pamięci Macieja i Stanisława, wujów mojej prababki
1.
Sto pięćdziesiąt lat i dwa dni temu Langiewicz wygrał pod Grochowiskami – ale przegrał. Chciał chwilowo rozparcelować oddział, przeczekać złe chwile w Galicji – ale jego oddział spanikował i poszedł w rozsypkę, a on sam wraz z Pustowójtówną został pojmany na granicy austriackiej, kiedy się incognito przekradali (podobno była to intryga Mierosławczyków).
2.
W tym samym czasie książę Emil de Wittgenstein, dowódca rosyjski operujący w zachodniej Wielkopolsce, pisał do rodziny:
Wielki Książę chciał, ażebym uderzył na Langiewicza, który jest najważniejszym spośród dowódców powstańczych band. Dowodził kolumną liczącą jakieś dwa tysiące ludzi; tymczasem jednak oddział ten został rozproszony, on sam zaś ranny; krótko mówiąc, on me l’a volé [ukradziono mi go] i szukam innego.
Tym innym miał być Mielęcki – Wittgenstein starł się z nim 22 marca 1863 roku. Dokładnie sto pięćdziesiąt lat temu.
3.
Ale mamy farta, tato! – wykrzyknęło jedno z moich dzieci.
– Dlaczego?
– No przecież ten wuj praprababki mógł zginąć w jakiejś bezsensownej bitwie i byłoby beznadziejnie.
Była to reakcja na fakt, nieznany nam kiedyś, a teraz już znany i właśnie przez Dziecię moje poznany, że wuj mojej prababki poległ zaraz po bitwie pod Olszakiem– pod Ślesinem. Otóż dwaj wujowie mojej prababki Anny – Maciej i Stanisław Kryśkiewicze (vel Kryszkiewicze) będąc w oddziale Mielęckiego (dowodził tam także sławny Callier) bili się 22 marca 1863 roku pod Olszakiem (vel Olszowym Młynem, Pątnowem, etc) z wojskami Witggensteina.
Wczoraj na fotografii grupy weteranów, którą wydobyła z własnych zbiorów pani Elżbieta Nogajewska – dziękuję! – zobaczyłem po raz pierwszy w życiu oblicze Stanisława Kryśkiewicza (zdjęcie jest w literaturze znane, ale nigdy nie oglądałem go dokładnie z bliska, w oryginale – pozowali doń weterani powstania w roku 1913 w liczbie kilkudziesięciu, wszystkie nazwiska są spisane u dołu fotografii „maczkiem” w takiej kolejności, w jakiej panowie weterani zasiedli).
Nie wiem, czy to przypadek, czy – jak mówią niektórzy w takich sytuacjach, i pewno mają rację – jakiś znak od duszy czyśćcowej. Wszak to przecież właśnie rocznica śmierci Macieja Kryśkiewicza, brata Stanisława. Requiescat! On i wszyscy pozostali, nasi i tamci.
Starcie pod Pątnowem obrosło w Wielkopolsce legendą (pisałem o nim kilkakrotnie i obszernie: TU dłużej, TU krócej). Niestety, pod Olszakiem Mielęcki został śmiertelnie raniony; ciężkie rany odniósł też Callier. Może dlatego ich oddział w kilka godzin po tej dobrze stoczonej, acz ciężkiej i nierozstrzygniętej bitwie – został rozbity pod Ślesinem. Tam też miał zginąć Maciej Kryśkiewicz.
Mój Dziadek wspominał, że jako mały chłopiec nosił na „wypominki” za dusze wujów Kryszkiewiczów, którzy zginęli w powstaniu. Coś mu się pomyliło – może zanosił na wypominki już po naturalnej śmierci Stanisława?
Nieważne.
3.
Dzisiaj w Pątnowie wielka uroczystość. Już wcześniej ustawiono głaz i dwa krzyże – katolicki i prawosławny. Miejsce bitwy – obecnie przedmieścia Konina – zostało zbadane przez archeologów. Ponoć są sensacje: opowiadać ma o nich książka, bodaj dziś promowana. Będzie też sesja. Żałuję, że nie pojadę. Nie dam rady.
- - - - - - - - -
A poza tym ZAPRASZAM
1. Na misterium Męki Pańskiej w Górze Kalwarii pod Warszawą – główny plac miasteczka teraz, w Niedzielę Palmową, o godzinie 15.00 (trwa circa 2 godziny)
2. ZAPRASZAM DO WPISÓW
NA
www.okruchy1863.pl
i zapraszam do własnej płyty:
Idźmy!
śpiewy powstańcze 1863:
TU SKLEPIK
A TU KLIP
a TU sejmowe nagranie
piosenki
Wyprawa trzemeszeńska
z ukłonami, jk





Komentarze
Pokaż komentarze