branta branta
1145
BLOG

Ruscy dają kopa Tuskowi

branta branta Polityka Obserwuj notkę 13

 Dzisiaj w RMF akredytowany Klich dokonał ewolucji, zresztą nie pierwszej i zapewne nie ostatniej w swoim akredytacyjnym wcieleniu. W porannym wywiadzie Edmund Klich ps. "walnęło i urwało" prezentuje opinie, które, mówiąc oględnie, nie wystawiają laurek prokuratorom wojskowym, ekspertom od katastrof, i tym wszystkim, którzy tworzyli raport tzw. Millera, przepraszam, tzw. raport Millera. Największe cięgi, ale miedzy wierszami i cichutko, takim jakimś mysim piskiem, akredytowany Klich spuścił na rząd RP i osobiście samego Donalda Tuska.Owszem, pułkownik nie grzmi, nie domaga się, nie bije pięścią w stół krzycząc po żołniersku " Dawać mi tu k........prawdę ". Ale szpileczki wbija, to tu to tam na razie nie pod paznokcie tylko tak czając się, zza węgła.

Otóż musimy się zastanowić co też się takiego zmieniło, jakie warunki brzegowe powstały, że Edmund Klich, pułkownik i akredytowany, dokonał tak wyraźniej ewolucji swych poglądów, ba stwierdził przecież wyraźnie - wbrew temu co twierdził od początku - że Patrząc, co w tej chwili się dzieje wokół tej katastrofy, uważam, że to (wersja zamachu - przyp. aut.) powinno być sprawdzone. Do akredytowanego nie należało badanie, tylko współpraca ze stroną rosyjską, wyciągnięcie jak najwięcej informacji. Czy komisja zastanawiała się nad tym? Nie wiem. Prokuratura wykluczyła ten wątek, o ile wiem."

Na pytanie dziennikarza RMF o błędy ( rządu - przyp.aut.) w procedurze śłedztwa pułkowik Klich nieśmiało kieruje swoje żale w stronę... "Tak, właściwie nie było żadnego wsparcia - ani prawniczego, ani innego. Kiedy przekazywaliśmy do kraju informacje, że nie otrzymujemy pewnych dokumentów, nie nagłaśniano problemu, że Rosjanie łamią ewidentnie załącznik 13, czyli porozumienie, które przyjęli, na które się zgodzili. To było ewidentne."

To tyle jeśli chodzi o skamlenie płk. Klicha Edmunda w eterze. 

A  więc:

Ano po pierwsze Antoni Macierewicz i jego zespół, poprzez swoje ustalenia zmiażdżył raport MAK i tzw. Millera, sorry, tzw. raport Millera. 

Po drugie 6 dni temu , w masowych obchodach w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu ale też w wielu polskich miastach i miejscowościach Polacy pokazali co myślą o dotychczasowych działaniach tzw. rządu RP, i osobiście premiera tego tzw. rządu czyli Donalda Tuska w sprawie śledztwa smoleńskiego. 

Po trzecie niedługo  w Pasadenie odbędzie się międzynarodowa sesja naukowa z udziałem ponad stu przedstawicieli nauki dotycząca interpretacji dostępnych oficjalnie materiałów ze śledztwa MAK i tzw. Millera, przepraszam, tzw. śledztwa Millera, a także ustaleń dokonanych przez zespół Macierewicza.

Są to - jak sądzę - bardzo niewygodne fakty dla mafii " smoleńskiej brzozy", a także dla naszych odwiecznych, pardon, przyjaciół  - Moskali.

Tu musimy wrócić jeszcze na chwilę do naszej dotychczasowej wiedzy o akredytowanym Klichu Edmundzie, pułkowniku. Jego cała twórczość posmoleńska nastawiona była wyraźnie na prezentowanie opini naszych wschodnich przyjaciół. Pytania, jakie publicznie zadawano, dotyczące związków Klicha Edmunda z "określonymi kołami na Wschodzie"  - jakże to piękny eufemizm utkany jeszcze za czasów żywej komuny - wyraźnie sugerowały takie związki, a nawet super związki. Takich związków, a nawet superzwiązków nie da się przeciąć jednym cięciem pułkownikowskiej szabli, gdyby taką Klich Edmund, posiadał. Nie da się zerwać więzów przyjaźni, zadzierżgniętych w trudzie, pocie i znoju, pod wrogim ostrzałem, jeśli byłby to tylko ostrzał piór dziennikarskich. Takie przyjaźnie, jak uczy historia są dozgonne.

A więc cóż my tu mamy. Mamy Edmunda Klicha, przyjaciela Moskali, jego dzisiejszą woltę, i mamy, ostrożne szpileczki wbijane w rząd i rządowych ekspertów od katastrof, oraz wyraźnie kierowane pretensje do szefa szefów czyli samego Donalda Tuska.

Czyzby przyjaciele Moskale wysyłali nam jakąś wiadomość?

Ha! Myślę że tak. 

Myślę, że Tusk i jego piłkarska drużyna mogą się poczuć już "kak hokiejowa kamanda iz Jaroslavia - Lokomotiv", która w 99 % została unicestwiona we wraku samolotu, który spadł na ziemię zaraz po starcie.

W tę naszą piłkarską ekipę wycelowano już rakietę, a przyjaciele Moskale nie zwykli pudłować. Oni już ocenili, wyciągnęli wnioski i wydali odpowiednie decyzje, z rozpisaniem na role.

Właśnie jedną z nich zagrał dziś rano przed nami pułkownik Klich Edmund, akredytowany.

 

branta
O mnie branta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka