Koszon Koszon
571
BLOG

Ginące zawody: autorytet moralny

Koszon Koszon Polityka Obserwuj notkę 28

Zaznacza się w życiu społecznym Polski brak autorytetów moralnych, w skrócie: a-mor. Zjawisko to stało się szczególnie dotkliwe w związku z malejącą pozycją Gazety Wyborczej, jedynego dotąd ośrodka, który zarezerwował sobie prawo do dysponowania tym tytułem.

Ze współczuciem wspomnijmy o porażce gen. Czesława Kiszczaka, ubiegającego się o mandat a-mora z uwagi na wysoki poziom honoru utrzymujący się podobno w tym generale. Siły przeciwne odmówiły jednak Kiszczakowi własności honorowych, a - w braku odnośnych sądów - nikt nie był w stanie jednoznacznie rozstrzygnąć powstałego sporu.

Nieporozumieniem okazała się próba utrwalenie w roli a-mora ś.p. Andrzeja Szczypiorskiego. Znowu: przeciwnik omamił publiczność rewelacjami na temat niehonorowego zachowania kandydata i pokrzyżował szlachetne intencje stronników Szczypiorskiego. Pisarzowi wytknięto, że donosił policji politycznej na własnego ojca, co – jakoby – dezawuuje kandydata na a-mora.

A-morem w pewnych kręgach pozostawała profesor Maria Szyszkowska. Lecz i tu doszło do przewartościowań, gdy uczona oznajmiła, iż moralność nie istnieje. Franc Fiszer mawiał ponoć, że byt nie istnieje, a był. Pani profesor nie udało się jednak powtórzyć sukcesu międzywojennego facecjonisty.

Niby to, na pograniczach głównego nurtu trwa nieprzerwanie casting, podczas którego a-mory mają być wyłaniane; niemniej, znikome skutki tego castingu w połączeniu ze złośliwą działalnością obozów rywalizujących, sprawiają, że żaden nominowany w ten sposób a-mor nie utrzymał się dłużej.

Z obawą przyglądamy się prof. Władysławowi Bartoszewskiemu, starającemu się wytrwać na stolcu a-mora za sprawą kontestowania rządów Prawa i Sprawiedliwości. Lękamy się, gdyż intuicja podpowiada nam, że Bartoszewski jest człowiekiem prawym; a taki przecież długo się jako a-mor nie utrzyma. Co więcej, profesor umocował się na urzędzie a-mora, dopiero tym, że obraził się na ministra Macierewicza. Obawę budzi zatem brak małostkowości Bartoszewskiego, który gotów pewnie nieroztropnie wybaczyć ministrowi i wtedy - cała zabawa na nic.

Sporą rolę do odegrania może mieć Kościół. Uznanie budzi decyzja czynników państwowych, które postanowiły rozesłać duszpasterzy pośród celników. Wszak Pan Jezus jadał z celnikami, byłego celnika przyjął do grona uczniów, a nawet wysyłał do celników apostołów. Cieszy, że wreszcie następcy apostołów tam dotrą. Pojawia się też jednak i niepokój: czy po tak długich, liczonych w tysiącach lat zaniedbaniach moralnych, garstka duszpasterzy będzie w stanie przybliżyć to środowisko zawodowe do zbawienia?

Kapitalną kwestią pozostaje jednak ta, czy rzeczywiście to celnikom najbardziej potrzeba nawracania. Czy – wobec opisanych wyżej trudności - środowiskiem, które w znacznie większym stopniu potrzebowałoby pomocy moralnej nie jest krąg osób ubiegających się o status autorytety moralnego? Czy nie warto byłoby stworzyć Duszpasterstwa A-morów? Czyż nie tam bardziej, niż wśród celników, potrzeba wskazówek, jak odróżnić dobro od zła?

Problem ten zostawiamy na razie bez rozstrzygnięcia, aby nasz wywód zakończyć akcentem optymistycznym. W te smutne refleksje dzisiejszy ranek wpuścił bowiem promyk nadziei. Na stronach gazeta.pl z hukiem reklamuje się przyjazd do Polski p. Briana Tracy’ego, zachwalanego w Gazecie, jako światowej klasy autor i mówca. 12 listopada p. Tracy ma wygłosić odczyt, który – jak zapewniają organizatorzy – „pozwoli Ci odkryć drzemiące głęboko w Tobie możliwości”. Zaś metody zaprezentowane podczas konferencji „pozwolą Ci na zostanie autorytetem”.

Już wyobrażam sobie kolejki do p. Tracy’ego. Nie mniejsze chyba, niż te, które ustawiały się do Adama Michnika w czasach, gdy to on mógł uczynić z interesanta autorytet!

Koszon
O mnie Koszon

U nas łajdak na łajdaku i łajdakiem pogania. Jeden prokurator uczciwszy, a i to - prawdę powiedziawszy - świnia... koszon16[małpa]wp.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka