Przedwczoraj newsem dnia była dyskusja o surogatce. Najbardziej utkwiły mi się wypowiedzi ( kilka słyszałem) kobiet które mówiły: ona nie ma żadnych praw do dziecka podpisała umowę , facet zapłacił więc trzeba się wywiązać itd.
(Było to na tyle dziwne i zanamienne że postanowiłem najpierw się z tym przespać aby ewentualnie wrócić do tematu.Jednak nadal nie daje mi on spokoju wiec wróciłem ).
W danym przypadku jest podobno duze prawdopodobienstwo ze matka rodząca zrobiłą to dla zysku ( mówi się o alimentach itd.) Jednak sytuacja ta rodzi dużo wazniejsze pytanie:
Czy można komuś wynając swój brzuch ? I czy można zawartość traktować jak rzecz tj. np. sprzedać ?
Jeśli tak to w razie nie donoszenia ciąży zleceniodawca moźe domagać się odszkodowania ( w 30-50% przyczyną jest "niedbałość" kobiety ) ?
Czy w takim razie mąż może domagać się zony ( lub utrzymanki) - odszkodowania w razie potajemnej aborcji. Lub odwrotnie zajścia i narażenia na koszty.
Ktoś powie głupie pytania (?) . A może to dopuszczenie ( legalizacja) pewnych marginalnych społeczne zachowań rodzi po prostu nieprzewidziane konsekwencje ..
PS. Tematem radiowych rozmów było też kto jest matka. Dopiero po dłuższej chwili ktoś przypomniał "Mater semper certa est — matka jest zawsze pewna," To pokazuje jak daleko nasza ( ?) obecna cywilizacja odeszła od tego na czym niby została zbudowana. No bo przecież teraz - mimo badań genetycznych itd - matka przestała być pewna !
PS2 .Mam problem z kategorią S24 dla tematu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)