Przeczytałem dzisiaj wypowiedź Pani prof. J. Sztaniskis na temat sytuacji w państwie polskim i zachciało mi się najpierw śmiać, później zaś zamyśliłem się posępnie.
Znana komentatorka życia publiczo – politycznego pojawia się od czasu do czasu w mediach w momentach szczególnych – najczęściej aby posumować pewien okres w życiu Polaków , co powoduje, że ma się wrażenie, jakby to ona miała zawsze ostatnie zdanie. Cenię jednak pewną niezależność „pięknej Jadwigi” , bo wydaje się być odważną kobietą, a sądy, które wypowiada mają ten pierwiastek chłodnej analizy, która wybija się z reguły na plus nad tzw. polityczną bieżączkę.
Tym bardziej byłem zdumiony, gdy czytam np. takie sądy o wpadkach rządu Tuska: "prawdopodobnie z powodu braku szybkiej i dobrej opinii prawnej doszło do błędnej reakcji premiera na pierwszą wizytę szefa CBA, który poinformował go o podejrzanych kontaktach z biznesmenami od hazardu polityków PO."
Martwi mnie letniość jej wypowiedzi. Przecież kiedy do szefa rządu przychodzi szef służby (zresztą na polecenie premiera przyszedł) i puszcza mu nagrania członków rządu z podejrzanymi typami to po zgaszeniu czerwonej lampki w mózgu wszczynam natychmiastowe postępowanie wyjaśniające w wewnętrznym gronie. Opinia prawna może być taka lub inna, ale liczy się to co powie prokurator ewentualnie sąd. A Tusk co zrobił?! NIC. Myślał, że kumpli uratuje. Tego Pani Profesor nie zechciała wyartykułować, choć mniemam, że jej inteligencja i doświadczenie przywiodło ją do podobnych wniosków jak większość komentatorów sceny politycznej.
Gdzie pryncypialna opinia Pani Profesor na ten i wiele innych przykładów z biegu afery hazardowej, gdzie pryncypialność Pani Sztaniszkis na kłamstwa związane z aferą stoczniową, gdzie potępienie rządu za brak kierowania się interesem Państwa w dealu z podejrzanym ( i ściganym listem gończym) handlarzem śmiercią?
Czemu J. Sztaniskis nie zapyta premiera wprost o te sprawy?
Dlaczego Pani Profesor nie wyjaśni maluczkim, że prawdopodobnie od czasów Piłsudskiego nikt w naszym kraju nie skupił w jednym ręku tyle władzy co Tusk. Gdzie jej opinia na temat ubezwłasnowolnienia NIK, instytucji, jak do tej pory (od czasów powstania, czyli przedwojennych) o dużym zakresie niezależności, dziś bezwolnej i wydanej na żer większości sejmowej?
„Piękna Jadwiga” tak pisze o nowym ministrze sprawiedliwości: „nowy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski to człowiek jednocześnie ambitny i niekonfliktowy.” Ale czemu nie pisze, że już w pierwszym dniu urzędowania skłamał na konferencji prasowej, twierdząc, że nigdy nie wypowiadał się na temat prezydenckiej opinii NT. odwołania Mariusza Kamińskiego z CBA? Wszyscy słyszeli, że dokładnie 2 dni wcześniej, Kwiatkowski twierdził, że prezydent nie musi pisać opinii, bo już ją wydał ustnie i jest ona negatywna .Musiała to i słyszeć bystra komentatorka J. Staniszkis, ale wolała w tej materii piać peany na cześć nowego MS.
Gwoli prawdy jest też w jej wypowiedzi wiele słów krytycznych pod adresem rządzących i samego Tuska i tutaj dziękuję jej za to. Bo to, że Polska jest w kryzysie to już każdy widzi, i choć Tusk odgania od siebie tę natrętną i niechlubną prawdę, to jej głos może go wreszcie otrzeźwi. Licze też, że jej niezależność i pozycja jaka zajmuje na scenie komentatorów politycznych daje nadzieję na to, aby przebiła się z opinią do platformianej sitwy, która w obliczu nowych wyborów i utraty części władzy przestanie popierać zło, które – jak do tej pory – emanuje z jej szeregów.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)