiedziała się co najmniej dziwnie. Delikatnie mówiąc. Otóż uznała, że

ciężkim przewinieniem jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem

Ciekawe, co mają począć wobec tego reprezentanci tzw gender - no i wydziałów teologicznych. Ale to nie koniec, to tylko wstęp. Otóż pani minister jest przekonana, że naukowiec nie powinien wypowiadać się wbrew

regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym

Krótko mówiąc, Einstein nie miałby u pani minister szans. Ale nie o Einsteina tu jednak chodzi, on został tknięty przez przypadek; bo pani minister objaśnia rzecz w praktyce. I twierdzi ni mniej ni więcej, tylko tyle, że fizyk nie powinien wypowiadać się na temat „katastrofy” tupolewa inaczej, niż ona uważa, medioznawca zaś w żadnym razie nie może pochwalać obecności Radia Maryja pośród polskich mediów. No, bo tym samym wykraczałby poza ramy uznawanej powszechnie wiedzy i poza dotychczasowe ustalenia naukowe.

Nadto pani minister napisała, iż

naganne jest [...] wykorzystywanie naukowego autorytetu w publicznych wypowiedziach.

To dziwne. Ale i ciekawe, bo - zauważmy - pani minister sama pozostaje w głębokiej sprzeczności z własnymi zaleceniami. Skoro twierdzi, iż naukowiec nie powinien wykorzystywać swego autorytetu w wypowiedziach publicznych

zwłaszcza spoza obszaru swoich kompetencji

to wiemy przecież, że tych kompetencji naukowych (mówię tu  zwłaszcza  o fizyce i medioznawstwie, co do których padły w tekście ministerialnym konkretne tezy) pani minister jako profesor prawa nie ma.

Tekst pani minister został opublikowany 24 stycznia br. 


List otwarty w tej sprawie, podpisany przez kilkuset ludzi nauki, powstał ponad miesiąc temu. 

Odpowiedzi pani minister raczej brak (jako sygnatariusz listu nic o tym nie wiem – a dostałbym pewno wiadomość na skrzynkę mejlową).

Za to tekst ministerialny jak dumnie wisiał i straszył na dwu co najmniej stronach (i ministerstwa, i publicystycznej), tak nadal wisi i straszy.

Co kraj, to obyczaj.


 


 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka