Zygmunt Jan Prusiński
DZIENNIK WYRAZÓW NIEOBCYCH,
ROZBIÓRKA UMYSŁÓW W REZERWACIE...
Rozdział XIV
Pogawędki i opisy do tematu ZDYCHAJ POWOLI...
Panie Elveezie,
czasem to i ja Pana nie rozumiem.
Powiem tak, Pan powinien mi dziękować że dokształcam "ogłupiałą" młodzież polską, przez oficjalną prasę, a tym bardziej przez oficjalną edukację i oświatę.
- Czy wierzy Pan wykładowcom i nauczycielom od historii, w wolnej i demokratycznej republice UE - zwanej jeszcze, Polska ? Czy myśli Pan że Mamusia Unia E., chciałaby podobnych faktów historycznych uczyć, uczyć "swoje" dzieci w Polsce ? Nie. Mamusia ma inne plany dla niewolników.
Pan oczekuje ode mnie jakiś odpowiedzi. Po co, pytam się ? O jakiś zarobkach Pan nadmienił.
Szanowny Panie, stawki w Złodziejowie, (tak nazywam tę republikę) są tak niewolnicze, iż zwierzęta to widzą. Mrówki pracują, i nie otrzymują zapłaty, ale bronią swojego gatunku, by nie znikły one z kuli ziemskiej... Czy Polacy czynią podobnie ?
Nygusy nic nie chcą, tylko żreć, by przetrwał ich egoizm...
Ja wciąż interesuje się, co dalej, właśnie, co dalej będzie z Polakami. A mamy okropne wady.
Pozdrawiam - Zygmunt Jan Prusiński
24.11.2009 r.
Ps. Opis na piasku
"Były kursy, nic nie dały, a Pan woła, woła, woła, robota która była do wzięcia jest już wzięta, 1500 zł zasili czyjś budżet rodzinny, nie Pański niestety".
- Skąd Pan o tym wie ?
A jeżeli to prawda, to etacik poszedł spod "okrągłego" stołu.
Po znajomości...
FAKTY CIEKAWE LECZ MAŁO ZNANE - Marian Kałuski
Hojne premie dla ludzi Tuska
„Fakt” (18.11.2009) znalazł dowód na wielki rozmach i niebywałą skuteczność ministrów rządu Donalda Tuska. Nie mają sobie równych, gdy w grę wchodzi rozdawanie nagród dla swoich. W ciągu 2 lat do kieszeni ministerialnych urzędników wpadły 122 miliony złotych – pieniędzy podatników, ludzi bardzo często ledwo wiążący koniec z końcem.
Jedną trzecia tej gigantycznej kwoty pochłonęły premie w resorcie finansów, którego szef, min. Jacek Rostowski, najgłośniej gardłuje za oszczędnościami. W Ministerstwie Finansów, które zatrudnia aż 2400 osób, na nagrody poszło 42,7 mln zł. A to oznacza, że każdy z urzędników w ciągu dwóch lat dostał dodatkowo średnio po 18 tys. zł. Natomiast wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, który na nagrody wydał 23,7 mln zł, jest jeszcze hojniejszy. W jego resorcie pracuje 920 osób. Z prostego rachunku wynika więc, że średnio każda z nich dostała extra po 25,7 tys. zł. O swoich urzędników dbają także inny politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Szefowa resortu pracy Jolanta Fedak wydała na nagrody 15,2 mln złotych, a minister rolnictwa Marek Sawicki - 8 mln zł.
„Fakt” pisze: jak się dowiedzieliśmy nagrody w ministerstwach są wypłacane regularnie co trzy miesiące. I stawia pytanie: Tylko za co urzędnicy dostają tak duże pieniądze?! - Za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej - kwituje ogólnikiem nasze pytania Małgorzata Książyk, rzeczniczka resortu rolnictwa. Na czym te osiągnięcia polegają? - Chyba na samym przychodzeniu do pracy - odpowiada ironicznie Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. - Na pewno bowiem te dodatkowe pieniądze nie są związane z efektywnością urzędników - stanowczo dodaje.
Moja opinia:
Bardzo dobrze. Niech elektorat PO się cieszy, że to dzięki tym ślicznym głosom w urnie, mogą oni sobie brać miliony, ba, miliardy. Mają przywołanie swojego elektoratu !
Brawo Donald ! Jesteś Mistrzem w moich oczach... Kochaj swojego partnera Pawlaka..., w ogóle kochaj PSL. Tak trzymać, tak trzymać., a narodowi nie dać, za żadne skarby nie dać...
Zygmunt Jan Prusiński
24.11.2009 r.
FAKTY CIEKAWE LECZ MAŁO ZNANE - Marian Kałuski
Skandal ! Doktorat h.c. dla Michnika
17 listopada 2009 Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie jako pierwsza wyższa uczelnia w Polsce uhonorowała doktoratem honoris causa bardzo kontrowersyjnej i znienawidzonej przez wielu Polaków osobie - Adamowi Michnikowi. Władze uczelni (rektor Michał Śliwa, promotor Janusz Majcherek) powzięły tę decyzję pomimo tego, że w głosowaniu rady wydziału tylko 46,2 proc. obecnych wyraziło aprobatę dla kandydatury Michnika i zagłosowało na "tak", pozostali (53,8 proc.) albo wyrazili sprzeciw, wybierając "nie", albo wstrzymali się od głosu bądź też oddali głosy nieważne.
