Korsarz Korsarz
205
BLOG

Najcichsze ze wszystkich wydarzeń

Korsarz Korsarz Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania - zaledwie tylu słów potrzebował św. Łukasz, żeby opowiedzieć największe wydarzenie w historii ludzkości. Człowiekowi niełatwo jest opisać cud Bożego Narodzenia. Ale wciąż podejmuje próby - poeci, mistrzowie malarstwa, pisarze, teologowie i filozofowie różnych epok, każdy na swój sposób, starają się oddać swój zachwyt.

Boże Narodzenie ujęte w głębokich myślach, wspaniałych strofach, wielkich sentencjach i genialnych pociągnięciach pędzla, nie mają jednak takiej siły, jak proste, z pozoru naiwne teksty Ewangelii, które czynią to w sposób niedościgły. Czytane po raz kolejny, za każdym razem ukazują się jako świeże i nieznane. W miarę zżywania się z Ewangelią ludzie przekonują się, że nie sposób jej znać, że można ją tylko coraz głębiej i ciągle na nowo poznawać. - I życia nam nie starczy, żeby Ewangelię poznać do końca - pisze o. Jacek Salij - bo ona tylko zaczyna się tekstem, kończy się zaś przebywaniem w obecności Boga, który zbawia człowieka.

Poza Ewangelistami, najpiękniej pisali o Bożym Narodzeniu Ojcowie Kościoła. Inaczej, niż my dzisiaj, zwracali uwagę na inny wymiar tego wydarzenia - uniżenia się Syna Bożego po to, aby wyzwolić i wywyższyć człowieka. - Zstąpiła ku nam droga, po której możemy piąć się ku górze - pisał św. Cezary z Arles. - Przyszedł sędzia, który ukarał śmierć i obronił przed nią człowieka. Przyszedł lekarz, który usunął choroby, a chorym darował wieczyste zdrowie.

Ojcowie potrafili każde zdanie Ewangelii, a nawet każde słowo, wyjaśnić i ukazać w blasku Objawienia. Na przykład: dlaczego anioł mówi do Józefa "porodzi syna"? - Anioł nie mówi, tak jak do Zachariasza: porodzi tobie syna. Nie z męża poczęła i nie mężowi porodzi syna, lecz całemu światu - wyjaśnia św. Jan Złotousty. Albo: dlaczego Mędrcy przybyli ze wschodu? - Początek wiary przyszedł stamtąd, gdzie rodzi się dzień. Bo wiara jest światłością dusz - to także św. Jan Złotousty. W takim razie dlaczego Mędrcy ujrzeli gwiazdę betlejemską? - Pasterzom wskazują Chrystusa aniołowie, magom - gwiazda. W jednym i drugim wypadku jest to język niebios - odpowiada św. Augustyn. Herod się przestraszył? - Nie chcesz, żeby On królował w Judei, a On króluje wszędzie - rzuca Herodowi w twarz św. Leon.

Ojcowie Kościoła rozwiewają wątpliwości współczesnych historyków, co do miejsca urodzenia Zbawiciela. - Słusznie narodził się w Betlejem - stwierdza autorytatywnie św. Grzegorz. - Betlejem znaczy: Dom Chleba. On zaś o sobie powiada: Jam jest chleb żywy, który z nieba zstąpił. Wtóruje mu św. Leon: - Magowie sądzili po ludzku, że nowo narodzonego Króla należy szukać w mieście królewskim. Ale Ten, który przyjął postać sługi i nie przyszedł sądzić, lecz sam miał być osądzony, na miejsce urodzin wybrał Betlejem. W Jerozolimie postanowił cierpieć. Kiedy magowie składają dary, św. Jan Złotousty wpada w zachwyt: - Patrz na wiarę magów, że nie zgorszyli się i nie pomyśleli sobie: Jeśli to dziecko jest kimś wielkim, to dlaczego musi uciekać i potajemnie uchodzić.

Dla Ojców Kościoła nawet kolejność wyrazów w Ewangeliach ma ogromne znaczenie. Anioł mówi do Józefa "Wstań, a weźmij Dziecię i Matkę Jego i uchodź do Egiptu", co św. Grzegorz tłumaczy: - Nie mówi: Weź matkę i jej dziecko, ale odwrotnie. Bo nie dla matki narodziło się Dziecko, ale dla Dziecka przygotowana została matka. Dary złożone przez Mędrców są dla nich jeszcze jednym powodem dla głoszenia chwały Dzieciątka: - Złożyli Mu złoto jako wielkiemu królowi, kadzidło jako Bogu, mirrę zaś jako Temu, który miał umrzeć za zbawienie wszystkich. Kilkanaście wieków później ten sam epizod posłuży Ojcu Pio do wezwania skierowanego do współczesnych: - Stań bardzo blisko kołyski, w której leży pełne wdzięku Dzieciątko - zwłaszcza w tych świętych dniach Jego narodzenia. Jeżeli kochasz bogactwa, znajdziesz tu złoto; jeżeli kochasz dym zaszczytów, znajdziesz tu obłok kadzidła; a jeżeli kochasz delikatność wrażeń, poczujesz pachnącą mirrę, która całą grotę wypełnia cudownym zapachem.

Boże Narodzenie jest natchnieniem dla ludzi wszystkich czasów. Wielcy polscy poeci, w chwilach trudnych dla Ojczyzny, wciąż patrzą w stronę żłóbka betlejemskiego: "Bożego Narodzenia ta noc jest dla nas święta. Niech idą w zapomnienia niewoli gnuśne pęta" - woła Stanisław Wyspiański. "Prosimy Cię o ciszę, która by ręką białą myśli rozkwitające zamieniała w ciało..." - błaga Jan Rostworowski.

Są jednak tacy, którzy uważają, że cud Bożego Narodzenia nie wymaga słów. Romano Guardini najpierw przypomina dwa wersety z Księgi Mądrości: "Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo zstąpiło z nieba, z królewskiej stolicy..." (Mdr 18,14 n), by zaraz powiedzieć: - Słowa te mówią o tajemnicy Wcielenia i znajduje w nich wspaniały wyraz nieskończona cisza, jaka to wydarzenie otacza; ponieważ rzeczy wielkie dokonują się w ciszy. Dalej wyjaśnia: - Nie w hałasie i zamęcie zewnętrznych zdarzeń, lecz w jasności wewnętrznego widzenia, w łagodnym odruchu decyzji, w utajonych ofiarach i aktach przezwyciężania siebie: kiedy serce jest poruszone miłością, wolność ducha wezwana do czynu, a jego łono zapłodnione, tak aby mogło wydać dzieło. Ciche moce są w istocie mocami silnymi.

I kończy swoją refleksję następującymi słowami: - Skierujmy teraz swoje spojrzenie na najcichsze ze wszystkich wydarzeń - na to, które z woli Boga jest ciche, oddalone od całego zamętu świata. (ich)

 

Korsarz
O mnie Korsarz

Ponieważ mam tylko mały statek, nazywają mnie bandytą; ty, ponieważ masz wielką flotę, nazywają cię zdobywcą. (Św. Augustyn)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości