W dzisiejszej "GPC" jest krótki artykuł dotyczący dużych kontrowersji jakie budzi zapowiedziana do 30 września br. prywatyzacja przedsiębiorstwa Polskie Koleje Linowe sp. Skarbu Państwa które zarządzaja m.in. koleją linową na Kasprowy Wierch. Jako, że interesuję się tą sprawą od dawna przedstawię tu informacje a także komentarz , które pozwolą każdemu na wyrobienie sobie własnego zdania na ten temat.
Rządząca koalicja PO-PSL prawdopodobnie będzie sprawcą dramatycznej w swej wymowie sprzedaży przedsiębiorstwa, które od początku było i jest perełką polskich gór - Beskidów, Pasma Policy , czy wreszcie Tatr. Jak bezsensowną decyzją rządu jest sprzedaż PKL niech świadczą poniższe fakty.
W skład PKL wchodzą: Koleje zębato - linowe - Gubałówka, Góra Parkowa w Krynicy, Góra Żar, Kolej linowa Kasprowy Wierch oraz Koleje krzesełkowe - Mosorny Groń w Zawoi, wyciągi krzesełkowe w kotłach Goryczkowym i Gąsienicowym w Tatrach oraz wyciąg krzesełkowy na Palenicę w Szczawnicy.
Majątek całego przedsiębiorstwa, liczony metodą wyceny majątku trwałego , czyli gruntów, urządzeń, oraz wszystkich aktywów wynosi ponad 1 mld 100 mln zł. PKL zatrudnia ok. 300 pracowników i jest podmiotem generującym dochody - w okresie ostatnich 10 lat ok. kilkunastu mln zł rocznie.
Tu trzeba koniecznie przypomnieć, że perełka PKL - Kolej linowa na Kasprowy Wierch wybudowana została w roku 1936 w rekordowo krótkim okresie 9 miesięcy, dla porównania modernizacja tej samej kolei przeprowadzona w latach 2007-2008 - przy nieporównywalnych możliwościach technicznych - trwała ponad 22 miesiące a do transportu cięzkich elementów zaangażowano nawet niedostępne wcześniej śmigłowce.
Kolej powstała na gruntach wykupionych przez polski kapitał i dzięki ofiarności polskiego społeczeństwa, po wojnie stała się częścią PKP i była utrzymywana z podatków i dotacji. Po 1989 roku utworzono PKL jako spółkę Skarbu Państwa i ten stan funkcjonuje bardzo dobrze do dziś.
Gdzieś ok. 2010 roku pojawiła się po raz pierwszy pogłoska, że PKL ma zostać sprzedane, w związku z długami swojej spółki matki czyli PKP. Niepokojące było jednak to, że od razu z ofertą pojawiła sie tajemnicza firma TMR - Tatry Mountain Resorts, która - jak twierdzi - reprezentuje kapitał słowacko kanadyjski. Spółka ta dysponuje praktycznie nieograniczonymi mozliwościami finansowymi. Po słowackiej stronie Tatr - dzięki skutecznemu acz podejrzanemu lobbingowi w słowackim parlamencie - doprowadziła do bulwersujących zmian w ustawach o ochronie przyrody i o parkach narodowych, że praktycznie wyjęto spod ochrony - mimo zapisów NATURA 2000 - cały rejon Łomnicy. Umożliwiło to - z wielką szkodą dla bezcennej przyrody Tatr - zainwestowanie 100 mln Euro w infrastrukturę narciarską, co zmaterializowało sie m in. wycinką resztek starodrzewia ocalałego po słynnym halnym z 2002 r. oraz doprowadzeniem sieci asfaltowych dróg w unikatowe doliny tatrzańskie np. do Popradzkiego Plesa czy do Tatrzańskiej Polanki.
TMR kupiło też 4 elektrownie wodne na rzece Wag w pn. i środkowej Słowacji, a mówi się, że szykuje się do przejęcia stopnia wodnego w Niedzicy na Dunajcu wraz z elektrownią.
Najciekawszy i wielce znamienny jest fakt, że polskie Ministerstwo Skarbu, poprzez zaprzyjaźnione media wręcz wmawiało i wmawia do tej pory wszystkim zainteresowanym, że słowacka? opcja to jedynie słuszny i opłacalny kontrahent prywatyzacyjny. Rodzi to słuszne pytania o co tu chodzi i czy tylko interes skarbu Państwa jest tu najważniejszy.
I teraz najlepsze. Całe przedsiębiorstwo jakim jest PKL Ministerstwo Skarbu wyceniło na.... uwaga - 130 milionów polskich złotych! Kwota ta wylęgła się w w głowach rządowych w skutek przyjęcia tzw. metody wyliczenia wartości podmiotu wg 10 - letnich przewidywanych dochodów.
Czyli coś co warte jest ponad miliard sto milionów zostanie "sprywatyzowane" za 12% wartości.
A więc Słowacy zapłacą 130 milionów złotych za - przytaczam raz jeszcze :Koleje zębato - linowe - Gubałówka, Góra Parkowa w Krynicy, Góra Żar, Kolej linowa Kasprowy Wierch oraz Koleje krzesełkowe - Mosorny Groń w Zawoi, wyciągi krzesełkowe w kotłach Goryczkowym i Gąsienicowym w Tatrach oraz wyciąg krzesełkowy na Palenicę w Szczawnicy.
Jak szczodry jest polski rząd niech świadczy fakt, że aby zmodernizować kolej na Kasprowy Wierch zaciągnięto zobowiązania na 83 mln zł, a tylko modernizacja wyciągu wyciągu Gąsienicowa pochłonęła kilkanaście milionów 15 lat temu. Rodzi się więc pytanie o źródła tak niebywałej szczodrości przy sprzedaży przedsiębiorstwa będącego w bardzo dobrej kondycji finansowej i oraz - a może przede wszystkim - będącego przedsiębiorstwem na wskroś rodzimym, polskim.
Są też inne smaczki tej szemranej transakcji. Otóż niektóre obiekty PKL a szczególnie kolej Kasprowy Wierch oraz wyciągi w kotłach Goryczkowym i Gąsienicowym leżą na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. 5 i 6 podpora kolei Kasprowy Wierch oraz 33 % powierzchni terenu na którym stoi budynek górnej stacji na Kasprowym Wiechu należą do TPN i podlegają ustawie o parkach narodowych. Sprzedając PKL rząd PO-PSL sprzedaje więc część dziedzictwa będącego najwyższym dobrem narodowym czyli Parkiem Narodowym obcemu podmiotowi.
Żeby było jeszcze śmieszniej, PRL wywłaszczył na potrzeby tworzonego w 1954 roku Tatrzańskiego Parku Narodowego polskich obywateli - górali, płacąc im grosze za utracone dobra tatrzańskie, między innymi właśnie na Hali Goryczkowej i Gąsienicowej.
Nie warto chyba pisać, że te wywłaszczone osoby oraz ich potomkowie nie są w żaden sposób przewidziani w procesie "prywatyzacyjnym"przedsiębiorstwa PKL wg scenariusza rządu D.Tuska.
Ponad miesiąc temu klub Parlamentarny PIS miał wyjazdowe posiedzenie właśnie w Zakopanem, a jednym z głównych tematów dyskutowanych na tym spotkaniu był właśnie skandal prywatyzacyjny PKL.
W dyskusji chcieli wziąć udział Prezes PKL i Dyrektorzy działów, aby przedstawić reprezentantom społeczeństwa problemy swojego zakładu.
W przedzień spotkania pod groźbą dyscyplinarnego zwolnienia z pracy zabroniono im jakichkolwiek kontaktów z posłami.
Oczywiście dzwonili ministrowie Donalda Tuska.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)