Dziś profesor Wojciech Burszta komentuje wywiad z panią Terlikowską w udzielonym przez siebie wywiadzie – na łamach GazWyboru.
Jego tekst jest w tonie „podziwu”. To nawet miłe – ale nie bez przyczyny ujmuję ów „podziw” w świadomy cudzysłów. Nie negując, że tekst jest uprzejmy i elegancki. Czytamy w nim:
...wywiad [z Terlikowską] pokazał, że katolicyzm wcale nie jest łatwym wyborem. Weźmy choćby przekonanie, ze małżeństwo jest na całe życie. W czasach, gdy związki są często na chwilę i coraz więcej osób wchodzi w czysto seksualne relacje albo kalkuluje, co się w związku opłaca, taka postawa zaskakuje. Myślę, że wiele osób odbiera to jako szokujące, że współcześnie można tak żyć…
Żyjemy w czasach, które wielu ludzi od „współczesnej kultury” kreuje bądź bardzo chce kreować (vide Ewa Wójciak, nie ostania i nie pierwsza z brzegu). Kreują też – jako może i jedni najważniejszych inżynierów dusz - redaktorzy GazWybor i ich współpracownicy, „eksperci”, i „autorytety”. Antropolodzy, politolodzy, socjologowie et consortes. No i „My”, stojący w większości z innej strony barykady (jeśli jeszcze – lub już? – jakaś barykada istnieje), cytujący Katechizm, Ewangelię i Jana Pawła II.
No i mamy przed sobą swoistą „rewolucję kulturalną”, która właśnie przechodzi w fazę otwartej ofensywy. W ramach tej ofensywy życiowe wybory Terlikowskich, zgodne z nikogo nie zaskakującymi normami, które teoretycznie – owszem, zaznaczam, teoretycznie! – wyznaje przecież 90 % Polaków, te wybory życiowe mają i muszą być „szokujące”, a sposób życia Terlikowskich nazwać trzeba – dosłownie cytuję – „gettem”. Owszem, w tym tekście nie jest to bynajmniej słowo obraźliwe, oczywiście. Ale jest wielce znaczące. Mówi o wykluczeniu.
Dalej mamy lekki niepokój profesora jeśli chodzi o sposób wychowania dzieci. Że są zbyt jednoznacznie „indoktrynowane” przez rodziców.
Cóż. W tej rewolucji kulturalnej idzie miedzy innymi o to, kto kogo wykluczy, wyrzuci poza nawias nowej, nadchodzącej, świetlanej cywilizacji, albo kto się w jej ramach ostanie. Czyli: kto będzie w tym getcie. Kto ostatecznie przekona innych co do tego, gdzie właściwie jest getto. Kto w nim żyje.
Czyli – idzie o przekształcenie społecznej świadomości.
A to przekształcenie zaczyna być powoli dyktowane przez organa państwowe. Jakeśmy się nie dalej jak dziś dowiedzieli. To niewątpliwie jest indoktrynacja państwowa. Mitem jest „pozostawienie wyboru” dzieciom. Dzieci zawsze otrzymują wskazówki od rodziców. „Róbta co chceta” to też jest bardzo precyzyjny drogowskaz. Bardzo. Wbrew pozorom dawania przez taka sentencje „wolności”…
- - - - -
Na szczęście wszystko można oceniać z różnych perspektyw. Można, na przykład z perspektywy tych, którzy przebywają na co dzień w szambie: dla takich inni ludzie, chorobliwie od szamba stroniący, są napiętnowani. Tworzą „getto” takich „nieszambiarzy”.
Można też oceniać świat z perspektywy tych, którzy w szambie brodzić chęci nie mają. Choć czasem wpadną, no tak.
Trzymałbym się tej metafory.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)