Blog
Słowo Ślązaczki o swojej małej Ojczyźnie
Ślązaczka
Ślązaczka Jako Ślązaczka ducha polskiego chcę w miarę swych sił, opowiedzieć o moim Śląsku..
6 obserwujących 30 notek 45263 odsłony
Ślązaczka, 16 grudnia 2012 r.

Śląski Wernyhora i Hiob - Wawrzyniec Hajda

1119 10 0 A A A

 Ślązaczka

 

 

Śląski Wernyhora i Hiob 

- Wawrzyniec Hajda

 

 Foto: Michał Pawełczyk

 

 

 

Pan Bóg stworzył cię polskiej ziemi synem,

 

Bądź więc Polakiem, myślą, mową, czynem.

 

 

Miłość ojczyzny, pobożność, oświata

 

Niech twoje życie w jeden węzeł splata.

 

 

Choćbyś człowiecze miał wszystko na świecie,

 

Miał honor, sławę i pieniędzy krocie,

 

Choćby przed tobą czołem bił świat cały,

 

 

Wszystko mniej warte - niż szelążek mały.

 

 

Lecz kochać Boga, ojczyznę miłować,

 

W mowie się polskiej kształcić, postępować,

 

 

Żyć nienagannie, być we wierze stałym,

 

 

Ach, to są skarby droższe niż świat cały.

(Wawrzyniec Hajda)

 

 

 

Wawrzyniec Hajda urodził się 8 sierpnia 1844 roku w Piekarach Rudnych – Bobrownikach Śląskich, (obecnie dzielnica Tarnowskich Gór). Był jednym z siedmiorga dzieci w tradycyjnej,śląskiej, wielodzietnej, górniczej, pobożnej i patriotycznej rodzinie. Jego pierwszym nauczycielem języka polskiego była matka.

W czasie epidemii tyfusu i cholery w roku 1856, zmarli jego rodzice. Osierocone dzieci same pracowały na własne utrzymanie. Wawrzyniec poszedł na służbę do piekarza, a wiosną i latem pomagał w polu. Gdy ukończył 14 lat poszedł do pracy w kopalni „Wilhelmine” w Szarleju(dziś dzielnica Piekar Śląskich). Później pracował w kop. „Szarlej” i „Helena”. U miejscowego organisty, nauczył się gry na skrzypcach. Po krótkim czasie już grał i komponował. Wtedy też zainteresował się historią Śląska.

Był górnikiem i równocześnie inicjatorem polskiego życia społecznego i kulturalnego Piekar Śląskich oraz organizatorem polskich akcji patriotycznych.W roku 1871 ożenił się.

W tym samym roku, krótko po ślubie, spotkała go tragedia. Stracił w pracy w kopalni „Helena” wzrok, na skutek przedwczesnego wybuchu dynamitu. Wzrok, którego już nigdy nie odzyskał.

 Był to ogromny cios, utracił bowiem możliwość czytania, którą sobie bardzo cenił. Lektorem została więc jego żona, a nieszczęście to nie było w stanie złamać Jego ducha i zahamować społecznej aktywności, a raczej jeszcze je wzmocniło.

W zakładzie dla ociemniałych we Wrocławiu nauczył się wyplatać koszyki, co pozwoliło mu zarobić na utrzymanie rodziny. Jego dalsza droga życiowa była również tragiczna – musiał przeżyć śmierć sześciorga własnych dzieci. Był dwa razy żonaty, zmarły mu także kolejno obie żony. Po utracie najbliższych opiekowała się Nim rodzina Skorupów z Piekar i jego sąsiad Franciszek Tyczka.

Należał do tych Ślązaków, którzy przez całe życie walczyli, budowali i wskrzeszali na Śląsku przyszłą, wymarzoną Polskę. Jest autorem, dziś już mało znanych, niedocenianych i zapomnianych, około 200 utworów. Są to wiersze okolicznościowe, wiersze o treści religijnej i patriotycznej, śląskie bajki, podania i legendy, w których głosił proroctwa o zmartwychwstaniu Polski.

Gorąco wierzył w Jej zmartwychwstanie. Mówił, że Naród Polski jeszcze wiele wycierpi, zanim po wielu latach wojennej zawieruchy w Europie, powstanie odrodzona Polska:

"Gdy serca Polaków w miłości do Ojczyzny zagrają dzwonowym grzmotem - wtedy dla Polski godzina wolności uderzy".

 Z tego tytułu otrzymał przydomek - Śląski Wernyhora.

Swoje utwory pisał językiem prostym lecz przepojonym gorącym uczuciem do Ojczyzny - Polski. Jego słowa przyczyniły się do pobudzenia świadomości narodowej i polskości Ślązaków. Bujna fantazja i zmysł artystyczny uczyniły z Niego ludowego barda. Miał wielu słuchaczy. Porywał ich prostym stylem i gwarą górnośląską, swoją mową ojców. Był mistrzem w dobieraniu odpowiednich opowiadań, w zależności od okoliczności. Jak mało kto potrafił napinać uwagę nieprzebranych tłumów słuchaczy.

Miał bardzo dobry kontakt z młodzieżą. Organizował polskie towarzystwa nazywane „Kółkami” lub „Kasynami”, które spełniały rolę uniwersytetów ludowych, gdzie odbywały się wykłady z dziejów narodu polskiego i polskiej literatury pięknej. Organizował pogawędki o polskich wieszczach, poetach i pisarzach, a uczniom zalecał czytać polskie książki.

Zorganizował też sekcję śpiewaczą. Znał wiele polskich pieśni. Sam komponował i pisał słowa. Zostawił po sobie ponad 300 własnych melodii.

Jego dom przy ul. Bytomskiej 169 stał się miejscem spotkań uświadomionych narodowo mieszkańców Piekar Śląskich i okolicy.

Walczył przeciwko bismarckowskiej germanizacji Śląska przez obronę wiary katolickiej i języka polskiego. Publicznie zabierał głos w obronie polskiego śpiewu, muzyki i słowa. W roku 1885 został oskarżony o „podburzanie do gwałtów” i stanął przed Izbą Karną w Bytomiu. Mimo prześladowań ze strony władz pruskich, pieśni polskie śpiewano nadal,  a Hajda postulował zbieranie podpisów pod petycją do władz, by w Piekarach Śląskich w szkołach podstawowych wprowadzić język polski, jako język nauczania. Petycja ta została wysłana do ministra oświaty w roku 1894. Władze pruskie potraktowały ją, oczywiście, jako akt działalności antypaństwowej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem polską patriotką

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @ALMANZOR Tak wyszło, gdyż tamtemu ustrojowi nie zależało na prawdzie historycznej, a wręcz...
  • @NUDNA-TEORIA Dziękuję za to ciekawe zestawienie. To prawda. Polacy niewiele wiedzą o...
  • @SZAMANKA Serdecznie witam. Cieszę się z każdego gościa, który do mnie przybywa. Miło mi,...

Tematy w dziale Kultura