Nie pamietam dokładnej daty (zaraz dobrzy ludzie przypomną...) ale jakieś półtorej roku temu Komisja Europejska rozmaitymi groźbami wymogła na Konfederacji Szwajcarskiej, by ta zaczęła psuć franka w tempie dopasowanym z grubsza do tempa dodruku €urosów, dolarów i innych tak zwanych „pieniędzy”. O czym doniosłem z wielkim smutkiem.
Polegało to z grubsza na dodruku franków i skupywaniu za to €urosów. Na nieszczęście dla posiadaczy kredytów we franciszkach szwajcarskich parę tygodni temu gnomy z Zurichu albo do reszty straciły wiarę w uzdrowienie €uro, albo po prostu zdenerwowały się, odrzuciły dyktat – i powiedziały: „Basta!”. Od tej pory następuje aprecjacja franka w stosunku do walut „państw wysokiej cywilizacji”.
Ciekawe: czy federaści spełnią groźbę, będą utrudniać Helwetom przejazd przez granice – i trzeba będzie uruchamiać „most powietrzny”, jak w 1948 do Berlina Zachodniego?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)