0 obserwujących
22 notki
18k odsłon
175 odsłon

Lech Kaczyński drugą kadencję ma zapewnioną, co będzie w 2015?

Wykop Skomentuj39

 

Donald Tusk przegrał. Nie pierwszy raz. Kiedyś był „Prezydent Tusk” na billboardach, mieliśmy też „Premiera z Krakowa” na plakatach. I co? Nie było ani jednego, ani drugiego. Był za to prezydent profesor, premier z Gorzowa i wicepremier z Darłowa. Polska na tym niewątpliwie zyskała. Po pięciu latach Donald Tusk ma drugą szansę. A właściwie miał, bo stchórzył. Przestraszył się pewnej porażki z Lechem Kaczyńskim, który wyrobił sobie uznanie na krajowej scenie politycznej jako prawdziwy mąż stanu, potrafiący zawsze, gdy trzeba, stanąć ponad podziałami i dobro Polski mieć przede wszystkim na względzie, obce zaś całkowicie było mu małostkowe wpieranie tej czy innej partii politycznej. Szczególnie znamienne było tu wydarzenie z początku prezydentury, gdy Lech Kaczyński odznaczył orderem wroga swego największego, generała Wojciecha Jaruzelskiego, pokazując, że wiele może Polaków dzielić, lecz są płaszczyzny, na których potrafimy się szanować, bo choć generał liczne ma grzechy na sumieniu, to jednak na Sybir wywieziony był i order, jak innym sybirakom, takoż się należy. Generał szczerze się wzruszył, lecz będąc człowiekiem równie skromnym, orzekł, że na odznaczenie nie zasłużył i odesłał go z powrotem do Pałacu.

Również na arenie międzynarodowej Lech Kaczyński jest niezwykle poważany, a światowi przywódcy, zanim podejmą jakąkolwiek decyzję, która może dotyczyć Polski, albo nawet i zupełnie Polski nie dotyczy, otóż ci światowi przywódcy zawsze, zanim cokolwiek postanowią, pierwej zastanowiąją się, co na to powiedziałby Lech Kaczyński. Wystarczyło podnieść się z kolan w polityce międzynarodowej. Tylko tyle i aż tyle.

Tajemnicą poliszynela jest, a o czym Pałac, przez wrodzoną skromność, nie informuje opinii publicznej, że nawet przywódcy mocarstw tego świata często dzwonią do Pałacu, prosząc o radę w zawiłych sprawach Europy Środkowej i Wschodniej, a przede wszystkim, o wskazówki, jak postępować z Rosją. A kim jest Tusk przy Panu Prezydencie? No kim, ja się zapytuje? Nawet cząstką tych zasług wykazać się nie może, więc słusznie społeczeństwo zaufania do Tuska nie ma i mieć nie może. Zrozumiała jest zatem jego tchórzliwa decyzja. Trudno orzec, czy dla Polski jest to decyzja dobra, czy zła, bo czy Tusk kandydowałby, czy nie, i tak z Lechem Kaczyńskim żadnych szans by nie miał.

 

Skoro zatem mamy absolutną pewność, że kolejna kadencja dla Lecha Kaczyńskiego to sprawa wygrana, warto zastanowić się, co za 5 lat. Może wam się to, drodzy blogerzy, wydać dość odległą perspektywą, lecz w polityce, podobnie jak w szachach, trzeba planować wiele ruchów w przód. Można oczywiście rozważyć zmianę konstytucji, która umożliwiałaby w przypadku pełnienia urzędu przez osobę wybitnie patriotyczną i nieskazitelną, piastowanie urzędu prezydenta przez kolejną, trzecią kadencję. Oczywiście, to dobra koncepcja, ale warto mieć też inny wariant w zapasie. Myślę, że trzeba wcześniej wykreować odpowiedniego kandydata, godnego następcę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Uważam, przy czym są to wyłącznie moje osobiste przemyślenia, z nikim tego nie konsultowałem, że PiS powinien wystawić jako kandydata na prezydenta w 2015 roku dra Migalskiego. Ma on bowiem wszystkie cechy, by zdobyć szerokie poparcie społeczne. Jest młody, przystojny i bardzo inteligentny. Znamy go doskonale od kilku miesięcy, dzięki jego doskonałej publicystyce na salon24.pl i bez dwóch zdań pan dr ma prawie najlepszy blog na salonie. Wybaczcie, ale jednak pierwsze miejsce daję tu europosłowi Ryszardowi Czarneckiemu, którego blog poziomem daleko wyprzedza pozostałe blogi, będąc samotnym liderem, ale dr Migalski jest w takiej grupie pościgowej, trzymając się już tej analogii do cyklistów. Wcześniej dr Migalski dał się poznać jako doskonały komentator sceny politycznej, m.in. trafnie przewidując wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych. Mimo tego, że znane były jego sympatie do polityków prawicowych, był tak dobry w swoich diagnozach społecznych, że nawet taka stacja jak TVN24 zapraszała dra Migalskiego niezwykle często do komentowania bieżących spraw politycznych. Dr Migalski, zawsze na tle katowickiego spodka, prezentował się naprawdę godnie, a gdy zaczynał wnikliwie recenzować naszych polityków, pozostali obecni w studio goście nie mieli już w zasadzie nic do dodania, pozostało im tylko potakiwanie, a żeby już w ogóle coś z siebie wykrztusić, po skończonej wypowiedzi dra Migalskie byli w stanie wykrztusić tylko „zgadzam się z przedmówcą”, a pani redaktor, życząc dobrej nocy, z uśmiechem kończyła audycję.

 

Dr Migalski , mimo tego, że pracuje teraz w europarlamencie, co pozwoli mu poznać wielu światowych przywódców i nawiązać z nimi bezpośrednie relacje, wciąż  jest wybitnym naukowcem, niezależnym politologiem i do tego ornitologiem (ta ostatnia cecha pozwoli mu zyskać masowe poparcie ekologów, zielonych i innych aktywistów, którzy z reguły głosują na lewicę). Będzie to bardzo niewygodny kandydat dla PO (o ile coś takiego jak PO będzie jeszcze za 5 lat istniało), lecz i inni przeciwnicy będą mieli z nim „mission impossible” w wyścigu o fotel prezudenta W żadnej debacie prezydenckiej, merytorycznie i wizerunkowo, żaden kandydat PO nie miałby z nim szans. Oby tylko kierownictwo PiS dojrzało, jaki skarb mają we własnych szeregach i zechciało go przez najbliższe lata promować. Teraz staje się jasne, dlaczego dr Migalski jest tak bezpardonowo atakowany przez peowskich aktywistów na saloni24.pl Oni się boją, bo czują pismo nosem, że z dr Migalskim żaden kandydat PO nie ma szans. Jakby PiS to dobrze to rozegrał w kampanii w 2015 roku, dr Migalski ma szansę wygrać w I turze. Mój głos ma, a nawet dwa.

Ukłony,

Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale