Sytuacja jest bardzo ciekawa. Poznań ma pecha – najwyraźniej jest to wciąż „miasto na P.” Jakoś tak się dzieje, że to w Poznaniu przekraczamy ostatnio kolejne rubikony (piszę z małej litery, żeby nie zapeszyć już zupełnie).
No bo najpierw GazWybor ciepło pisze o inicjatywie „anonimowych studentów” (skąd wiadomo, że studentów, skoro są anonimowi?), którzy „piętnują” (tak, to słowo pada) profesorów uczelni poznańskiej za konserwatywne poglądy. Tymże profesorom GazWybor przypisuje – klawiaturą swojego redaktora – wulgarne sformułowania, które nigdy z ich ust nie padły [tutaj o tym & link]. Ale dzięki temu zabiegowi (nazwijmy go „retorycznym”) GazWybor może twierdzić, że „anonimowi studenci” „piętnują” profesorów ich własnymi (profesorów) wulgaryzmami. Więc są OK.
Potem w sposób wulgarny, per „ch[...]” (w oryginale wyraz był niewykropkowany, co potem tuszowano), wypowiada się o nowym Ojcu Świętym artystka i zarazem dyrektor znanego poznańskiego teatru, popularnych ósemek. W sposób przynajmniej równie wulgarny, jak wulgarne miały być wypowiedzi przypisywane poznańskim profesorom. Ale i tę wypowiedź GazWybor popiera. W imię wolności słowa. No i po części w imię tego, że miała to być wypowiedź prywatna (na twitterze), a więc jakby jej nie było. Poza tym artystka wprost stwierdza, że Ojca Świętego nie przeprosi (podobno: bo to tylko quasi-cytat zamieszczony w tytule GazWyboru) i nadto powiada, że cieszy się ze swojej wypowiedzi, bo uruchomiła ona „jakieś dyskusje o bałwochwalstwie, braku empatii, zaściankowości, manipulowaniu wolnością słowa, która jest możliwa tylko wtedy, gdy nie dotyka Kościoła” [tu].
Pomysł prezydenta miasta Poznania, aby odwołać ową znaną artystkę ze stanowiska dyrektora teatru wywołał wzburzenie kilkuset osób należących do „środowisk artystycznych” tudzież „reprezentujących świat kultury i nauki”. Podpisali więc protest w tej sprawie. Lista sygnatariuszy zaczęła już funkcjonować w internecie jako „lista ch [...]” (można ją obejrzeć m. in. na stronie GazWybor, tu, gdzie co prawda nie jest zaopatrzona w ów przydomek). Pośród sygnatariuszy są znane i wybitne osoby świata kultury i nauki. I kilku moich znajomych. Bardzo mi z tego powodu przykro (dla wyjaśnienia: przykro mi, że na liście są też moi znajomi).
Bo sprawa nie ogranicza się do jednej wypowiedzi i problemu zwolnienia ze stanowiska. Raczej chodzi w ogóle o misję, jaką wypełnia wybitny i sławny teatr. Czy wypełnia ją prywatnie – czy z urzędu? Czy jest to misja publiczna? Czy prywatna? Gdzie można, albo: czy w ogóle należy wyznaczać granicę pomiędzy tymi „misjami”? Jak może i ma wyglądać wolność artysty, który jest zarazem pracownikiem Urzędu Miasta?
Tu przykład. W repertuarze tegoż teatru znajdziemy spektakl, ukazujący między innymi (cytuję według objaśnienia na teatralnej stronie www) „agresywny, płynący głośno poprzez media, narodowo-patriotyczny [nurt współczesnej polskiej rzeczywistości], który próbuje budować naszą tożsamość na fundamentach historii, odrębności i ran”. Nic dziwnego, że lewicowi artyści z „ósemek” ten „nurt” w swoim spektaklu „obsmarowują”. No przecież nie chcą, żeby nasza tożsamość była budowana na „fundamentach historii”. Niech. Mają do tego swoje święte prawo. Ale wedle mojej wiedzy spektakl ten jest (lub był jeszcze niedawno) serwowany uczniom poznańskich liceów w ramach programu współpracy miasta z liceami. Zdaje się, że za dopłatą i ze strony miasta, i ze strony uczniów. Zaznaczam, zdaje się. Bo, po pierwsze, czytałem o tym projekcie uprzednio w prasie, że będzie; aczkolwiek na stronie teatru nie mogę znaleźć żadnej adekwatnej informacji. Może źle szukałem. Po wtóre jednak, miałem okazję zetknąć się z tym zjawiskiem na żywo jako rodzic. Moje dziecko poszło z klasą na ten właśnie spektakl i mieliśmy wrażenie, że był on wpisany w obowiązek szkolny. Dopiero po zadaniu pani nauczycielce pytania okazało się, że jednak nie był. Dzięki temu dziecko bez szerszej dyskusji mogło sobie dać spokój z uczęszczaniem na resztę spektakli i uniknąć dalszej indoktrynacji.
Wypływa stąd jednak wniosek, że piętnowanie „budowania naszej tożsamości na fundamentach historii, odrębności i ran” jest wedle ósemek ich misją.
Ale czy na pewno jest misją publiczną?



Komentarze
Pokaż komentarze (11)