Wiesław Kos Wiesław Kos
355
BLOG

Ukraina a sprawa polska cz.1

Wiesław Kos Wiesław Kos Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 7

Z wielkim niepokojem śledzę rozwój sytuacji na Ukrainie. Tzw. Rewolucja godności miała jej przynieść akces do świata zachodniego, w tym struktur polityczno - militarnych jak UE i NATO. Przewrót w Kijowie miał też odmienić stosunki społeczno -gospodarcze tego kraju. 

Niestety, po czterech latach od "rewolucji godności" widzimy w tym kraju rozdarcie, stan wojenny oraz zapaść gospodarczą wraz z pogłębiającym się umacnianiem oligarchicznej nomenklatury. 

Z punktu widzenia Rzeczypospolitej Polskiej, nasz kijowski sąsiad zajmuje ważne miejsce w geopolitycznym układzie sił, jednak zbytnio przecenia i przejaskrawia się realny wpływ sytuacji na Ukrainie co do bezpieczeństwa państwa polskiego.

Otóż lobby proukraińskie w Polsce forsuje pewien mit, jakoby to ukraińska państwowość była gwarantem polskiej niepodległości i należy w stosunkach z tym krajem być uległymi, ponieważ to oni płacą krwią w wojnie z Rosją.

 Nic bardziej mylnego. Nie istnieje coś takiego jak wojna rosyjsko -ukraińska. Państwa te utrzymują stosunki dyplomatyczne, wymiana gospodarcza utrzymuje się w dużym natężeniu. Wojna w Donbasie jest konfliktem wewnętrznym, to że Rosjanie w pewnym stopniu angażują się tam, jest zrozumiałe. Jednak nie ma mowy o sytuacji otwartej konfrontacji zbrojnej. Ktoś powie, że Rosja prowadzi wojnę hybrydową. Zadajmy sobie pytanie, czy ten dziwny stan niedopowiedzeń w konflikcie donbaskim nie jest na rękę i stronie ukraińskiej? 

Jest. To dzięki wojnie w Donbasie, ten najbiedniejszy kraj w Europie zyskuje znaczne subwencje z zachodu, który przymyka też oko na to, że ukraińskie władze wynoszą na piedestał nazistowskich kolaborantów typu Szuchewycz czy Bandera. Wprowadzają szowinistyczne ustawodawstwo ukierunkowane na ukrainizację mniejszości narodowych. Odwołania do ideologii banderowskiej w kraju o aspiracjach euro -atlantyckich stoi w sprzeczności z wartościami promowanymi przez UE, gdzie w oficjalnym dyskursie np. Piłsudskiego nazywa się politykiem "faszystowskim". 

Ukraina mimo tego jest niewygodnym petentem mocarstw zachodnich, bo stanowcze ingerencje zachodu w sprawy Donbasu, czy Krymu i Morza Azowskiego prowokują Rosjan do coraz bardziej konfrontacyjnego stanowiska w stosunkach z USA i UE. Liczące się państwa coraz oszczędniej krytykują rosyjskie poczynania i półgębkiem chcą omijać szumne sankcje czy też prowadzić relacje partnerskie z Putinem na forum ekonomicznym. Ostatnio nawet niemieccy politycy nieśmiało zasugerowali, iż w wypadku eskalacji rosyjsko -ukraińskich zatargów NATO nie pomoże i nie zaangażuje się w ten hipotetyczny konflikt.

Krok w tył i spowszednienie problemu ukraińskiego na zachodzie nie udziela się jednak Polsce, która równie hałaśliwie, jak też histerycznie ustami szefa MSZ Czaputowicza obrzuca Rosję epitetami i potępia. Jest to wyjście przed szereg kręgu NATO -UE, jeszcze głębsze zrażanie rosjan do Polski, w sytuacji, gdy nawet kraje bałtyckie niezbyt mocno krytykują zajścia z cieśniny kerczeńskiej. Dzieje się to w dobie wandalizmów wobec miejsc pamięci kaźni polaków na Ukrainie, ataków na polskie placówki dyplomatyczne, blokowaniu polskich inwestycji na Ukrainie czy arogancką politykę historyczną Ukrainy wobec Polski. 


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka