Nie zabierałem głosu od czasu smoleńskiej tragedii w sprawie przyczyn tej polskiej hekatomby. Owszem, śledziłem uważnie wszystkie dostepne analizy, tak oficjalne - czyli też dezinformacje oraz te, które aspirowały do bardziej fachowych, mogących w istotny sposób przyczynić się do wyjaśnienia tragedii.
Miałem swoje przemyślenia ale daleko mi było do tak skrupulatnych opracowań jak Amielina, rexturbo, i innych, których zaangażowanie oraz zdolność łączenia faktów i przypuszczeń oraz analiza dostępnych materiałów doprowadziła do wniosków diametralnie odmiennych niż te zaprezentowane wczoraj na użytek opinii publicznej przez Anodinę.
Żeby jednak dołożyć własną cegiełkę do tej dyskusji, która przewala się przez sieć w tym S24 opisze króciutkie zdarzenie z mojego zycia.
Mój ś.p.Ojciec był ostatnim dowódcą Cytadeli Lwowskiej w roku 1939. Kiedy 19 pp został rozwiązany rozkazem gen. Langnera, Ojciec musiał poddać przed Sowietami placówkę, która mu podlegała.
Wezwał żołnierzy i tak im powiedział: Żołnierze! Dzisiaj Wasza służba w obronie Lwowa się skończyła. Wydaję Wam polecenie przejścia do cywila i na własną rękę opuszczenia Lwowa, który będzie poddany represjom.Te represje skupią się na Was, na inteligencji, duchowieństwie czyli na wszystkich tworzących polską tkankę we Lwowie. Po czym wydał z magazynów żywność, broń, odzież i wraz z kilkoma oficerami zadekował się we Lwowie aby zorientować się w sytuacji.
Kiedy nowa, sowiecka władza ogłosiła zbiórkę garnizonu lwowskiego w dn. 5 października 1939 r. żołnierze zgłaszali się do Ojca i pytali czy mają pojść na tę honorową kapitulację.
Ojciec odradzał wszystkim. Sam, wraz z dwoma podkomendnymi nocami pieszo dostali się do Krakowa, przechodząc San w okolicach Krasiczyna ( tam była granica między strefą niemiecką i sowiecką).
Niestety częśc kadry zawierzyła Sowietom i została na Placu Bernardyńskim otoczona przez NKWD. Słuch po nich zaginął. W 1978 roku, w jednym z opracowań dotyczących Katynia, które przywieźliśmy z zagranicy Ojciec mój znalazł nazwiska swoich żołnierzy, co całkowicie potwierdziło jego , przenoszoną z pokolenia na pokolenie nieufnośc do Rosjan.
Otóż Ojciec mój, któregoś dnia rzekł do mnie tak: Synu, NIGDY, PRZENIGDY NIE WIERZ ROSJANOM.
Co też czynię do dnia dzisiejszego. Czynią to też moje dzieci, i mam nadzieję, że też i wnuki.
Wracam teraz do Smoleńska.
Wersja zamachu, dostępna pod tym linkiem wydaje mi się najpełniejsza i zadziwiająco prawdziwa. Tłumaczy ona wszystkie dezinformacje, potknięcia, fakty, oraz to czemu polski(?) rząd tak panicznie lepi sie teraz do putinowskiej Rosji.
Oto link do tego kapitalnego opracowania:

http://sites.google.com/site/katynii/
Pozdrawiam i życzę uważnej lektury.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)