Szkoda, że władze uczelni jednocześnie nie postanowiły nadać ten honorowy tytuł jego bratu Stefanowi Michnikowi – znanemu mordercy patriotów polskich.
W swoich zbiorach mam pamiątkę z lat gimnazjalnych w postaci ZAKŁAMANEJ „historii” Polski autorstwa matki Adama Michnika – komunistki Heleny Michnik.
Natomiast ojciec Adama Michnika – Ozjasz Szechter był żydowskim komunistą UKRAIŃSKIM (tak, ukraińskim, nie polskim !!!; w Polsce znalazł się jako agent Stalina !!! Ukraina, a nie Polska jest prawdziwą ojczyzną Adama Michnika i tam powinien mieszkać), plugawym wrogiem Polski i Polaków.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Francuscy Żydzi w 1990 roku obwołali Adama Michnika „Żydem roku”! - Taki z niego Polak !
Dla mnie komuniści i ich poplecznicy tak jak faszyści/hitlerowcy nie są ludźmi ! Są człekokształtnymi sku...!
Tymczasem dla Michnika komunistyczny zbir, gen. Czesław Kiszczak to „człowiek honoru” i według niego Polacy mają się odp... od gen. Wojciecha Jaruzelskiego – twórcy stanu wojennego.
I taki człowiek został uhonorowany przez polską wyższą uczelnię !
Skandal !
Grupa przeciwników honorowania Michnika protestowała przed gmachem uczelni. Wznoszono transparenty z hasłami: "Taki doktor z Michnika, jaka z UP wszechnica", "Zbigniew Herbert o Michniku: Michnik jest manipulatorem. To człowiek złej woli, oszust intelektualny", "Żądamy przyznania tytułu doktora honoris causa Cz. Kiszczakowi, człowiekowi honoru". Wcześniej uhonorowaniu Michnika sprzeciwiła się grupa pracowników naukowych UP reprezentowanych przez profesorów tejże uczelni (Ryszard Kantor, Henryka Kramarz, Józef Misiek).
Niestety w nienormalnej Polsce po 1945 roku i po dziś dzień doktoraty honoris causa otrzymują często zwykli polakożercy, jak np. francuski historyk Daniel Beauvois, który w pseudonaukowej i antypolskiej książce „Polacy na Ukrainie 1831-1863” (Instytut Literacki, Paryż 1987; nie dziwił bym się gdyby kiedyś się okazało, że pisał ją na zamówienie sowieckiej historiografii !!!) twierdzi, że na Ukrainie nie było polskich chłopów. I żaden polski historyk wyprodukowany w PRL (Made in PRL) nie odpowiedział mu pytaniem (bo był na to za głupi !): Jeśli nie było polskich chłopów na Ukrainie (a tylko – według Beauvoisa – plugawa polska szlachta) to skąd się wzięło na sowieckiej Ukrainie w 1927 roku 137 polskich rad wiejskich, obejmujących 30 890 zagród wiejskich i 144 553 osób (Polskie Rady Wiejskie na Ukrainie Radzieckiej Charków 1928) i polski okręg autonomiczny Marchlewszczyzna Radziecka ?!
Przeciwnie: polakożercowi i fałszerzowi historii 3 polskie uczelnie nadały doktorat honoris causa !
Moja opinia:
I bardzo dobrze i trafnie. Bo być komunistą i polakożercą, to komplement do dzisiaj...
Widzę na co dzień jak sobie spacerują po chodnikach wszelkie maści osobnicy, którzy za zdradę Polski w okresie PRL, chodzą jak pawie z wysokimi emeryturami.
A ty niewolniku, haruj na nich z jęzorem na wierzchu...!
Zygmunt Jan Prusiński
24.11.2009 r.
Felietonik z Rękawa
Zygmunt Jan Prusiński
URZĘDNICY PRACUJĄ JAK MASZYNY...
Chodzi o Urząd Pracy w Ustce.
Najpierw biegnie goniec zawiadomić mężczyznę, żeby szybko zgłosić się do UP. Mieszkaniec Ustki pomyślał, że chyba chodzi o pracę, więc wyrwał z domu jak rakieta w przestworza. Biegł z Żeromskiego do ulicy Kosynierów ulicą Mickiewicza. O mało zadyszki nie dostał. W Urzędzie Pracy okazało się że chodziło o podpisanie Listy Obecności... Kazano mu przyjść w lutym 2010 roku.
Wracał do domu poturbowany myślami...
Ale i moja kuzynka będąc w UP, otrzymała ofertę pracy do żłobka przy ul. Marynarki Polskiej. Tak samo pobiegła jak błyskawica. I co wyszło ? A to że przed nią było już kilkanaście kobiet, bo Urząd Pracy w Ustce daje jedną ofertę dla kilkudziesięciu ludzi. I ci ludzie, robią taki ruch, jakby tu chodziło o życie. A przecież UP - dzisiaj - jest kabaretem... niepoważnym urzędem.
- Za co więc ci urzędnicy otrzymują wynagrodzenia z budżetówki ?
Zamknijcie to UP, i tylko jeden etat zostawić, to dla dozorcy Stanisława z powieści "Kaśka Kariatyda"...
Staszek naprawdę jest pracowity. Daję słowo.
27.11.2009 r.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)