Zygmunt Jan Prusiński
ŁAMANIE PRAWA WEDŁUG STANIA...
- miniaturka prozatorska -
Najbardziej łamię Prawo jak mi stoi, i to o nie tak z rana, ale kiedy mi stoi stojąc na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi.
Legenda:
Było ich dwunastu, jak dwunastu apostołów. Jednak ci dwunastu przybyli w mundurach i z pałeczkami, to funkcjonariusze. Jeden z nich - może to była Brygada Drogowa, krzyczy do mnie z brzegu ulicy: " - Zejdziesz ty tam stamtąd"!? Ja na to: - Co znaczy "ty tam stamtąd"? Przecież ja mam mamusię Krystynę, (tatuś Lucjan mi dawno zmarł w Otwocku) która mi dała imię Zygmunt, więc proszę o kulturę i zwracać się do mnie po imieniu. A ja nic. Stałem pośrodku skrzyżowania jak ta Palma na skrzyżowaniu dalej w kierunku Mostu Poniatowskiego przy ulicy Nowego Światu, w pobliżu byłego gmachu "mamusi" złodziei z PZPR !
Nie mogli do mnie podejdź czy okrążyć mnie dookoła, bo były wyłączone znaki świetlne, a kierowcy i tramwajarze nie baczyli na to co ja gadam policjantom a policjanci, co mówią do mnie.
Dopiero skądś skowronek przyleciał i usiadł mi na ramieniu i począł tak śpiewać, iż zatrzymały się wszystkie tramwaje i samochody. - Skowronek naprawdę tak pięknie śpiewał, że zahipnotyzował tych policjantów, i od tamtej pory stoją oni do dzisiaj jako posągi.
Od tej pory jestem przyjacielem Ptaków, i gdzie się tylko nie pokażę - nawet i w kościele, to ptaki przylatują za mną i czynią koncerty. - Jakbym był dla nich dyrygentem.
3.04.2010 r.


Komentarze
Pokaż komentarze